Czy Renee Young powróci do Total Divas? Najle... (zobacz)
PIONIERZY WRESTLINGU #1 - STANISLAUS ZBYSZKO... (zobacz)
Gwiazdor RoH nie przejdzie do WWE, Duża walka... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Cudów kurwa nie ma ;)
Autor Wiadomość
Anapolon 
Midcarder



Wrestler: Kevin Steen | Damien Sandow
E-fed: Bane
Dołączył: 23 Sty 2011
Posty: 822
Podziękował: 13
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-20, 01:33   Cudów kurwa nie ma ;)

Niewielki podziemny parking. Parking jak koń, jaki jest każdy widzi. Jego odmienność od tego standardowego spod centrum handlowego jest jednak widoczna na pierwszy rzut oka. Nie ma opla corsy, czy multipli. Jest błyszczące srebrne porsche, czerwone ferrari, kilka lamborghini, mercedesów, astonów martinów i innych drogich aut, które setkę robią szybciej niż Kwaśniewski. Kamerzysta nie jest jednak specjalistą od samochodów i nie wszystkie potrafi rozpoznać. Wiedz jedno – każdy siedzący w fotelu Janusz z puszką tyskiego w ręce właśnie burknął pod wąsem zazdrośnie „Jebani złodzieje!”. Można by się tu rozwodzić jak piękne jest Ferrari 458 Italia koloru krwi utlenowanej stojące niedaleko wyjazdu, ale nie mamy umowy z koncernem produkującym maść na ból dupy, więc nie będziemy im niepotrzebnie nabijać sprzedaży. Jeśli wynegocjujemy satysfakcjonujący nas procent od dochodów to sytuacja ulegnie zmianie. Niemniej… nie jesteśmy w Polsce. No shit, sherlock! Prędzej w piekle diabeł zacznie żonglować śnieżkami niż takie cudeńka pojawią się w polandi. Gdyby kogoś to nie przekonało to zaświadczam, że w powietrzu unosi się zapach spalin wymieszanych z drogimi perfumami, a nie woń cebuli. Podpowiedz co do miejsca, w którym się znajdujemy widzimy na tablicach rejestracyjnych. Wszystkie aktualnie pokazywane mają na blachach „Dubaj”.

Krajobraz niedostępnego dla polaka biedaka luksusu zaburza, w tym momencie, wjeżdżający na parking czarny bus z logiem EWF. Jedyny samochód na tym parkingu na jaki polaczków stać (a i tak pewnie nie wszystkich) zajmuję miejsce postojowe. Trwa to średnio-krótką chwilę, bo kierowca manewr parkowania wykonuje bardzo uważnie. Nic dziwnego zresztą, każda pomyłka zakończona zarysowywanie stojącego obok rollce royce'a oznaczałaby, że będzie za to płaciłby do końca życia. Ufff! Udało się. Cieszmy się z kierowcą, bo właśnie uniknął niewolnictwa. Otwierają się drzwi od strony pasażera i z pojazdu zgrabnym ruchem wyskakuje znany i poniewierany reporter - Mariusz Max Kolanko. Mario ubrany elegancko w schludny garnitur i krawat koloru ciemny granat, nieco jaśniejsza koszula, oraz brązowe buty, zamyka drzwi od busa i po chwilowej orientacji w terenie kieruje się w stronę kamery. Realizator robi nam błyskawiczny teleport za plecy Maxa i widzimy, że celem dziennikarza nie była kamera, a wejście główne, przy których stoją dwaj mężczyźni o pokaźnych gabarytach. Nie jesteśmy wprawdzie na wiejskiej, więc nikt nie wbije do środka okupować budynek żądając zasiłku na niepełnosprawne dziecko. Nie ma się co o to w ZEA obawiać. Ale impreza jest ekskluzywna jak skurwesyny, więc trzeba unikać nieproszonych milionerów. Mariusz tego nie rozumiał, bo próbował wejść do budynku bez weryfikacji.

Ochroniarz (zagradzając drogę reporterowi) – Bez imiennego zaproszenia, nie ma wstępu.

Mariusz Max Kolanko (głosem jakby właśnie sobie o tym przypomniał) - Ahh.. tak (szukając po kieszeniach marynarki) O tu jest. (wyjmuje coś i grzecznie podaje ochroniarzowi) Proszę.

Ochroniarz po pozytywnej ocenie autentyczności podanego zaproszenia oddaję Maxowi papier oraz otwierając drzwi wejściowe równocześnie gestem reki zaprasza go do środka. Mario wszedł powoli do pomieszczenia, a następnie skierował się w jedynym dostępny m kierunku - w górę. Szklane schody prowadzą do... właściwie to nie schody, to pieprzona biblijna drabina jakubowa, bo u szczytu masz eden. Ale zanim cię to uderzy, zanim ekskluzywność wyjebie w kosmos twoje poczucie estetyki, zanim zechcesz zrobić temu zdjęcie i stworzyć w domu kapliczkę jak te bogate pojeby z „Vinci”, to dokładnie jak z Vaclawem zanim zobaczysz to poczujesz. Najdroższe kubańskie cygara, blanty, elitarne perfumy, alkohol wszystko to daję niezapomniany zapach, który trzeba opatentować i nazwać „Bogactwo”, bo pasuje dla niego idealnie. Wchodzisz, ale nie wiesz gdzie patrzeć, bo wszystko tu jest tak zajebiście luksusowe, że każdą rzecz najchętniej zabrałbyś do domu i nie wypuszczał z łóżka. A propos łóżka, kobiety są tak piękne, że twoje nerwy przywspółczulne (miednicze) mogłyby właśnie zasilić elektrownie, wiesz o tym, bo w spodniach robi ci się właśnie mało miejsca. Jakby tego było gwiazdy porno i modelki (a wszyscy wiedzą, że modelki to takie same dziwki jak gwiazdy porno tylko droższe) zasuwające jako kelnerki (i nie tylko) paradując toples. Blablabalabla… I tak przez 15 sekund nie będziesz słuchać, bo z krwią uciekła ci z mózgu glukoza. Anyways, trochę rzeczowego opisu: kilka stolików ze sofami, wiadomix alkohol leje się strumieniami, kto chcę to sobie pali cygara, czy blanty, albo wciąga koks. Nikt się nie zastanawia czy prawo tego zakazuję, ten budynek to wolnościowa enklawa. W basenie pluskają się dziewczyny, widok wspaniały, a jeszcze lepszy jest na piętrze if you know what i mean, ale dajemy im odrobinę prywatności i tam nie zaglądamy. Na środku pomieszczenia znajdują pokerowy stół z siedzącym przy nim kompletem graczy. Nie znasz ich, ale już wiesz, że to najzajebistszi z najzajebistszych, najbogatsi z najbogatszych, największe wygrywy chodzące po tej planecie. To wszystko jebie cię w mordę z mocą prawego sierpowego Tajsona. Oczy latają ci jak epileptykowi na dyskotece, nozdrza wypełnione Bogactwem wprowadzając cię w błogostan jakbyś właśnie strzelił sobie w żyłę morfinę i już wiesz, że przeżyłbyś 20lat pod jednym dachem teściową byle tylko tu być.

Kolanko oszołomiony jakby ktoś go uderzył obuchem w głowę, ale też trochę smutny (bo w ubraniu, na które żeby sobie kupić przez 2 miesiące niedojadał w porównaniu do koleżków wygląda jak brzydkie kaczątko) stara się zachować profesjonalizm. Po chwile dezorientacji przechodzi do pracy i wzrokiem poszukuje osoby, dla której tu przybył. Cała koncentracja jednak idzie się kochać, bo jedna z dziewczyn zalotnie przejeżdża mu palcem po krawacie i odchodzi w stronę kuchni rzucając mu równie zalotne spojrzenie. Mario zbierając szczękę z podłogi nawet nie próbuje udawać, że nie obczaja jej zgrabnego tyłeczka.

Ktoś (kiwając ręką symbolizując zaproszenie) – Maksiu! Chodź tu, szybko! Grozi ci niebezpieczeństwo!

Mariusz Max Kolanko (zdezorientowany) – Czemu?

Niewidzialny kamerzysta robi najazd na twarz osobnika wołającego Maxa. To Syn Anarchii, Bane!

Bane (na granicy śmiechu) – Bo cię zabije jak nie przyjdziesz.

Deklaracja nie brzmiała poważnie, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Mariusz pokornie wykonuje „prośbę” wrestlera i podchodzi do niego. W sumie, to po to tu przyszedł, więc nawet bez takiej groźby zrobiłby to tak czy inaczej. Teraz mamy możliwość dokładnie przyjrzeć się zawodnikowi: ubrany jest jak zwykle – niezwykle: poza czarnymi jeansami louis vuitto na nogach były daemusin champion ma białe najki, górną cześć stroju stanowi niebieska koszulka polo od armatniego i robiony na specjalne zamówienie rolex z diamentu. Piękną są te dodatki do stroju. Zwłaszcza dwa – siedzące na kolanach Bane’a osiemnastki (i nie są to felgi ;) ). Jedna na prawym, druga na lewym i podziwiają jak wielkie pieniądze przechodzą z rąk do rąk. Z dobry źródeł wiemy, ze blindy (zakłady wejściowe) to 10k$/25k$, więc fortunne wygrać można w jedno rozdanie. Widzimy, że przed zawodnikiem leży całkiem pokaźna kupka żetonów. Kamera robi najazd pokazując nam karty Bane’a. Jeśli ktoś kiedyś oglądał relację z turnieju pokerowego to wie jak to wygląda. 7 serce i 2 kier. Syn Anarchii wyrzuca karty.

Mariusz Max Kolanko – Bicie pracowników jest zabronione…

Bane – A kto mnie powstrzyma? (z szyderczym uśmiechem) Twój protest do Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji? Mógłbym ci włożyć rękę do gardła, wyciągnąć ją razem z jelitem cienkim, owinąć ci je wokół szyi i powiesić cie na żyrandolu (słychać jak mario głośno przełyka ślinę), a WSI24 i tak podałoby, że nastąpił tragicznych wypadek podczas „interakcyjnego filmu”. Kontakty z rządem to duży plus władzy Castro. Można zrobić wszystko, a nikt nawet nie pierdnie.

Mariusz Max Kolanko – Czyli przejęcie władzy przez Felpie Castro cię satysfakcjonuje?

Bane –Nie, absolutnie. Ale też nie odrzuca mnie na tyle bym robił strajk jak ci kretyni. Ja najzwyczajniej w świecie chuja w to wbijam. Nie obchodzi mnie czy rządzi Castro, Kreven, czy inna Esmerlada. Tak naprawdę wszyscy mają to w dupie. Widać to postulatach tego porozumienia. Nic wartościowego nie ugrali, a i tak wracają. Gdzie tu logika?

Mariusz Max Kolanko – To dla dobra EWF.

Bane – Gdyby tak było to dogadaliby się dawno temu. Dla dobra ewf robili tak długą przerwę?

Następuję krótka cisza, w której syn anarchii sprawdza swoje karty i kolejny raz je pasuje. Walet 6 offsuit to niewystarczająco dobra karta by wziąć udział w rozdaniu.

Bane (dopijając butelkę whisky) – Napiłbyś się czegoś?

Mariusz Max Kolanko – Nie, dziękuje.

Bane – A ja bym się napił… (zwracając się w stronę jednej z dziewczyn po angielsku) Skocz mi po jakieś porządne whisky.

Modelka (wyraźnie z rosyjskim akcentem) – Okey

Dziewczyna lekko niepocieszona już zamierza iść w stronę baru, ale spostrzega stojącą nieopodal koleżankę-kelnerkę i po kilku sekundach wraca z butelką Jacka Danielsa w ręce.

Bane (nadal po angielsku) – To smakuje jak gówno, dobre dla polaczków, czy innych z krajów trzeciego świata. Mówiłem porządnej!

Modelka –…

Bane – Idź. Przyda ci się. Podróże kształcą.

„All in” – słyszymy charakterystyczne słowa oznaczające, że któryś z zawodników zagrał za wszystkie swoje żetony. Widzimy jak jeden z pokerzystów przesuwa je w kierunku środka stołu. Realizator pokazuję nam, że w puli jest ponad 900 tysięcy $. Czekamy na kolej Bane’a i oglądamy jego karty. Ma… AA! Tym razem wrestler kart nie wyrzuci. Para assów, czyli najlepszy układ w texas holdem w tej fazie rozgrywki, jest nie do spasowania.

Bane – Call.

Szybki showdown, przeciwnik ma parę 10. Krupier wykłada resztę kart. Nic one nie zmieniają. Bane staje się właśnie bogatszy o prawie milion zielonych.

Bane – Na dziś starczy.

Wrestler wstaje od stołu i udaję się w kierunku jednej z kilku sof. Przy okazji po drodze klepie w dupe wychodzącą z basenu laskę (ale taką, że na sam widok zmieniasz spodnie). Nie wiadomo skąd pojawia się jakiś pomagier i zgrabnymi ruchami pakuje wszystkie nadal znajdujące się na stole żetony zdobywcy nagrody Darka Avengera w roku 2013, a następnie znika tak szybko jak się pojawił. Bane luźno rozsiada się na sofie razem kilkoma dziewczynami. Kolanko wcześniej bez słowa podążając za nimi teraz usadowił się na sofie po przeciwnej stronie.

Mariusz Max Kolanko – Może przejdziemy do wywiadu…

Bane (podpalając jointa) – Max, Max Max… przeżywasz właśnie highlight swojego życia i zamiast puknąć jedną z laseczek do których do końca życia będziesz pałować wiplera, wychylić kielona najlepszej whisky, czy przypalić skuna, wolisz… przeprowadzić wywiad? Nie wiem czy chwalić za profesjonalizm, czy zjebać za głupotę. Gburczok by się nie powstrzymał chociaż nie mamy tutaj zwierząt. (przypala blanta i wypuszcza dym) Nevermind, dawaj co masz maksiu. Jedziemy z tym gównem.

Mariusz Max Kolanko (wyciągając sprzęt nagrywający) – Wielu…

Bane – Gdzie mi z tym ustrojstwem, nie jesteśmy w Sowa i Przyjaciele. Nagrywa się.

Mariusz Max Kolanko (chowając ) – W takim razie… Wielu fanów EWF podejrzewa, że twój powrót do EWF był zaplanowany i wcale nie byłeś na wakacjach. Jak się do tego ustosunkujesz?

Bane – Eh… Polaczki, polaczki.. Maksiu to jest najgorsze w powrocie do EWF. Znowu będę musiał się użerać z tym czymś… bo już nawet nie z kim, a z czym. O tym słowiańskim bydle można mówić tylko jako o jakiś zwierzakach, kawałkach gówna, czy innej szmaty. (przypala blanta) Polaki, biedaki myślicie, że jak zarabiacie 3 tysiące miesięcznie i raz na 2 lata wyjeżdżacie ze swoimi grażynami ol inklusif do turcji to jesteście kimś, a każdy inny ma gorzej? Gówno, kurwa! Latam sobie na wakacje kiedy chcę swoim własnym prywatnym samolotem. Bo mnie staććć… cebulaki! I ostatnio miałem kaprys by odwiedzić Emiraty Arabskie. I poleciałem. To, że akurat zawitało tu EWF to czysty zbieg okoliczności. I tu ucinam te wszystkie wyssane z brudnych, śmierdzących gównem polskich palców spekulacje.

W kadr wchodzi wcześniej wysłana przez Bane dziewczyna i stawia na stolę trunek.

Bane – No! I to jest alkohol.

Członek rosteru EWF chwyta butelkę, odkręca ją i wlewa sporej jej zawartość do stojącej nieopodal szklanki. Pozostały w butelce whisky postawia na stół, a następnie opróżnia szklane za jednym razem.

Bane - Swoją drogą opowiem ci mario historie, ty jesteś prawie jak jankes, więc możesz nie uwierzyć, ale jebane true story. Zabrałem tu polkę, zanim pomyślisz jak można robić cokolwiek z polką, jebie takiej z ryja, bo zębów nie myję, a cipa owłosiona bardziej niż klata rzeźnika, to już się kajam zawczasu, bo błąd popełniłem, ale… zobaczyłem taką jedną na ulic dupa 10 na 10 z ryja i nie mogłem się oprzeć. No to wyciągnąłem 100$ i macham jej żeby podeszła, (z szyderczym uśmiechem) ta już kurwa po drodze gacie ściągała i myślała, że to hajs za dawanie dupy przez cały tydzień, ale to pomijam, mówię do niej „czekaj, zostaw te majtki” wytłumaczyłem jej, że pojedzie ze mną na wakacje, dupą trochę poświeci i pieniądze zgarnie. Ta oczywiście uradowana, bo za 100$ będzie mogła sobie pójść do Biedronki i kupić.. kurwa nie wiem, całą Biedronkę. Ale dobra, dolecieliśmy, dostała swój własny pokój w hotelu, ale przychodzi do mnie i mówi, że jej się chce siku. To ja jej odpowiadam, gdzie ty masz problem idź do kibla. I to jest kurwa najlepsze, maksiu, wyobrażasz sobie, że musiałem jej wytłumaczyć , że toaleta tzw. kibel to takie polskie pole gdzie się sra, ale to nie jest pole, bo to nie jest trzeci świat. (śmiejąc się) Polaczki, pierdolony cywilizacyjny parias.

Mariusz Max Kolanko – Ale przecież ty też jesteś Polakiem..

Bane – Już nie, maksiu. Już nie. Wyzbyłem się tej choroby. Niestety, obywatelstwo nadal mam polskie. Tego w praktyce pozbyć się niestety nie da. (wzdycha) Taki niosę krzyż w tym życiu.

Mariusz Max Kolanko (zmieszany) – Wróćmy do twojego powrotu. Gdy zadeklarowałeś powrót jeszcze nie było wiadomo, że powróci reszta rosteru, czy taki obrót sprawy cię zadowala?

Bane – Cieszy mnie niezmiernie. Wrócić do federacji, w której najlepszym rywalem jest skrzyżowanie tomasza Jacykowa z prezydentem Słupska? Byłoby zabawnie… ale tylko przez dwie, trzy galę, bo jaka to satysfakcja przypierdolić komuś kto przegrałby z panią Zosią z kafeterii, bo w drodze na ring potknąłby się o dekorację? Wracam do EWF by odzyskać to czego poker mi już nie jest wstanie dać. Gdy przegrywam dużą pule nie czuje wkurwienia, złości, nie chce rozpierdolić tego stołu, podrzeć kart… mam na to wyjebane. Analogicznie - gdy wygrywam nie ma euforii. Czasem ważą się losy milionów zielonych, a ja nie czuje żadnego podniecenia, nic. Wracam, dla tej jednej jebaniutkiej chwili gdy wchodzisz na ring, wszystkie polskie robaki zazdrośnie drą owszone japy, wychodzi przeciwnik, serce zaczyna szybciej bić, źrenicę się rozszerzają, oddech przyspiesza, i przypierdalasz mu krzesłem w sam środek czoła rozcinając skórę, a ten pada zalany krwią. Tego wyrzutu adrenaliny mi potrzeba.

Mariusz Max Kolanko – Main event następnej gali z pewnością dostarczy ci niejedną taką chwilę.

Bane – Być może tak, być może nie. Zależy od przebiegu walki. Jakby to ująć, pojedynki tag teamowe przypominają trochę pokera, ale tylko te specyficzne rozdania, w których wrzucasz wszystkie swoje żetony przed flopem [*flop to moment, w którym krupier wykłada 3 wspólne karty następujący po pierwszej licytacji i tym samym pierwszej fazie rozgrywki - pre-flop], a przeciwnik robi to samo i następuję porównanie układów. Tu ja jestem górą, bo Bane to para asów, pierdolona najlepsza karta w całym tym szambie zwanym EWF, ale widzisz maksiu tu się gra nie kończy, jest jeszcze flop, turn i river, pięć kart, które mogą zmienić absolutnie wszystko. Czynnik losowy, który sprawi, że przeciwnikowi z AK spadną dwa króle. (pstryka palcami) I już cię nie ma. Przegrałeś. Nic na to nie poradzisz. Byłeś lepszy, ale się nie udało. (krótka pauza) Chyba się domyślasz co jest czynnikiem losowym w tej walce?

Mariusz Max Kolanko – Forma? Dyspozycja dnia?

Bane – Tak by się tłumaczył S-Crazy, czy inny Szakal. Konkretniej, maksiu? (chwila ciszy) Dobra, nie będę cię zmuszał do przeciążenia synaps… Franko i Vaclav to te jebane czynniki losowe. Ja mogę wejść na ring, spuścić całej trójce wpierdol życia napierdalając w nich tak mocno, że puszczą im wszystkie zwieracze, mogę ich zostawić obsranych w kałuży moczu, kurwa, nawet z plamami opadowymi, a i tak nie mam pewności, że ten pojedynek wygram. Bo co się stanie jak na ringu będzie ktoś inny? nie wiem… a czego można oczekiwać, od kogoś kto jest tak prosty, że jedyne na co się przydał przez cały poprzedni rok to machanie kilofem w kopalni diamentów w Sierra Leone, czego można oczekiwać, od kogoś komu wystarczy postawić skrzynkę najtańszego piwa pod szatnie by przespał walkę we własnych rzygach…

Tu Syn Anarchii przerywa i sięga po flaszkę whisky. Ponownie nalewa sobie prawie pełną szklankę, w samej butelce już niewiele zostało. Zauważywszy to wrestler pozostawia ją na stolę niezakręconą. Natomiast szklankę bierze do ręki z zamiarem wypicia jej zawartości. Czas wykorzystuje Kolanko.

Mariusz Max Kolanko – Trzymając się Vaclava, wiele osób uważa, że jesteście do siebie podobni.

Bane (wypluwając whisky z ust) – Psssssss…… kurwa co? (oburzony) Ja do tego zwierzaka, w czym?

Mario Max Kolanko – No... w zachowaniu…

Bane (wciąż oburzony) – Mariusz, gdybyś powiedział, że jestem chujem, zrozumiałbym to i szanował cię za odwagę… prawdopodobnie połamałbym ci żebra… ale szanował za odwagę. Ale porównanie do Vaclava? To..to… potwarz… Gdyby nie to, że nie chce mi się podnosić dupy z tej sofy, to już wyleciałbyś oknem. Chociaż dużą role odgrywa tu też fakt, że jesteśmy na parterze... Jedyne w czym jestem podobny do Vaclava to to, że (gładząc się po łysej glacy) obaj nie myjemy włosów.

Mariusz Max Kolanko - …

Bane (sam do siebie z irytacją) – Do Vaclava podobny, jego kurwa mać…

Wrestler dopija resztę whisky pozostałej w szklance.

Mariusz Max Kolanko – Przejdźmy może dalej, razem z Vaclavem i Rzeźnikiem będziesz walczyć z trzema rywa…

Bane (przerywając) - …szczurami! Chciałeś powiedzieć maksiu. Bo tym się dla mnie stała ta trójka tchórzy po ostatniej Kwietniowej Anarchii. Niczym te małe, śmierdzące stworzenia w momencie zagrożenia zamiast bronić federacji, zamiast stawić czoła niebezpieczeństwu, woleliście uciec jak najdalej i schować się w norze małej, ciemnej piwnicy licząc, że nikt was tam nie znajdzie. Powiedzcie mi, o wielcy wrestlerzy jak to jest polec z grupą tylko trochę lepiej rozwiniętych szympansów? Jak to jest ponieść klęskę z murzynami, dla których nawet polak jest nowoczesny? Jak to jest spierdolić przed kimś kogo największym osiągnięciem cywilizacyjnym jest postawienie pierdolnego szałasu z trzciny? Kurwa, będę musiał razem Franko i Vaclavem walczyć ramie w ramie, bark w bark, cieszy mnie to jak widok reklamy tabletek na grzybice pochwy w czasie obiadu, ale to i tak lepiej niż mieć po swojej stronie was. Bo wami szczerze gardzę. I wiecie co chłopaki? Do Gdańska na main event przyjeżdża deratyzator. Wielki, silny, szybki skurwiel, który w profesorski sposób wyłapie wszystkie szkodniki, jeden po drugim i dokona egzekucji.

Mariusz Max Kolanko – nawet na EWF World Champie?

Bane – Zwłaszcza na nim. Trzeba sobie powiedzieć jasno – World Champ to skurwesyn numer jeden, to on ma najwartościowsze złoto, to on rucha najładniejszą pannę, to on jest tu królem. Fakt, przyznaje Crazy to taki król Sosnowca z peleryną z rosyjskiego dywanu i orszakiem bezdomnych z wrodzonym niedoborem jodu… ale to pomińmy, bo poprzedni mistrzowi wypracowali taki prestiż, że sam widok pasa na ramieniu mówi ci jedno – uciekaj. I to jest cel każdego wrestlera, który postawili stopę na zawodowych ringach… dla niego chodzi się dzień w dzień na trening, dla niego staje się do tych morderczych walkach… by gdy następny raz odezwie się ten sam psychodeliczny głos każąc wszystkim spierdalać, bo właśnie przybył najlepszy skurwiel, to będzie rozbrzmiewał z twojego ramienia. I co robi Crazy mając w rękach pracę wszystkich wrestlerów? Pluje im w twarz dezerterując. (chwila pauzy) To zabawne… bo konkluzja tego wywodu jest taka, że to ja będę musiał nauczyć Crazy’ego szacunku. Ilość walk jaką stoczył zanim wreszcie na szczycie stanął daję jasno do zrozumienia, że nie jest to pojętny uczeń… ale moja pomoc dydaktyczna w postaci prawego łokcia powinna przynieść szybkie rezultaty. Zanim jednak przejdziemy do zajęć właściwych czeka nas propedeutyka. Bez obaw, lekcję bezpłatne i obejmą tylko dwa zagadnienia. Na początek historia rosji i powtórka z rozkazu jednego z twoich ideologicznych idoli „ani kroku wstecz!”. Omówimy go gdy przed sobą będziesz miał mnie, a za sobą narożnik… wiem Crazy zawiodę cię, ale zajęcia nie przewidują filozofującej dysputy z nogami racjonalizującą moralności takiego postępowania.. ograniczają się do upierdolenia ci kończyn dolnych na wysokości kolan by fizycznie ci ucieczkę uniemożliwić. A jeśli chodzi o upierdalanie nóg to mam wprawę. Spytaj Psycho co u niego słychać... podobno nowa, biała proteza całkiem wygodna. ..I tu przechodzimy płynie do tematu numer dwa mieszczącego się w dziedzinie anatomii patologicznej… jak ucisk kości czaszki wpływa na psychikę. W programie zajęcia praktyczne obejmujące kopanie cię po głowie tak długo, aż twój układ limbiczny zrozumie, że panikować to ty masz przede mną, a nie bandą małp.

Mariusz Max Kolanko – odliczenie Crazy’ego skutkuje World Tittle Shotem…

Bane (przerywając) – Cudów kurwa nie ma, a przy tak żałosnych tag team partnerach to byłby prawdziwy fenomen gdyby to on został spinowany.

Były EWF Daemusin Champion szepcze coś na ucho jednej z siedzących obok niego dziewczyn, a ta rusza z kanapy i udaję się w nieznanym nam kierunku.

Mariusz Max Kolanko – oprócz Super Crazy’ego zmierzysz się jeszcze z Yoshihito Nabeshimą,…

Bane – Z panem, który jest tak chujowy, że nawet własnej strony na ewf.pl nie ma… powiedz mi coś o tym człowieku, poza tym, że ma niezwykle idiotyczny nickname przypominający gen o niewymawialnej nazwie, nie wiem o nim nic

Mariusz Max Kolanko – Yyy… jest byłym evolution champem i tag team champem… yyy… kiedyś był amerykańskim alfonsem Whipedem i członkiem children of Sensi… ale stał się japońskim księciem…

Bane – Aaaa! Już Kojarzę! Pan chlałem-wóde-do-nieprzytomności-i-wylądowałem-w-szpitalu-z-alkocholowym-zapaleniem-watroby-wiec-udam-azjate-by-nikt-się-nie-pytał-o-moją-żółtaczkę. Słuchaj buraku… tak buraku, bo jesteś japońskim niedotykalnym pochodzącym z rodziny murarzy, czy inny mechaników, a nie arystokratą… uroiłeś sobie, że jesteś księciem… nie wiem jaki uraz psychiczny doprowadził do tego, że tak ci się pojebało w bani… i nikogo nie zaskoczy to, że mam to centralnie w dupie, ale skoro z Crazy’m będę się bawił w nauczyciela to z tobą mogę i w psychiatrę. Nie, nie położysz się na kozetce i nie wygłosisz tyrady o kraju zwiędniętej czereśni usypiając połowę fanów, przy czym druga połowa pójdzie ustawić się w kolejce po naczosy , lub do sracza w nadziei, że jak wrócą to będę trzaskał twoją głową o stojące nieopodal ringu metalowe schody. Niestety dla ciebie, a stety dla tego polskiego motłochu, moja wiedza na ten temat leczenia urojeń ogranicza się do jedynej metody … napierdalania. Niemniej, aby były widoczne efekty terapii poza wspaniałym lekarzem trzeba współpracy pacjenta.. więc dam ci wybór co do techniki… trzy propozycje: opcja A, łagodna, to złamanie ci nosa kolanem licząc ze wystarczy samo wstrząśnienie mózgu, opcja B, inaczej ostra jak wasabi, przewiduje założeni ci dźwigni odcinającą dopływ tlenu do mózgu i trzymaniu cię w niej tak długo, aż twoja twarz zacznie przypominać tą pudziana po trzyrundowym pojedynku, w nadziei, że obumrą wszystkie komórki odpowiedzialne za twoje procesy poznawcze,… i preferowana przeze mnie opcja C, taka ostra, że wypaliłoby ci język.. że skala pikantności potraw wyjebałaby w kosmos szybciej niż twój poziom bilubriny po paracetamolu, oznaczająca jedno.. koniec. Twój koniec. Widzisz buraku… tu nie będzie Szogunatu Pomorza.. w opcji trzeciej istniejącą chorobę psychiczną leczymy chorobą fizyczna.. przez którą do końca życia na śniadanie, obiad i kolację wpierdalasz sushi przez plastikową rurkę, srasz pod siebie, a jedyna twoja aktywność to wodzenie pustymi, zżółkniętymi rogówkami po odrapanych ścianach śmierdzącego polskiego szpitala… w opcji trzeciej wyciągam twoją katanę ciacham cię na drobny żółty proszek i, jak twojego byłego kolegę Psycho, wciągam nosem. Tylko jak Białego wciągnąłem ze smakiem, tak ciebie wciągnę jedynie z powinności, bo ty jesteś spleśniałym gównem, do którego czuje odrazę. (pauza) Będąc już przy wciągania…

Wraca dziewczyna, którą wcześniej Bane po coś wysłał. Teraz wiemy, że miała przynieść bielutki proszek. Syn Anarchii rozpakowuje torebkę i wsypuję ją na blat.

Mariusz Max Kolanko –Ostatnim z trójki twoich przeciwników będzie najbardziej utytułowany zawodnik ze wszystkich w rosterze, a także szanowany senator RP.. Szakal. Rozumiem, że jemu też nie okażesz szacunku?

Bane (przerywając układanie białej kreski) – Skąd ta irytacja w głosie Maks? Zadowoliłoby cię gdybym teraz powiedział, że Szakal do dobry przeciwnik? (Kolanko potakuje) Wystarczająco oddałem szacunek? To słuchaj tego.. Gdy słyszę „Szakal” to nie myślę, że to tylko dobry przeciwnik.. Szakal to dla mnie uosobienie kurewsko mocnego rywala, bezbłędnego rozpierdalatora będącego postrachem ciężarnych kobiety i kierowców autobusów kursujących na linii Szczecin-Poznań, rzekłbym nawet, że to uosobienie jebanego mocarza, który wchodzi do walki i zamiata niepozamiatane. A wiesz Mariusz skąd takie wyobrażenie? Bo oglądając wrestlepalooze widzisz, że faktycznie tak jest… tyle, żeby się o tym przekonać koniecznie musisz sobie włączyć galę sprzed lat czternastu. Teraz to inna para kaloszy. Teraz to tylko odcinanie kuponów… i w najnowszych galach zamiast kolejnej wielkiej wygranej Szakala zobaczysz jak obskakuje wpierdol. (krótka pauza) Nie można mieć do niego pretensji, że stał się bardziej spokojny i odpowiedzialny.. to przychodzi z wiekiem. Jak żylaki, czy zwyrodnienie stawów. To nie są problemy Szakala. Powodem, dla którego przegrywa walkę za walką jest stagnacja. Brak rozwoju. Bo Szakal jest ciągłe taki sam. Obejrzyj sobie jego dowolną walkę 2003 roku, 2002, czy 2001 i porównaj z dzisiejszym stylem.. nie zmienił się nawet o jotę.. a może nawet zauważysz regres. Gdybyś cofnął się w czasie o kilkadziesiąt lat i wrócił jak pieprzony marty z back to the future z ówczesnymi mistrzami świata w piłce nożnej to nie powinno cię dziwić, że ta sama drużyna, która wtedy kosiła wszystkich równo, w dzisiejszych czasach nie potrafi wygrać mundialu. Bo piłka nożna się zmienia. Tak samo wrestling się zmienia. To co kilkanaście lat temu wystarczało do totalnego rozpierdolu, tak dzisiaj jest niczym szczególnym. I Szakal też nie jest niczym szczególnym. Co nie łysy? No chyba, że mi udowodnisz, że się mylę? Czyż nie mam racje, że wszystkie te pasy, którymi kiedyś byleś obwieszony jak choinka, epickie walki i pamiętne triumfy to już tylko nostalgiczny zapach wspomnienia? (chwila ciszy) Nie słyszę zaprzeczenia. I nawet wiem czemu. Bo ty może jesteś debilem… aż dziw, że cię nie zrobili posłem… ale masz też odrobinę instynktu zachowawczego. Podświadomie zdajesz sobie sprawę, że pierdzenie w senatorski stołek doprowadziło cię do częściowej atrofii mięśni i tak znacząco osłabiło twoje zdolności manualne, że jak staniemy jeden na jednego to zgwałcę cię ringowo brutalniej niż Vaclaw pannę, której nieumiejętnie próbowałeś bronić. Bo ty jesteś nieudolny we wszystkim co robisz. Nie ma znacznie czy to polityka, wrestling, czy cokolwiek innego. We wszystkim co robisz zawsze pojawia się ktoś młodszy i lepszy i sprowadza cię do parteru. Wiesz co? Czuć w kościach, że kolejny taki ktoś się pojawił. Więć uporządkuj papiery, wezwij notariusza, podlej paprotkę i spisz testament… a później tylko wejdź do ringu i czekaj na…

Bane wciąga cały biały proszek za jednym zamachem. Syn Anarchii odczuwa tego skutki. Słyszymy jego ciężki oddech i rytm serce które wali niczym młot pneumatyczny kapitalistycznego robotnika. Widok z kamery robi się pomału co raz mniejszy jakbyś przymykali powieki… aż zamykamy oczy i widzimy tylko ciemność.


(zawieszone buty na kołku)
MNIE








___________
Zmodyfikowałem trochę gimmick, tera to krzyżówka króla testo z danielem negreanu :P
_________________
Dont Take it personally.. Im just that much smarter than you...

 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-20, 10:58   

Mocny tekst. Jak dla mnie, udowodniłeś nim, że Bane zasługuje na Main Eventy. Miejscami lektura trochę za bardzo zalatywała mi Biauym Diabłem, ale można podczepić to pod "twórczą inspirację". Tu i ówdzie było wulgarnie, a nawet obrzydliwie (to czytało mi się nieco ciężej; taki już wrażliwy jestem) ale to akurat świetnie pasuje do koncepcji Twojej postaci. Robi się z niej kawał mocarnego heela - po niektórych fragmentach jego przemówienia w sercach fanów z pewnością zagościła szczera i prawdziwa nienawiść, a takiemu Żubrowi to chyba włączył się permanentny Berserk Mode ;)

Bardzo udany erp.
 
     
Anapolon 
Midcarder



Wrestler: Kevin Steen | Damien Sandow
E-fed: Bane
Dołączył: 23 Sty 2011
Posty: 822
Podziękował: 13
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-20, 13:00   

Grishan napisał/a:
Miejscami lektura trochę za bardzo zalatywała mi Biauym Diabłem, ale można podczepić to pod "twórczą inspirację".


To ja się tylko wytłumaczę (tak na wszelki wypadek), że nigdzie nie skserowałem tekstów mu. Może, w niektórych miejscach przypomina to jego styl, ale na pewno nikt nie znajdzie frazesów z jego eRPów. :)
_________________
Dont Take it personally.. Im just that much smarter than you...

 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-20, 23:44   

Anapolon napisał/a:
Grishan napisał/a:
Miejscami lektura trochę za bardzo zalatywała mi Biauym Diabłem, ale można podczepić to pod "twórczą inspirację".


To ja się tylko wytłumaczę (tak na wszelki wypadek), że nigdzie nie skserowałem tekstów mu. Może, w niektórych miejscach przypomina to jego styl, ale na pewno nikt nie znajdzie frazesów z jego eRPów. :)


Nie musisz nic tłumaczyć, o plagiacie nie ma tutaj mowy. W niektórych fragmentach (opis wszechogarniającego luksusu, niektóre teksty Bane'a) wyraźnie się nim zainspirowałeś, ale to wszystko. Można mówić co najwyżej o twórczym rozwinięciu jego stylu w pewnych momentach, w czym naprawdę nie widzę nic złego (o ile się nie przesadza, a tego w tym erpie się nie dopatrzyłem) :)
 
     
Ja Myung Agissi 
Upper Midcarder



Wrestler: Fujita Jr. Hayato
E-fed: So Seo-No
Wiek: 30
Dołączył: 09 Sty 2008
Posty: 1775
Podziękował: 62
Podziękowano mu 1 razy w 1 Postach
Skąd: Tsuchiura
Wysłany: 2015-06-21, 00:01   

Pośmiałem się, cieżko mnie rozbawic. Fajny RP.

Grishan napisał/a:
Miejscami lektura trochę za bardzo zalatywała mi Biauym Diabłem, ale można podczepić to pod "twórczą inspirację".


Udana inspiracja.
_________________
EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.
Cultured Society|The Princess of Attitude.
I love the whisper of Attitude <3.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group