Reigns na majowym tourze w UK, spoilery z SD... (zobacz)
Kolejne walki w karcie WrestleManii 35, wydar... (zobacz)
Jimmy Uso uniewinniony, Brie Bella kończy kar... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Violent Paradise
Autor Wiadomość
Vaclav 
Upper Midcarder



Wrestler: Raven, Mick Foley, CM Punk
E-fed: Vaclav
Wiek: 32
Dołączył: 25 Wrz 2004
Posty: 1854
Podziękował: 28
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Łuków
Wysłany: 2013-12-02, 13:23   Violent Paradise

Biel matowego światła kłuje w oczy. Niemniej, dla dobra wykonywanych w pomieszczeniu czynności owe oświetlenie emitowane przez lampę zabiegową jest nieodzowne. Oto bowiem na fotelu operacyjnym zasiada jakaś długowłosa postać. Owłosienie zostało odgarnięte do tyłu by umożliwić chirurgowi wykonywanie jakiś skomplikowanych czynności. Lekarz specjalista ubrany jest w nieodzowny biały kitel a dolną część twarzy przesłania mu maseczka operacyjna. Po kolorze skóry i krótko przystrzyżonych włosach możemy wnioskować, że jest to przedstawiciel jakieś latynoskiej nacji. Za jego plecami stoi Felipe Castro. Syn nieodżałowanego Felixa przygląda się poczynaniom chirurga z zainteresowaniem zmieszanym z obrzydzeniem. Widocznie zabieg musiał być dość drastycznie jeżeli idzie o wrażenia wzrokowe. Najwyraźniej chirurg dochodzi już do końca zabiegu, gdyż opatruje twarz pacjenta plastrami i pomaga mu zamontować opaskę na lewe oko.

Felipe (mówiąc za lekarzem, tłumacząc z hiszpańskiego): To wszystko, co mógł zrobić w obecnych warunkach. Cięcie było wykonane gładkim narzędziem, więc rana powinna spokojnie się zagoić. Możliwe też, że zostanie ślad lecz nic poważniejszego. Opaskę będziesz musiał nosić przez kilka tygodni, nieodzowna będzie konsultacja okulistyczna. Nie można wyłączyć ewentualności utraty widzenia w lewym oku.

Vaclav(wyciągając ku lekarzowi rękę): Lusterko, podaj mi lusterko!

Lekarz spełnia żądanie wroga ludu i podaje mu lusterko z rączką do trzymania. Widać odbicie przedstawiające wspomnianą opaskę obramowaną dwoma plastrami z opatrunkiem - na policzku, oraz na czole pacjenta. Vaclav przygląda się (a raczej stara się to uczynić) przez kilka sekund i w przypływie szału rozbija lusterko o kant oparcia na ramię. Słychach łoskot roztrzaskanego szkła, które to ląduje w kilku punktach podłogi. Wróg ludu zrywa się z fotela odpychając lekarza oferującego pomoc i kieruję głowę w stronę młodego Castro.

Vaclav: Perła… gdzie moja krata Perły Koźlak?

Felipe (niepewnie i niechętnie): Wygląda na to, że w przypływie pobitewnego szału pchnąłeś ją na podłogę… nie ocalała ani jedna butelka… Jak się…

Vaclav (przerywając mu i rozstawiając ręce na boki): NIIIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!
Felipe (do siebie): Może stracić połowicznie wzrok, a martwi się o piwo. Czasami zastanawiają mnie jego priorytety…

Czerń. Nagle rozbłyskuje się pozioma linia. Kilka sekund później z kwadratowego obszaru wydobywa się słabe światło. Kolejnych kilka i jest ono mocniejsze, zaś po środku rzeczonego kwadratu pojawia się mapa geograficzna Kostaryki.

Felipe Castro (sam głos): San Jose, Kostaryka. Jak dobrze wiesz, tam właśnie odbędzie się pierwsza Wrestlepalooza po zatrzymaniu Kravena przez kubańską policję. Stawia to EWF w obliczu anarchii i widma zawieszenia działalności.

Vaclav (sam głos): Jesteś pewien, Filip? Esme ma wprawdzie zakaz pobytu w Polsce, ale Ameryka Łacińska to jej ogródek… piwny nawet i z pewnością skorzysta z okazji.

Felipe Castro: To rozwiązanie prowizoryczne – EWF nie może za długo unikać organizacji gal w Polsce i w końcu powróci nad Wisłę odcinając wpływy Martinez na dobre. Z góry uprzedzam twoje pytania, masz nie podejmować żadnych działań mogących ściągnąć na ciebie i naszą sprawę niechęć Esmeraldy. Chyba, że będzie to w pełni konieczne i uzasadnione.

Vaclav: No, no, Filip… Czyżby długie nogi Esme zdobyły i twe serce? Z 2 player mode chciałbyś przejść na multiplayer? Oj nie wiem czy byś wyrobił.

Felipe Castro: Po pierwsze, przypominam – nie mów do mnie Filip. Po drugie, wypraszam sobie takie insynuacje i taki ton. Może i poradziłeś sobie z Szakalem, ale twoja postawa przysparza nam więcej wrogów i sprzymierzeńców. Nie możemy liczyć na wsparcie Hawany wykraczające poza ramy dochodzenia. Po wydarzeniach z ostatniej Paloozy czuje się osobiście dotknięty i wymaga to od mnie wielu nakładów sił, by kontynuować naszą współpracę. Jesteś totalną porażką wizerunkową. Nie mówiąc już o sprawie ojcostwa, która na szczęście znalazła swe rozwiązanie w ringu.

Vaclav: Totalną porażką wizerunkową to było wypuszczenie przez Browary Lubelskie Perły w wersji Radler. Ja po prostu jestem sobą i póki co, to każda kolejna gala przybliża nasz do osiągnięcia wyznaczonych celów. Nie jojcz więc jak samotna matka z dzieckiem w ośrodku MOPSu o pomoc i przejdź do rzeczy. Kto otrzyma porcję srogiego wpierdolu i dlaczego odbiór przynależny jest Crazyemu?

Mapa Kostaryki ustępuje miejsca wizerunkowi ringu. Przy jednym z narożników pojawia się wizerunek obecnego EWF World Champa.

Felipe: Jak zgadłeś, jednym z twoich rywali będzie Super Crazy. Jest on ci w pełni znany, więc przejdę od razu do ostrzeżenia. Prawdopodobnym jest, że wystosuje do Ciebie zaproszenie na jakąś imprezę. Najrozsądniej byłoby, gdybyś tam się nie pojawiał. Ale znając twoje nieustanne pragnienie to pewnie zlekceważysz moją radę.

Vaclav: Przecież wiesz, że lubię piwo. Dużo piwa. Dodatkowym sparingiem też nie pogardzę. Zawsze to okazja do dostosowania palców złożonych w pięść do krzywizny facjaty ofiary.

Felipe: Obawiam się, że wcześniejszy atak nie wchodzi w grę. Żydowski korpus imienia Franciszka Rokosowskiego jest postawiony w stan pełnej gotowości do podjęcia natychmiastowych działań. Reakcja z strony GRU stoi pod znakiem zapytania, ale nawet Ty padłbyś pod naporem tak przeważających sił wroga.

Vaclav: Już nie taką ochronę rozpracowywałem…

Do zdjęcia Crazyego dołącza wizerunek Bidama.

Felipe: Zachowaj swój zapał na akcje w ringu. Tam Crazy będzie pozbawiony jakiejkolwiek ochrony. Ale nie zostaniesz z nim sam na sam, bowiem trzecim zawodnikiem tej walki jest również ci znany Bidam.

Vaclav: Od czasu gali w Syrii czekam na możliwość rozsmarowania jego żółtej gęby w matę ringu swoimi glanami. W przyszłości może stać się głównym konkurentem w staraniach o zdobycie World Title. Mogą z tym ludzkim kłakiem łonowców udawać zgodnych, ale jeden jest gotów wbić długopis w oczodół drugiego byle tylko zwiększyć swe szanse na przytulenie tego kawałka złota i skóry.

Felipe: Malowniczo to ująłeś i zgadzam się z tobą. Większe sojusze były łamane i znaczniejsze drużyny kończyły działalność gdy na horyzoncie pojawiał się World Title. Ale jeszcze w trakcie tej walki ewentualna interwencja Franko będzie miała na celu korzyść Bidama. Bądź zatem czujny i gotowy na ewentualne wykorzystanie sytuacji. O samej formule matchu wiadomo tylko, że jest to Gallopinto Hardcore Brawl.

Vaclav: Galla pyta?

Felipe: Gallopinto – miejscowa potrawa z ryżu i fasoli. Gdybyś chciał wyświadczyć swej wątrobie przysługę, to mógłbyś odstawić piwo i spróbować tego dania. Może wpadłbyś na to, co ma ona wspólnego z hardcorem. Zwycięstwo przypieczętowałoby twój status głównego pretendenta do tytułu.

Nagle słychać charakterystyczny syknięcie a obraz zostaje rozmyty po upadku kropli jakiegoś płynu. Zmiana kadru i okazuje się, że Vaclav i Felipe zasiadają nad tabletem położonym na biurku. Właśnie spadła na niego kropla piwa z świeżo otwartej puszki Perły eksport. Felipe nie wygląda na zadowolonego.

Vaclav (po napiciu się): Najwyraźniej moja wątroba nie ma na tyle szczęścia, by liczyć na taką przysługę. Może innym razem? A może nigdy się tego nie doczeka? Któż wie, co jest jej pisane. Znaczy, na razie jest jej pisany cały skład piwa. Wiesz, Filip, nie zawsze zwycięstwo jest najważniejsze.

Felipe: Nie?

Vaclav: Czasami wystarczy sprowokowanie przeciwnika. Sprawienie, by sam chciał doprowadzić do kolejnej walki między nim a tobą. A z doświadczenia wiesz, że w wkurwianiu ludzi prezentuję nieosiągalną dla pozostałych perfekcję…

Felipe potwierdza tylko kiwnięciem głowy.

Vaclav: Nieważne, czy to moja ręka zostanie uniesiona przez sędziego, czy bilans walki mi się spieprzy. Bo gdy będzie po wszystkim, to wariat będzie gotów zastawić swój world title za możliwość zrewanżowania się za to, co mu uczynię. To pewne jak promile w moim krwiobiegu..

Wróg ludu popija piwo przy wyraźnej dezaprobacie swego współrozmówcy.


UWAGA! PONIŻSZY MATERIAŁ ZAWIERA SCENY PRZEMOCY I JĘZYK UZNAWANY POWSZECHNIE ZA WULGARNY. JEST ON PRZEZNACZONY WYŁĄCZNIE DLA PEŁNOLETNIEGO ODBIORCY.

Plansza z wspomnianym ostrzeżeniem rozdziera się na dwie części, oto bowiem drze ją na kawałki Vaclav. Mecenas Extremy znajduje się przed zieloną planszą, jaką wykorzystuje się w przemyśle filmowym. Rzuca on wspomniane strzępy papieru na ziemię a jeden z nich okrasił dość pienistym splunięciem. Warto zauważyć, że włosy ma rozpuszczone by przesłonić częściowo sznur opaski. Światła w studiu przygaszają na tyle by zakryć zieleń czernią. Sam Vaclav jest wciąż widoczny pomimo czarnego t shirtu i ciemnej kolorystyki barw moro jego bojówek.

Vaclav: Strach, szok, niedowierzanie – tymi słowami brukowce starają się nadać jakiemuś wydarzeniu znamiona bestialstwa, czy też okrucieństwa. Ostra, krwawo czerwona czcionka niesie z sobą emocjonalny ładunek napięcia. Czy ktoś za pomocą siekiery przerobił ciało bliźniego swego na czynniki pierwsze? Czy może inny wykolejeniec przetestował możliwości zwierzęcej cielesności na obijanie metalowym prętem, drągiem czy też zwyczajną piąchą? Tego dowiedzieć się można z lektury pobieżnego opisu zdarzeń. Pobieżnego, gdyż całość uznana by była za zbyt drastyczną. Zaś samo zdjęcie zwyrodnialca obłożone zostało maskującymi pikselami gdyż widok tak zakazanej gęby mógłby prześladować uczciwych, praworządnych obywateli po nocach jako punkt kulminacyjny najgorszego koszmaru. Dostają upragniony skandal, lecz w wersji ugrzecznionej. Przemoc w mediach jest dopuszczalna, o ile serwowana w odpowiednich dawkach.

Na Vaclava pada obraz przedstawiający stojących funkcjonariuszy policji wyposażonych w pełne oprzyrządowanie służące do tłumienia zamieszek – kaski, tarcze, pałki i broń gładko lufowa.

Vaclav: Podobnie jak tępe uderzenie pały ma poskromić agresywne zapędy tłumu, tak nożyce medialnej cenzury mają uchronić wasze umysły przed scenami zbyt drastycznymi, wykraczającymi za granicę tak zwanego „dobrego smaku” i pokazujące dobitnie iż godność jednej osoby dla drugiej stanowi tyle, co wypalony kiep ochrzczony harą i przydeptany podeszwą buta. Jednak ku przerażeniu wszelkich cenzorów istnieje taka instytucja jak EWF, gdzie najpodlejsze uczynki spotykają się z nagrodą, a nadmierne okrucieństwo z aplauzem zgromadzonej gawiedzi. I tylko w takim środowisku powstać mógł Wróg ludu. Przez ostatnie miesiące stałem się tym złym, przed którym ostrzegają wasi kapłani w czasie kazań, o którym wasze telewizyjne autorytety mówią jako o wulgaryzacji rozrywki w trakcie śniadaniowych posiedzeń, a nauczyciele waszych dzieci przestrzegają przed zgubnym wpływem moich poczynań.

Obraz z projektora zmienia się na zlepek ostatnich dokonań Wroga Ludu – ataki na Szakala, wpierdolenie jego pupila, pobicia szeregowych pracowników EWF, znieważenie Bożenki i jej matki pod koniec kubańskiej Paloozy i rzucenie Szakala na żyletki poprzez wykonanie Otchłani smutku

Vaclav: Znieważyłem władzę ustawodawczą, naplułem w twarz instytucji macierzyństwa, zdesakralizowałem ojcostwo i podstawową komórkę społeczną – rodzinę. Fakt, przed mną byli inni, ale oni chlali, ćpali i dupczyli co popadnie dla wygłupu, dla dobrego ujęcia w materiale dla EWF. Ja z kolei szargam wszelkie świętości i łamię kolejne tabu. Dla mojego przemarszu plugastwa jest jasno wytoczona trasa i wiedzie ona przez następne wartości, obiekty kultu i poszanowania. A całe EWF i jego fani będą zmuszeni do przełknięcia następnej dawki niczym ofiara wykorzystana seksualnie z wyłamaną szczęką, by nie miała żadnej możliwości obrony.

Kadr schodzi z Vaclava tuż nad jego ramie i wyświetla on różne hardcorowe akcje z historii EWF zmieszane z mapą Kostaryki.

Vaclav: A skoro jesteśmy już przy ofiarach, to pora wspomnieć o kolejnym akcie przemocy mego autorstwa, którego ofiarami padną bohaterowie tłumów, ulubieńcy fanów – poczciwy Bidam i obecnie nam panujący World Champion, Super Crazy. Nie muszę wiedzieć czym jest Gallopinto, nie muszę nawet tego próbować czy oglądać na oczy by stwierdzić iż obaj trafiliście na listę wrestlerów zagrożonych wymarciem. Hardcore Brawl, te dwa słowa zestawione z moim imieniem są niczym znak ostrzegawczy z trupią czaszką w towarzystwie dwóch piszczeli zamieszczanym na substancjach i urządzeniach z którymi kontakt finalizuje się bolesnym i nieuniknionym zgonem. Weszliście na moje terytorium i już z niego nie wyjdziecie o własnych siłach bo obowiązuje tu 0-1 zasada surowego wpierdolu. Albo nim obdzielasz pozostałych, albo sam zbierasz krwawe żniwo sińców, nacięć i wytłuczonych zębów. Możecie podążać za zasadami fair play i przypieczętować ten fakt uściskiem dłoni. Ja wolę starą, skuteczną przemoc. Rozbita butelka po piwie, stłuczona jarzeniówka, materiały wybuchowe, drut kolczasty wbijający się w skórę i wydzierający jej fragmenty, czy też jego okrutniejsza wersja, żyletkowy, czyniący to samo w boleśniejszy sposób i w odbiciu którego można dostrzec mękę przesłuchiwanych więźniów dramatycznie walczących o oddech w przerwach polewania worków na ich głowach strumieniem zimnej wody. Oto priorytety mej postawy w ringu. Ostrzegam was, udział w tym starciu obarczony jest ryzykiem napiętnowania waszych ciał bliznami, lub nawet trwałe kalectwo… Ja raz już opłaciłem te myto przemocy, a czy wy jesteście gotów na jego uiszczenie?

Obrazy hardcoreu i Kostaryki ustępują miejsca urywkom z walk Bidama z Vaclavem.

Vaclav: Tobie, Bidam, zdaje się że ta ewentualność jest do uniknięcia. Chociaż w trakcie naszej syryjskiej potyczki na własnej skórze przekonałeś się o palącym dotyku ładunków wybuchowych. Czy nie czujesz niepokoju, że pod nazwą Gallopinto Hardcore Brawl może kryć się coś, czego mogę użyć by wyrządzić ci nie mniejszą krzywdę niż wtedy? Czy wzrastający z każdą upływającą minutą niepokój nie nakaże wybrać ci rozsądniejszego wyjścia, kapitulacji? Wszak wy, Azjaci, słyniecie z rozsądku i sprytu. Chociaż inni twierdzą, że tylko trochę ustępują one waszemu zamiłowaniu do tortur. Nie, tak ambitny gracz jak ty nie pozwoli sobie na akt tchórzostwa przynoszącego nic tylko spadek w rankingach. Właśnie – ranking przemawia na twoją korzyść, jesteś też młodszy, szybszy – jak cokolwiek mogłoby pójść źle? Ta pewność siebie będzie twą zgubą, bo może doprowadzić do końca twej kariery. Końca drastycznego, chciałbym dodać. Zapytaj się swego kumpla, czy odprowadzka i kurs karetką były dla niego miłym przeżyciem. Zapytaj się samego siebie, czy ryzyko o kalibrze tego z Damaszku jest wartę podjęcia. Możesz zadawać setki pytań niczym później lekarz próbujący dojść do przyczyn twej agonii. Odpowiedź jest jedna i zawsze ta sama, moje okrucieństwo i zrodzona z niego przemoc. Cokolwiek wpadnie mi w ręce posłuży jako narzędzie boleśnie modyfikujące twoją fizjonomię – wyłupane oko, rozbita czaszka, złamane kości. Wchodzisz na ring na własne ryzyko, wychodzisz na odpowiedzialność służb medycznych, od sprawności których będzie zależała kontynuacja twej kariery, a nawet życia.

Obraz przestawia się za drugie ramię Vaclava i przedstawia on Super Crazyego z pasem mistrzowskim w trakcie jego balów i innych uroczystośći.

Vaclav: Ciebie, wariacie, nie ma sensu nawet pytać. Jesteś ponad takie pytania i nie mają one racji bytu na twej wersji wersalu. Zwyciężałeś i nadal zamierzasz to czynić, aż twa egzystencja przepełni się nudą braku wyzwania. A ponoć już tak jałowa się stała. Więc baw się dalej, póki starczy ci tchu. Graj naszego władcę, póki starczy ci sił, bo szykuje się krwawa powtórka z końców dni wielu monarchów. Gładkie cięcie gilotyny, duszący uścisk szubienicy – takimi oto sposobami rozgniewany lud dziękował swemu władcy za lata sprawowanego patronatu. I może właśnie na moją osobę padnie ten obowiązek pozbycia się z EWF monarchistycznego buffona, którym się stałeś. Tak jak kiedyś rozwścieczona tłuszcza śmiała wtargnąć na salony, tak samo ja wchodzę na ring z tobą, by zakończyć te „święte” rządy i własnymi rękoma sprowadzić sacrum do poziomu profanum. Wielu będzie płakało, rzesze kolejnych ogłoszą upadek ich EWF ale tego właśnie od nich oczekuje i wymagań. Tak jak wszyscy rewolucjoniści dokończę dzieła dewastacji plugawiąc wszelkie pamiątki po poprzednim ustroju by ogłosić nowy porządek – może nie lepszy, ale ważne, że mój. Zaczniemy już na najbliższej gali, gdzie najważniejsze jest dla mnie dokonanie czynu tak wstrętnego, tak obrazoburczego i tak plugawego, że nawet w wypadku przegranej nasze rolę się odwrócą i to ty będziesz ścigającym, a ja ściganym. Może nie w San Jose, ale na którejś z najbliższych gal ktoś wykrzyknie – umarł król. Ale członu „niech żyje nowy król” nie wymówi już nikt. Bo era monarchii i związanego z nią porządku przejdzie do historycznego lamusa, ustępując miejsca brutalnej współczesności gdzie świętości są tylko po to, by na nie pluć, je lżyć i na nie szczyć.

Światła zapalają się, Vaclav przybliża się do kamery.

Vaclav: Tako rzecze ja – Wróg ludu i przyszły królobójca. Czas zastąpić wersal salą rzeźniczą.

Wróg ludu chwyta za kamerę i rzuca ją o podłożę. Koniec przekazu.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group