Reigns na majowym tourze w UK, spoilery z SD... (zobacz)
Kolejne walki w karcie WrestleManii 35, wydar... (zobacz)
Jimmy Uso uniewinniony, Brie Bella kończy kar... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Czarna Podpaska i dużo rumu
Autor Wiadomość
PerfectPunk


Wrestler: CM Punk
Wiek: 25
Dołączył: 01 Maj 2013
Posty: 13
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2013-11-24, 22:03   Czarna Podpaska i dużo rumu

==============

Hawana

Kuba

==============


Noc po Wrestlepaloozie. The Chickasaw świętuje kolejny triumf w obleśnym kubańskim barze. Są eleganckie restauracje, ale Jimmy'ego nie stać na nie, są zwykłe bary, ale one są zbyt normalne, no i są lokalne knajpy dla lokalnym zakapiorów - tu właśnie trafił Jimmy. No może nie zakapiorów, bo większość to staruszkowie. Gra kubańska muzyka, Jimmy siedzi przy barze, a Mia tańczy z jakimś dziewięćdziesięcioletnim dziadkiem.

Jimmy: My Cuban friends, znowu wygrałem!

Kubańczycy piją rum z radością i potrząsają butelkami w upojeniu triumfalnym albo triumfującym.

Jimmy: To było moje trzecie zwycięstwo z rzędu. Nigdy wcześniej taka sztuka mi się nie udała, co mnie cieszy niezmiernie. MaxiMasterPrick poznał mój gniew, poznał moje umiejętności i może w końcu przestanie myśleć, że ma talent, bo jak na razie to jest on na samym dnie EWF.

Kubańczycy potakują.

Jimmy: Maxi został rozwalony, że nawet nie wiedział, gdzie się biedaczysko znajduje i jak się nazywa. Taki był z niego leń, nic nie pokazał na ringu, bo jest leniwym patriotą polskim. Zawiodłem się na nim, bo oczekiwałem czegoś lepszego, a tu taka niemiła niespodzianka. Right?

Kubańczycy potwierdzają.

Jimmy: Nie ma jednak co marudzić. Zwycięstwo to zwycięstwo. Czas na kolejne! Hell yeah!

Kubańczycy: Hell yeah!

Jimmy: Mia, z kim walczę na najbliższej gali?

Piękna Julia przerywa taniec, podchodzi do Jimmy'ego i sprawdza coś w swoim telefonie.

Mia: Walczysz o EWF Daemusin title i EWF Evolution title.

Jimmy: Wow! Słyszycie my dear Cuban friends? Walczę o pasy!

Kubańczycy z radością potwierdzają, że słyszą.

Jimmy: No i kto tam je ma? Bo wiesz, zapomniałem.

Mia: Twoimi rywalami będą Żubr i Franko.

The Chickasaw spochmurniał. Radość życia gdzieś zniknęła. Chwycił za butelkę rumu i zaczął ją intensywnie pić.

Mia: What's going on, Jimmy?

Jimmy: Franko to killer!

Mia: Bez przesady.

Jimmy: He's a butcher!

Mia: Dramatyzujesz.

Jimmy: A murderer.

Mia: Nie słyszałam by kogoś zabił.

Jimmy: A real monster!

Mia: It might be true.

Jimmy: Damn.

Kubańczycy: Damn.

Mia: Masz zamiar się poddać? Tak łatwo?

Jimmy: Nie, mam zamiar się upić. My dear Cuban friends, let's get drunk! Woooooooo!!

Kubańczycy: Wooooooooooooo!!


==============

Następnego dnia
San José, Kostaryka
przed lotniskiem

==============


The Chickasaw i Mia właśnie wylądowali, a konkretniej to ich samolot wylądował. Katrina's Lover wygląda na bardzo zmęczonego. Z trudem ciągnie są za sobą swoją torbę, a także tę należącą do Mii - pod tym względem Jimmy jest dżentelmenem.

Jimmy: Moja głowa...

Mia: Trzeba było tyle nie pić.

Jimmy: Musiałem. Po pierwsze wygrałem, to wymaga celebracji.

Mia: A po drugie?

Jimmy: Po drugie walczę z Franko, a to jest przezajebisty motherfucker.

Mia: Jeszcze z Żubrem.

Jimmy: Widziałaś tego Żubra? Ile on waży? Oni mnie tam zgniotą. To był drugi powód, upić się by oddalić od siebie złe myśli.

Mia: To może nie pij już więcej.

Jimmy: Żeby dobrze się wdrożyć do EWF, to trzeba pić.

Mia: Pijących w EWF już nie ma. Psycho, Scyther, SeBa - wszyscy odeszli.

Jimmy: Wrócił Nas Jazzowski, wybitna postać i promotor wódki.

Mia: To nie będziesz pił?

Jimmy: No co ty? Mam namiar na świetny lokal, już tam na mnie czekają. They're waiting for us!

Mia: Rozumiem, nie musisz powtarzać.

Jimmy: It's true.

Mia: What exactly?

Jimmy: Something.

The Chickasaw i Mia przechodzą obok staruszki handlującej kostarykańskim żarciem.

Staruszka: Może gallopinto?

Jimmy: Nie, to dla main-eventerów. Ja nie jestem godzien.

Staruszka: Zjesz to zyskasz nowe siły. Pokonasz Franko.

Jimmy: Really? To just bring it!

Staruszka podaje Jimmy'emu i Mii jedzenie, a ten jej płaci. Indianin zjada ze smakiem.

Jimmy: Naprawdę dobre. Prawda?

Mia: Delicious!

Jimmy: Czuję w sobie, że mój hangover znika! Czuje się lepiej! Czuję, że mogę pokonać każdego! Tyle energii we mnie! Taka wiara we własne możliwości! Jakbym był bohaterem z Dragon Balla normalnie!

Chickasaw zaczyna prężyć muskuły. Mia podziwia je w ekstazie.

Jimmy (do staruszki): Dziękuję!

Ale staruszki nigdzie nie ma. Jej wózek też zniknął. Rozpłynęła się w powietrzu.

Mia: Gdzie ona?

Jimmy: Zniknęła.

Mia: Jak to zniknęła?

Jimmy: To voodoo.

Mia: Doktor Voodoo?

Jimmy: Nie, prawdziwe voodoo.

Mia: Jimmy, I'm scared.

Jimmy: Don't be.

Mia: Ale to voodoo.

Jimmy: Nic nam nie będzie. Jedziemy do hotelu, a później do knajpy! Więcej rumu!


==============

wieczorem

==============


Knajpa równie obskurna jak ta w Hawanie. Tym razem jednak o wiele bardziej zatłoczona i o wiele bardziej żywa. Jeśli w Hawanie dominowali staruszkowie w stylu Buena Vista Social Club, to tutaj przekrój gatunkowy i wiekowy jest już dużo bardziej różnorodny. Mia i Jimmy siedzą przy barze, gdzie rozmawiają z Kotarykańczykami w różnych narzeczach.

Biały Kostarykańczyk: I naprawdę jesteś wrestlerem tego EWF?

Jimmy: It's true, it's true.

Biały Kostarykańczyk: Jaki jest twój sekret?

Jimmy: What secret?

Biały Kostarykańczyk: Na sukces.

Jimmy: Ja nie osiągnąłem jeszcze żadnych sukcesów. Walczyłem o Puchar Szczęściarza w swoim debiucie i przegrałem. Walczyłem o EWF FTW title shot z Vaclavem i przegrałem. Nie mam sukcesów. To będzie dopiero mój pierwszy title shot, a w zasadzie dwa title shoty, bo dwa basy są on the line.

Czarny Kostarykańczyk: Jesteś członkiem rosteru EWF, a to już jest sukces.

Biały Kostarykańczyk: Dużo podróżujesz, zwiedzasz świat, dobrze ci płacą, masz sławę, pieniądze, kobiety.

Gruby Kostarykańczyk: To sukcesy! W życiu zawodowym i osobistym odnosisz sukcesy!

Jimmy: To trochę minimalistyczne podejście do życia.

Czarny Kostarykańczyk: Minimalistyczne? Kostaryka to biedny kraj, wienkszość obywateli naszych chciałaby być na twoim miejscu.

Jimmy: Pozornie tak, ale człowiek musi się rozwijać. Sama obecność w EWF nie wystarcza, bo takie zachowanie oznaczałoby brak ambicji. Moim zadaniem jest stawać się lepszym by kiedyś w końcu zdobyć jakiś pas i na stałe zapisać się w historii EWF.

Mia: Hell yeah!

Jimmy: Dlatego nadchodząca walka jest taka ważna. Mam szansę się pokazać szerokiej publiczności i udowodnić, że jestem czymś więcej niż tylko pociesznym Indianinem. Jestem skałą na której można budować przyszłość tej federacji. Mam talent, który zamierzam wykorzystać. Mam siłę, która może pokonać kiłę. Mam wszystko by stawać się lepszym. Czas to udowodnić. Czas pokazać Żubrowi i Franko, że nie można mną gardzić. Nie jestem śmiesznym Indianiem, słyszycie?! Nie jestem śmiesznym Indianinem!!

Kostarykańczycy: Nie jesteś!

Jimmy: Powiedzmy jedno wspólne i głośne "nie" dyskryminacji Indian!

Kostarykańczycy: Nie!

Jimmy: Nie oszukujmy się jednak - czeka mnie ciężka przeprawa. Moi przeciwnicy to poważni rywale. Weźmy sobie takiego żubra.

Chudy Kostarykańczyk: What's a zubr?

Jimmy: It's a Polish bison.

Chudy Kostarykańczyk: A what?

Jimmy: No taka włochata krowa. Chyba... Mia, czy żubry to rodzaje krów?

Mia: W pewnym sensie. Krowa tak jak żubr należy do rodziny krętorogich.

Jimmy: No widzisz, nie pomyliłem się. It's a fury cow.

Chudy Kostarykańczyk: A fury cow? (przeżegnał się) Satan's animal!

Jimmy: No nie wiem czy szatana, ale żubr to żubr, włochata krowa. Tu nasuwa się pytanie do Prinse'a - jak ktoś może chcieć być krową? Ze wszystkich zwierząt akurat krową? Wprawdzie włochatą, ale zawsze krową. To tak jakbyś się nazwał Dzik, niby potężne zwierzę, ale w gruncie rzeczy świnia. Tak i tutaj, Żubr niby potężne zwierzę, ale w gruncie rzeczy krowa.

Gruby Kostarykańczyk: Ciekawe jakie mleko daje.

Mia: Yuck, disgusting.

Jimmy: To było obleśne koleś, odejdź stąd.

Gruby Kostarykańczyk potulnie odchodzi. Jimmy opróżnia kieliszek rumu i prosi o dolewkę. Szklanica jest potężna i dużo rumu się w niej mieści.

Jimmy: Oczywiście szanuję Prinse'a na swój sposób. Przeszedł niesamowitą ewolucję, zrobił wspaniałe postępy. Pamiętam jak zaczynał, był niepozorny i zagubiony w całym tym świecie EWF. Teraz jest wrestlerem pełną gębą. Tak drodzy Kostarykańczycy, to już poważny gracz na naszej EWFowej scenie. Nie można go zignorować, bo po pierwsze jest wielki, po drugie to góra mięsa, po trzecie on wie jak wygrywać walki. Nie wiem czy ich w swej karierze więcej przegrał czy wygrał, chyba jakoś na styk, ale w ostatnich miesiącach może z pewnością imponować. To nawet miłe, że on tak kocha swoją ojczyznę. Wszyscy wiemy, że Polska to umęczony kraj i warto ją kochać. Wprawdzie Polakom próbuje się wmówić, że są gorsi od innych narodów, że są za mało europejscy, że nie są nowocześni, że są antysemitami - ale to wszystko nieprawda. Poznałem tam wielu wspaniałych ludzi i bardzo mi oni zaimponowali. Znalazłem w Polsce bezpieczną przystań, gdzie mogłem spokojnie schronić się przed oprychami mojej wrednej macochy. Za to Polsce dziękuję i dlatego nie potępiam Włochatej Krowy za jego nacjonalizm. Niech kocha Polskę, bo ona na to zasługuje! Widziałem imprezę jaką narodowcy zrobili w Warszawie - brawo, brawo! Pięknie to wszystko wyglądało, a była w tym nawet pewna sztuka. Płonąca tęcza wyglądała cudownie. Jeśli to Prinse ją podpalił to sława mu za to. Co wiemy o Żubrze?

Mia: Głowa żubra jest stosunkowo duża i ciężka o szerokim i wypukłym czole, oczy małe, krótkie rogi skierowane do góry i zagięte do środka. Szyja żubra jest gruba, krótka z wyraźnym podgardlem. Przód tułowia wygląda na bardzo potężny na skutek silnie rozwiniętego kłębu i porastającej go kasztanowo-brunatnej sierści, która w zimie jest ciemniejsza niż latem. Sierść w dolnej części głowy, przodu i szyi jest długa, na głowie, karku i kłębie występuje grzywa złożona z włosów ościstych.

Jimmy: No faktycznie! To wypisz wymaluj nasza Włochata Krowa zwana niegdyś Prinse'm. Wszystko pasuje. Głowę ma dużą? Ma, i to jak! Wygląda śmiesznie jak tak chodzi. Czoło szerokie i wypukłe? Nie da się ukryć, oto i on. Oczy małe? Malutkie jak u szpaka. Krótkie rogi? Podobno jego dziewczyna czy tam żona to łatwa sztuka, więc nie wiem czy są takie krótkie. Oto właśnie nasz Prinse w całej okazałości.

Czarny Kostarykańczyk: Sprawia wrażenie groźnego.

Jimmy: On jest groźny, bo szybko się rozwija. Ja go jednak muszę punktować i pokazać, że nie jestem popierdułką. Jestem porządnym zawodnikiem, którego stać na sprawienie niespodzianki. Prinse czy też Żubr vel Włochata Krowa to zawodnik jak najbardziej w moim zasięgu. Jakbyśmy walczyli przeciwko sobie to trudno byłoby wskazać zdecydowanego faworyta, myślę, że szanse nasze byłyby mniej więcej wyrównane. Ja jednak postawiłbym na siebie, bo mam w sobie więcej obycia, ogłady i takiego ringowego cwaniactwa. Żubr niczym prawdziwy Polak jest trochę niemrawy i porusza się jak kloc na ringu. To szansa dla mnie. Szansa by go wyeliminować. Rozprawię się z Żubrem! Hell yeah!

Mia: Hell yeah!

Jimmy: Wooooooooooooooooooooooooooooo!!

Wszyscy Kostarykańczycy: Wooooooooooooooooooooooooo!!

Mia: Z Franko nie będzie tak łatwo.

Jimmy (posmutniał): Niestety nie.

The Chickasaw z żalu opróżnił szklankę rumu i nalał sobie kolejną. Od razu ją też opróżnił i nalał kolejną. Ta też została opróżniona.

Mia: Jimmy, calm down!

The Chickasaw ze smutkiem nalał sobie znów rumu. Teraz jednak zaledwie zaczął go sączyć.

Jimmy: Franko wydaje się być taki niezniszczalny. Taki potężny.

Biały Kostarykańczyk: Na pewno ma jakiś słaby punkt.

Jimmy: Nie ukrywam - Franko to jeden z moich idoli w obecnym EWF. Ma wszystko by zostać wielką gwiazdą. Siłę, moc, honor, dobrą fryzurę, fajne uszy, piękną menadżerkę, dobrego tag team partnera. Jak dla mnie jest cichym bohaterem tego roku, bo wygrywa częściej niż przegrywa, a do tego jego zwycięskie walki są zawsze kluczowe. Ma trzy pasy na raz! To musi robić wrażenie i budzić podziw. Będzie to dla mnie wielka przyjemność z nim zawalczyć. Do tej pory w mojej karierze zmierzyłem się jedynie z Vaclavem jako zawodnikiem godnym uwagi. Przegrałem zasłużenie, a Vaclav okazał się dużo lepszy. Teraz przychodzi kolejny sprawdzian i chcę podziękować za to władze EWF. To szansa, nie na zwycięstwo, ja się przecież nie oszukuję, ale na pokazanie się z dobrej strony. Można przegrać, ale trzeba to zrobić z klasą, prawdziwą klasą i honorem. Nie mogę dać dupy w tej walce, po prostu nie mogę. Fakt, jest okazja by wygrać pasy, ale jakie mam szanse? 5%? Pewnie tak, 5% dla mnie, 6% dla Żubra, bo jest w gazie, 4% na no contest i reszta dla Franko. Chylę czoła przed wielkim zawodnikiem. Gdybym miał kwiaty to bym mu je wręczył. Gdyby był papieżem to padłbym na kolana i całował jego pierścień. Każdy chce być taki jak Franko w EWF. Niektórzy o tym nie wiedzą, ale tak jest. To człowiek nie tylko z zasadami, ale też z jajami.

Wszyscy Kostarykańczycy: Z jajami!

Jimmy: Pomyślmy teraz czy istnieje jakaś możliwość by pokonać Franko. Co muszę zrobić by go zaskoczyć? Hm, pomyślmy. Jest on ode mnie wyższy. Ja mam 179 cm, a on 186 cm. Niby nie dużo, ale jednak coś. W wadze, no to nie mamy o czym mówić. Ja to niewiele ważę, zawsze chuderlawy byłem, a 73-75 kilogramów nikomu w EWF nie może zaimponować. Franko to 110 kilogramów żywej wagi. Nie wspominam tu o Żubrze, który jest dopiero klocem. Trafiłem do walki z prawdziwymi gabarytowymi bydlakami, taka prawda. Trzeba się jednak z tym zmierzyć, skończyło się babci sranie, koniec walk z Cordialami, Raterami i innymi szmaciarzami. Franko to prawdziwy sprawdzian, inna liga. Ja bazuję na szybkości, Franko na sile, no i na technice. W technice nie jestem najgorszy, ale moim największym atutem w tej walce będzie zdecydowanie szybkość. To jest coś, w czym mogę wygrać. To jest mój klucz do właściwej prezencji. Wprawdzie jest tu taki w EWF jeden Won Wei, co to też chciał zabiegać rywali, ale on jest debiutantem. Ja mam już jakieś doświadczenie w walkach, wiem co i jak, wiem jak to wszystko działa. W starciu z dwoma klocami muszę być od nich szybszy, muszę się dużo ruszać, muszę być zwinny, biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Ale nie może to być durne bieganie na około rywali i męczenie się. Nie, to oni powinni uganiać się za mną. To ja muszę ich zmusić do wysiłku, a nie odwrotnie. Bieganie dla samego biegania nie ma najmniejszego sensu. Po co się męczyć, skoro nie da to żadnego efektu? Dobrze by było jak przez jakiś czas dwa słonie zajęli się sami sobą. No, ale przecież ich do tego nie zmuszę. Nie powiem Franko "Hej, bij Żubra", a Żuborowi "Hej, bij Rzeźnika". To nie tak działa, więc wszystkie misterne plany mogą wziąć w łeb. Trzeba ich zachęcić by walczyli ze sobą, trzeba być jak fantom. Jeśli zobaczą, że nie ma sensu uganiać się za mną, to chcąc nie chcąc zajmą się swoimi klocowatymi personami. Niech walczą, niech się męczą. Przy moich gabarytach jestem dla nich łatwą ofiarą. Bo mały, bo śmieszny, bo można mnie dopaść i siłowo zmasakrować. Nie mogę na to pozwolić. O ile samą walkę będzie mi wygrać trudno, to powinienem spróbować narzucić jej swoje tempo. Moje, szybkie tempo może zmęczyć rywali od samego początku, a wtedy będzie mi łatwiej. Dużo łatwiej. Niech fani zobaczą, że indiański umysł też może myśleć taktycznie.

Mia: Świetny plan.

Jimmy: Czarna Maska... Czarna Maska...

Mia: What?

Jimmy: Żadne what. Trzeba wytworzyć przeciwwagę dla jego czarnej maski. Mam pomysł!

Chickasaw zaczyna głośno uderzać szklanką rumu o butelkę by wzbudzić zainteresowanie.

Jimmy: Proszę o uwagę!

Zdobywa zainteresowanie i uwagę większości Kostarykańczyków.

Jimmy (trochę bełkocząc): Postanowiłem, że Mia powinna otrzymać pseudonim, który będzie przeciwwagą dla Franko!

Mia: What? O czym ty mówisz?

Jimmy: Nie przerywaj mi kobieto.

Mia: Sorry.

Jimmy: Uwaga! Od dzisiaj będziesz znana jako Czarna Podpaska!

Mia: What? Nie zgadzam się!

Jimmy: Niech żyje Czarna Podpaska! Przeciwwaga dla Czarnej Maski!

Wszyscy Kostarykańczycy: Niech nam żyje!

Mia: What?

Jimmy: Srat! Woooooooooooooooooooooo!!

Wszyscy Kostarykańczycy: Wooooooooooooooooooooooooooo!!!

Jimmy: Czarna Podpaska! Czarna Podpaska! Czarna Podpaska!

Wszyscy Kostarykańczycy: Czarna Podpaska! Czarna Podpaska! Czarna Podpaska! Czarna Podpaska! Czarna Podpaska!

Mia: Jimmmy... ale why?

Jimmy: For money.

Mia: What?

Jimmy: Słuchaj, może uwiedziesz tę Helenkę?

Mia: Jimmy, nie pij już więcej.

Jimmy: Moglibyście mieć takie trio - Czarna Maska (to Franko), Czarna Podpaska (to ty) i Czarny Tampon (to Helenka). Czarno-czerwone to barwy niezwyciężone! Czarno-czerwone, to barwy niezwyciężone! Nawet patriotycznie by to wyszło w pewien sposób, to by zadowoliło mojego drugiego rywala, Żubra.

Mia: Jimmy, Jimmy, po tym rumie przychodzą ci dziwne pomysły do głowy.

Jimmy: A co? Podpaski i tampony mają wieczny feud?

Mia: ...

Jimmy: No dobra, koniec tematu.

Mia: Thanks.

The Chickasaw wskakuje na swoje krzesło i zaczyna wrzeszczeć do Kostarykańczyków:

Jimmy: Jestem gotowy do walki! Jestem gotowy! Słyszycie Franko i Żubr? Jestem gotowy! Pokażę się z jak najlepszej strony! Niech cała Kostaryka to zobaczy! Niech nas zobaczą! Niech zobaczą naszą wspaniałą walkę!

Mia: Bravo Jimmy!

Jimmy: Woooooooooooooooooooooooooooooo!!

Mia: Woooooooooooooooooooooooooooooooooo!!

Wszyscy Kostarykańczycy: Woooooooooooooooooooooooooooooooooooo!!!









==============

Koniec

==============
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group