Czy Renee Young powróci do Total Divas? Najle... (zobacz)
PIONIERZY WRESTLINGU #1 - STANISLAUS ZBYSZKO... (zobacz)
Gwiazdor RoH nie przejdzie do WWE, Duża walka... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Moby Dick
Autor Wiadomość
SSAN-jak-rzeka
Jobber


Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 153
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-29, 20:58   Moby Dick

Kronika przygód Nasa Jazzowskiego w Afryce, ze szczególnym uwzględnieniem kreowania więzi z bojownikami Boko Haram, metodami ich szkolenia i sposobami przerzutu do Europejskiego Obszaru Gospodarczego.

*** NAS NA CZARNYM LĄDZIE S01E01 ***

**** Wspomnienia z gali ****
(Znajdujemy się na środku oceanu. No może nie na środku, tylko w pobliżu Wysp Cooka. Tutaj łodzią płynie i dzielnie wiosłuje Nas Jazzowski. Powoli zapada zmierzch.)

Nas Jazzowski – Spokój, wreszcie mam spokój.

Nie trwa on jednak długo, bo na horyzoncie pojawia się błyszczący, biały jacht. Zatrzymuje się w pewnej odległości od łodzi Nassjasza. Jakaś postać spogląda w jego stronę z dziobu jachtu.

Nas Jazzowski – Niemożliwe...

Zbliżenie na jacht, ale żadnych szczegółów, ani tym bardziej rysów twarzy zobaczyć nie możemy. Na plecach postaci połyskuje jakiś metaliczny przedmiot.

Nas Jazzowski – Grabarz?


**** Koniec wspomnień z gali ****

Postać z jachtu, na dokonane przez Nasa zawołanie zaczyna się powoli odwracać.

Nas Jazzowski- Cóż za napięcie… Ciekawe czy to będzie Grabarz czy może ktoś inny? Nie mogę się doczekać, aby się dowiedzieć…

Postać się obraca, widać już wyraźnie kawałek jej policzka i nosa, potem oka, potem większą część nosa, potem drugie oko, całe usta, zmarszczki i ogólnie wszystko co wchodzi w skład twarzy. Twarzy, faktycznie, Ponurego Grabarza.

Ponury Grabarz (gorzko uśmiecha się pod nosem)- Ahoj marynarzu! Dokąd się wybieramy?

Nas Jazzowski- A do klasztoru.

Ponury Grabarz- A do jakiego?

Nas Jazzowski- A do takiego jednego…

Ponury Grabarz- A to może podrzucić? Przy okazji wyjaśnimy sobie kilka spraw…

Nas Jazzowski- A dziękuję, a poradzę sobie sam, mam łódkę, wiosło, odsalacz wody, zapas konserw i błogi spokój. Starczy.

Ponury Grabarz- Skoro tak…

Ponurak robi kilka kroków w kierunku steru, ale potem, zupełnie nagle i niespodziewanie czyni zwrot, bierze rozbieg i skacze do Nasa na łódkę.

Nas Jazzowski (z przerażonym wyrazem twarzy) NIEEEEE!!! To udka jednoosobowa!

Wcale nie jednoosobowa, bo po pierwszym machnięciu, jakoś się trzyma i wcale nie tonie.

Ponury Grabarz- Powiedz Nas, co się między nami stało?

Nas Jazzowski (pochyla ze smutkiem głowę)- Wyczerpało się, jak wszystko… Piękna to była przyjaźń, piękne były perspektywy na zmianę EWF, ale wszystko pierdolnęło. Czas powiedzieć sobie dość i wstąpić do klasztoru, czytać książki, hodować cebulę i nosić habit.

Ponury Grabarz- I tak o, koniec? Z dnia na dzień schować pod habitem wszystkie ambicje?

Nas Jazzowski- Zrobiłem co miałem zrobić. Nie ma Psycho, nie ma Toola, nie ma Scythera, nie ma z kim i o…

Nas nie zdążył dokończyć, bo oto, coś zupełnie nagle i niespodziewanie zachwiało równowagą łódki i go także z równowagi wytrąciło.

Ponury Grabarz (zaniepokojony zdejmuje z pleców łopatę)- Co się dzieje?

Nas Jazzowski (wzrusza ramionami)- Pewnie jakaś fala…

Ponury Grabarz- Może… Tak czy inaczej, Nas, nie rób tego, EWF cię potrzebuje- tym bardziej w perspektywie tego co ma się wydarzyć…

Nas Jazzowski- A co ma się wydarzyć?

Ponury Grabarz- Z informacji, jakie uzyskałem od moich tajnych informatorów wynika, że…

Niestety, dokończyć nie jest w stanie, bo po raz kolejny łódka zaczyna się chwiać, tym razem o wiele mocniej niż poprzednio. Tak mocno, że ledwo utrzymuje się na powierzchni.

Ponury Grabarz (wygląda przez burtę i zrywa się na równe nogi) NAS!!! To chyba coś znacznie poważniejszego niż fala…

Jazzowski lekko zaniepokojony otrzymaną informacją, podchodzi do Grabarza, wygląda za burtę… i wtem! Zupełnie nagle i niespodziewanie wrestler wyrywa swojemu dawnemu przyjacielowi łopatę i wyskakuje za łódkę, jak się wydaje- do wody, ale jednak nie! NIE! On wyskakuje na grzbiet wieloryba, który jest sprawcą całego zamieszania! Z trudem porusza się po jego obślizgłym grzbiecie, zmierzając ku dziurze z której obficie strzyka woda.

Ponury Grabarz (łapie się dramatycznie za głowę) Co ty robisz?! Nas, zlituj się!

Nas Jazzowski (z trudem utrzymuje równowagę)- Bieżące sprawy EWF mnie nie dotyczą, przykro mi, jadę wstąpić do klasztoru aby poświęcić swoje życie Bogu i pracy w ogródkach pańskich.

Ponury Grabarz- Na wielorybie?

Nas Jazzowski- A na czym? Tą łódką do usranej śmierci bym tam nie dopłynął…

Wiadomo, nie ma co się szczypać, na wielorybie będzie raz dwa. Nas powoli doczołguje się do dziury na grzbiecie rybossaka, wbija w nią trzonek grabarzowej łopaty i tak oto czyni on ze zwierzęcia w pełni sterowalny pojazd wodny.

Nas Jazzowski (macha do Grabarza)- Do zobaczenia w lepszym świecie przyjacielu!

Ponury Grabarz (pod nosem)- Niech Bóg ma cię w swojej opiece…

**** Kilka godzin później ****

Fale się uspokoiły, wieloryb pomyka jak najlepszy parowiec, ale zdecydowanie szybciej. Nas zadowolony kieruje nim za pomocą grabarzowej łopaty. Wszystko jest normalnie i w jak najlepszym porządku. Przez te kilka godzin przebyli już razem potężny kawałek drogi, tak potężny, że z okolic Wysp Cooka znaleźli się przy brzegu innej wyspy. Co prawda, zostało do niej jeszcze trochę, ale Nas widzi, że ktoś na tej wyspie żyje, widzi go i czeka z utęsknieniem....

KONIEC

Odcinek drugi oczywiście będzie, dalsze przygody Nasa zostaną odkryte, ale to bądź co bądź wrestling, poważna rozrywka dla poważnych ludzi, a nie jakaś naiwna powieść przygodowa. Dlatego też czas wnieść trochę powagi i o rzeczach istotnych pomówić. Oczywiście, dla takich celów nie może być lepszego miejsca od hali rozrywkowej i lepszych okoliczności aniżeli house show organizowany pod szyldem EWF. Miejsce to Rzeszów, albo Radom, dokładnie nie wiadomo, bo z wnętrza hali nie widać. Sądząc jednak po zawodnikach, którym przyszło występować w co-main evencie (z grzeczności personalia podane nie zostaną, ale są to zawodnicy prawdziwi, a nie jakieś fotele czy wiadra) nie jest to show odlotowe. Jeden zawodnik wali drugiego w łeb, tamten oddaje, potem robi jakiegoś fikołka i przechodzi do pinu, któryś whipuje, odwraca sytuacje, emocje sięgają zenitu, clothesline, clothesline, dropkick, pin, kickout, jeszcze jeden pin, clothesline, clothesline, dynamika, emocje, wykrzywia twarz w grymasie bólu, celebruje sukces podnosząc do góry lewą rękę skierowaną prawym kciukiem na rozgrzane do czerwoności dziecko w pierwszym rzędzie, EWF, EWF, EWF, i koniec. Ależ to była walka! Oby więcej takich w EWF! Walki to sól wrestlingu, wszyscy to wiedzą, wszyscy chcą je oglądać i celebrować. Nikt nie chce segmentów, nikt nie chce nudnych przemówień, nikt nie chce przenosić się do komentatorów. Ale niestety jakiś chuj złamany chce te emocje dawkować. I właśnie teraz, w ramach krótkiej przerwy na arenie grać zaczyna „Nie bądź taki szybki Bill”, Polacy biorą swoje partnerki pod bioderka i zaczynają tańczyć, obrót, hopla. Albo nie, inaczej, to przecież ciągle gala wrestlingu, nie ma tu miejsca na takie błazenady. Piosenka gra, bo zaraz wydarzy się coś przełomowego. Na rampę wstępuje Weronika Anna Miley Passent i pewnym krokiem zmierza w kierunku ringu, złowrogo zerkając raz na jedną stronę, raz na drugą. Fani reagują w sposób różnoraki, jedni pamiętają, że owa pani jest partnerką tego zdrajcy Nasa Jazzowskiego, inni są raczej zadowoleni. Nie ma co się jednak rozwodzić, WAMP w końcu dochodzi do pierścienia i jak rasowy wrestler odbiera mikrofon jednemu z techników.

WAMP- Jeja, ale was dużo! Pewnie się mnie nie spodziewaliście, ale Nas nie miał czasu żeby z wami gadać to powiedział żebym ja przyszła i popierdzieliła jakieś pierdzioły. (heel heat) Ej ej, co buczycie, co buczycie? Nas jest zajętym człowiekiem odkąd odbił EWF z rąk tych zdrajców, wszyscy chcą z nim wywiady nagrywać, filmy o nim kręcić, nawet wujek Wajda chce. (heel heat) Dobra, już nie kumam o co wam chodzi, przecież ja też jestem spoko jak na taką wioskę. (już mocny heel heat) Grałam z DeNiro, z Seagalem, Piotrem Adamczykiem i miałam romans z Mariuszem Maxem Kolanko, mało wam? (heel heat) Kurde, jakby was… O, wiem! Opowiem wam historie z mojego życia, to znaczy z życia mojej koleżanki, ale ja też w niej brałam udział i jej doradzałam finansowo to mogę powiedzieć chyba, co nie? Ok, to powiem tylko słuchajcie… Jakiś tydzień temu moja dobra przapsióła pokłóciła się ze swoim mężem, strasznym bucem. O, na niego to byście dopiero buczeli! Ale go tu nie ma to nevermind. Pokłóciła się z nim bo chciała sobie kupić takie futro z nowej kolekcji Zienia, nic specjalnego szczerze mówiąc, i nie że za jakiś majątek, bo chyba 20tys kosztowało. I mówi o tym swojemu mężowi, a on że ją chyba posrało. I normalnie nie chciał dać jej pieniędzy! Rozumiecie? Jak się zaparł to nie i koniec, i że ją posrało i w ogóle, niech się za robotę weźmie i blablablabla… (robi kwakanie palcami) Ona się załamała, no bo za jaką robotę? Wieczorem trzeba iść na bankiet, zapozować na ściance, a to do późnej nocy i co? Ma po ośmiu godzinach wstawać o dziewiątej bo ten buc powiedział, że do roboty? Pfffffffffffffffffffffffffffffff…. Pffffffffffffffffff…. Pfff…. (potężne to były pfffuknięcia) Więc ona mi się zwierzyła z tego problemu, który ją tak niemiłosiernie dręczył, a ja raz (podskoczyła w miejscu) za gazetę, bo widziałam takie ogłoszenie „Pożyczki ekspresowe, bez żyrantów, pod hipotekę” i mówię jej- Endżi, zadzwoń, ludzie zrozumieją, pomogą i nie będziesz potrzebowała łaski tego pajaca. No to ona przyznała mi rację, zadzwoniła, przyjechało trzech gości, my oczywiście czekamy razem i oni nam tłumaczą, kurde, ludzie, wiecie jaka to okazja? O tak o (pstryka palcami) hajsik od ręki, bez żadnych odsetek, procentów, dręczycieli, praktycznie zero dokumentów, serio. Kazali podpisać tylko dwie kartki, jedna coś o jakiś wywłaszczeniu czy uwłaszczeniu a druga, że się ma na tydzień czasu z domu wymeldować, bo to jakieś procedury i jak się pożycza takie małe kwoty to trzeba udawać bezdomnego, żeby podatków nie płacić, he he. No to nic, dwa podpisiki, hajsik do ręki i ziuuu na zakupki.

Publiczność słucha w osłupieniu.

WAMP: No i tak to było, pojechaliśmy kupić futerko, a tu Nas do mnie dzwoni, że mam do was przyjechać, bo on się nie będzie na jakiś wypizdów tłukł przez pół Polski, żeby paru łachów zwyzywać. (ogromny heel heat) No co?! Przecież tak powiedział, serio, ja tylko powtarzam jego słowa… (jeszcze ogromniejszy heel heat) Dobra, nie wiem o co wam chodzi ludzie, to przejdę do rzeczy. (grzebie przez chwilę w swojej torebce i wyciąga z niej jakąś kartkę) To tak o, wszyscy wiedzą z kim Nas będzie walczył, a teraz słuchajcie co ma do powiedzenia o Bidamie.

Weronika rozkłada przed sobą kartkę i przejętym głosem, z wielkim aktorskim kunsztem czyta to, co Nas jej wcześniej przygotował.

WAMP: Drodzy rodacy.. umiłowani fani wrestlingu.. niezmiernie żałuję, że nie mogę być dzisiaj z wami.. niezmiernie żałuję, że nie mogę uścisnąć waszych dłoni.. podpisać waszych koszulek.. ucałować waszych dzieci.. niezmiernie żałuję, że nie mogę dziś kontynuować swojej posługi, którą pełniłem przez te wszystkie lata.. Wszyscy doskonale wiemy, że ze względu na zaistniałe okoliczności.. ze względu na powstałe rozbieżności.. znajdujemy się dziś po przeciwnych stronach barykady.. Wy stoicie po stronie tych, którzy ciemiężyli EWF przez 15 lat.. po stronie tych, którzy przez te wszystkie lata wymieniali się tytułami, stołkami, zaszczytami.. i mówili, że oto właśnie wolność.. że oto właśnie wrestling jakiego chcecie! (To WAMP miała podkreślone, bo przeczytała z przejęciem) Prali wam mózgi, okłamywali, tumanili.. i staliście się tym czym chcieli.. Nie winię was za to.. nie opluwam, nie obrażam.. Dla was Kraven, Szakal, Scyther, Game i Esmeralda są symbolem wolnego EWF. Gdybyście jednak potrafili dostrzec jaka to niedorzeczność.. Waszymi bohaterami są bowiem złodzieje, którzy odebrali EWF jego założycielowi.. waszymi bohaterami są mordercy, którzy zamordowali człowieka chcącego odzyskać swoją własność.. waszymi bohaterami są ludzie, którzy pogrążyli EWF w długach.. którzy gwałcili tą federację przez ponad piętnaście lat.. waszymi bohaterami są kłamcy, którzy pozorowali przed wami konflikty.. którzy w ringu udawali śmiertelnych wrogów, a na backstage’u pili ze sobą wódkę i śmiali się z waszej naiwności.. (heel heat) Ale im dowalił! Sorry… Nassjasz doskonale zdaje sobie sprawę co uczynił.. rozumie, że to co stało się w Krakowie daleko wykracza poza skalę waszej tolerancji.. to coś więcej niż osranie zabytkowego kibla, czy zjedzenie mini-świni.. Dlatego też, jakkolwiek brutalnie by to nie zabrzmiało.. nie widzi on potrzeby ani sensu by się z wami widywać.. nie ma ochoty być opluwanym i wyzywanym.. Przyjmuje z pokorą wyrok teraźniejszości.. i z nadzieją patrzy w przyszłość, licząc że sprawiedliwie oceni jego heroiczny czyn.

WAMP z pewnym zdziwieniem patrzy na kartkę.

WAMP- O, sorry, myślałam że to będzie od razu o Bidamie, ale czekajcie, tutaj zaraz będzie, chwilka. (nienawistnie pokazuje palcem na publiczność) Ale to też było ważne, weźcie to sobie do serca, okej?

Weronika przekłada kartkę na drugą stronę i czyta dalej.

WAMP- Nim jednak ta przyszłość nastąpi czeka mnie załatwienie kilku spraw doczesnych, które patrząc na obecną kartę, wydają się mało porywające.. Nie, nie, nie.. Nassjasz nie chciałby być znowu posądzany o lekceważenie rywali.. Nassjasz zdaje sobie sprawę jak wygląda bilans jego ostatnich walk.. SR-Crazy, Franko, Szakal.. są to nazwiska wręcz ośmieszające.. świadczące o jakiejś głębokiej wrestlingowej impotencji.. o zupełnym braku zdolności do podejmowania kolejnych wyzwań.. Doprawdy, stawia to Nassjasza w niekomfortowej sytuacji.. w sytuacji, w której stwierdzenie oczywistych prawd może narazić go na śmieszność.. Nie wolno Nassjaszowi powiedzieć, że Bidam to wrestlerzyna podrzędny.. zarówno ringowo jak i mentalnie.. No bo jakże to? Przecież on jest taki barwny.. ojej, jaki on barwny.. ma podarty sweterek, egzotyczne korzenie, ekscentryczne zachowania i wreszcie tą nieprzewidywalność.. oh, jaka wspaniała jest tak jego nieprzewidywalność.. to całe napięcie, które wokół siebie wytwarza każdym słowem, każdym krokiem, każdym gestem.. Nassjasz nie może wprost usiedzieć z ekscytacji kiedy obserwuje jego relacje z Franko.. Czy zdradzi? Czy pocałuje? Czy w końcu zaprosi go do szafy? Co będą tam robić? Cała ta śmieszna kariera zbudowana jest na wielkiej tajemnicy.. A dupa… Dupa, dupa, dupa (WAMP czytając to z gracją tupie nóżką i odrzuca na bok kartkę) Słuchaj mnie koleś- Nas do ciebie jak do człowieka, łagodnie, kulturalnie. A do ciebie nie trzeba jak do człowieka, bo ty jesteś zwykły MOL. Taki mol co siedzi w szafie i wpieprza sukienki, futra i inne takie rzeczy. Szkodnik zwykły jesteś i trzeba cię raz (Weronika zdejmuje pantofelka) O tak o, raz! (wali pantofelkiem w ring) Raz, raz, raz! (Trzy razy wali w matę ringu) Spacyfikować, jakby to wuja Wojtek powiedział. Czaisz? A najlepiej to was dwóch razem z tym całym Franko co to z nim chodzicie jak jakieś dwa pedały, he he… Ej, a może wy serio? (uśmiecha się przebiegle pod nosem) Ja nic nie mówiłam, ale lol, widziałam czasem jak wy nawet we dwóch w ringu walczycie, co chyba nie jest normalne, co? No dawaj, jak taki kozak jesteś, to bynajmniej przyznaj się- sam se nie możesz poradzić to kolegę bierzesz? I co, pewnie tam sobie uprawiasz dreaming, że z Nasem też tak będzie? Teraz koleś mamy inne EWF i nie będzie takich cyrków, ja ci to mówię, JA- Weronik Anna Miley Passent. (grozi palcem do kamery) Zwacha na ruchy, bo będę cię obserwować i jak zaobserwuję, że coś kombinujecie z tym Franko, albo z tą Helenką lafiryndą, co jak się uśmiechnie to jej całe dziąsła widać- to mówię ci z miejsca, masz przegwizdane na amen. Biorę telefon, dzwonię do taty, a ty na kopach wylatujesz do tej Korei małpy pasać na pastwisku ryżowym, kapiszi? Skończy się cholera rajskie życie, wygodne spanie po szafach i zajadanie kurczaków. (z nienawistną miną grozi palcem do kamery) Rememba, jeden fałszywy ruch…

Weronika po tym przejmującym speechu, wygłoszonym prosto z serca, postanawia kontynuować dzieło Nasa i wraca do czytania z kartki.

WAMP- Co się natomiast tyczy drugiej z przeciwniczek.. Panienki Polli Kinzler.. Nassjasz czuje się zaszczycony, że ma okazję być uczestnikiem tak przełomowych wydarzeń.. Obecność tej postaci w co-main evencencie jest bowiem oznaką głębokiej ewolucji.. przejawem tego, iż dotąd zaściankowe, zakompleksione EWF dorasta do bycia częścią cywilizacji europejskiej.. najznakomitszego z osiągnięć współczesnej ludzkości! (heel heat) Polla Kinzler jest symbolem.. jest przepustką do wielkiego świata.. to dzięki niej największe gale Extreme Wrestling Federation będą mogły odbywać się w Berlinie, Amsterdamie czy Paryżu! Czyż to nie ekscytujące? Koniec z Kwietniowymi Anarchiami na peryferiach! Koniec z galami w Bhutanie, Vanatu i Petersburgu! I wreszcie- koniec duszenia się w tym własnym, nacjonalistycznym odorze! Przez wiele lat płaciliśmy za swoje grzechy, słusznie, zasłużenie, nie wolno temu zaprzeczać.. Dziś jednak bez wstydu możemy iść do swoich Niemieckich braci, pokazać im Pollę i powiedzieć- oto w końcu dorośliśmy, pozwólcie nam zorganizować u siebie galę! Jeżeli się zgodzą- powinniśmy być wdzięczni. Jeśli odmówią- musimy nadal pracować, ciężko pracować, aby naprawić dotychczasowe zaniechania.. aby dorównać im w bezgranicznej tolerancji i zapracować na ich szacunek.. Musimy wyzbyć się tych utartych schematów, oceniających zawodników wyłącznie poprzez pryzmat ringowych umiejętności.. siła nigdy więcej nie może być argumentem! Słabi nie mogą być dyskryminowani! To obrzydliwe i faszystowskie działania.. Niezależnie więc od wyniku nadchodzącej walki.. Polla Kinzler powinna otrzymać możliwość walki o World Title.. Polla Kinzler, jako symbol odnowy EWF powinna zostać Mistrzynią Świata! (heel heat)

WAMP chyba jednak umie czytać ze zrozumieniem, bowiem wydaje się wzruszona słowami, które napisał jej partner.

WAMP (chlipiąc) Sorka… Nie mogę czytać dalej, tak mnie to poruszyło…

Partnerka Jazzowskiego, powoli, ze spuszczoną głową schodzi z ringu i zmierza w kierunku zachodzącego słońca…


*** NAS NA CZARNYM LĄDZIE S01E02 ***


Na brzegu wyspy poruszenie nabiera na intensywności. Młode murzyniątka z okrągłymi brzuszkami, stare murzyniątka z amputowanymi kończynami, średnie murzyniątka z różnymi chorobami i nawet jakieś pojedyncze kobiety murzynki, oderwali się od swoich dotychczasowych rozrywek, aby ujrzeć to nadnaturalne zjawisko zbliżające się do ich wioski. Inni, ci bardziej sprawni, już od jakiegoś czasu szykują kocioł, w którym zwykle lądują ich schorowani, ale dający się skonsumować pobratymcy, tudzież lwy czy antylopy. Skomplikowana to doprawdy praca, wymagająca wielu rąk. Jedni znoszą chrust wyrwany z dachów domów (przeciekać im raczej na środku pustyni nie będzie, bez obaw). Jeszcze inni, a jest ich dwóch, ostrzą na skórzanym pasku coś na kształt maczet. Taka to właśnie wesoła gościna nam się szykuje.

Nas tymczasem, niczego nie świadom, płynie na wielorybim grzbiecie, kierując tym ssakiem za pomocą grabarzowej łopaty, jest coraz bliżej, coraz bliżej, a kiedy jest już naprawdę blisko brzegu, uradowany na widok murzynów, wyciąga łopatę z wielorybiej dziury. Zwierzę gwałtownie, hamuje, a Nassjasz zaskoczony impetem tegoż manewru, wylatuje w górę, robi salto i ląduje twarzą w piasku.

***** Obraz ciemnieje ******

Jazzowski otwiera oko, widzi wokół siebie tańcujących murzynów, próbuje ruszyć w ich kierunku, aby się przywitać, ale… nie daje rady! Świat wokół niego wiruje, świadomość wraca powoli, bardzo powoli. I dupa, wróciła całkowicie. Obraz się oddala, a my widzimy jak dwóch umięśnionych murzynów niesie Nasa na kiju, kierując się ku parującemu kociołkowi. Dzielny zawodnik EWF ma ręce i nogi skrępowane sznurkami i zerwać ich za nic w świecie nie może.

Nas (przybliżenie na twarz) Nie mogę zerwać więzi, które mnie krępują, czyżbym miał za chwilę zginąć?

Może tak, może nie, na razie bardziej tak, ale przecież dużo jeszcze rzeczy się może wydarzyć przez te kilka metrów, które dzielą wrestlera od kociołka. Przez pierwsze trzy, nie dzieje się nic. Przez następne dwa też.

Nas (przybliżenie na twarz) Przez ostatnie pięć metrów nie wydarzyło się nic, co mogłoby mnie ocalić, czy wydarzy się coś przez następne, ostatnie już pięć?

Emocje sięgają zenitu, jakby to jakaś walka była. I kiedy już się wydaje, że tyłek Nasa zostanie przerobiony na smakowite zrazy, za horyzontem słychać krzyki. Krzyki paniczne. Jazzowski z nadzieją patrzy w stronę zachodzącego słońca, za jedną z piaskowych gór, zza której wyłaniają się dwaj przerażeni murzyni. Biegną w stronę swojej wioski, z wiadrami na plecach, woda się im z tych wiader wylewa, nogi aż się wykręcają…

Murzyni- Kowoboje! Kowboje! Szykujcie się!

Po angielsku to krzyczeli, bo angielski to urzędowy język Nigerii i znają go wszystkie tutejsze plemiona.

Nas (przybliżenie na twarz) Kowboje? W Nigerii?

Nie zdążył Nas tego powiedzieć, a twarzą po raz kolejny uderzył w piasek pustyni. Dwaj niosący go murzyni, porzucili swój potencjalny obiad i podobnie jak cała reszta wioski, pobiegli w kierunku jakiejś lepianki, przy której pewien starzec rozdzielał wojenny oręż. Kilku dostało dzidy, kilku maczety, kilku worki z kamieniami co by z dystansu wojować, wszyscy jednak byli zadowoleni i gotowi do boju… Wtem, zza horyzontu zaczęli się wyłaniać oni- amerykańscy kowboje z Liberii, którzy w XIX wieku przyjechali tu za swoimi zbiegłymi niewolnikami, tzn. nie ci z XIXw. dosłownie, ale jacyś ich potomkowie, zacietrzewieni jednak tak samo. Mają konie, mają rewolwery, mają chusty z flagami Liberii na twarzach, ogólnie sytuacja z perspektywy lokalnych murzynów przegwizdana. Dwóch pierwszy, którzy wcześniej zaalarmowali swoje plemię, już zdążyło dostać w łeb. Nas tymczasem, jakimś cudem zdołał rozwiązać krępujące go sznury i teraz całkiem już wolny, siedzi po turecku na piasku i duma co robić dalej.

Nas (przybliżenie na twarz, Nas rozgląda się w prawo) Wieloryba już nie ma… (rozgląda się w lewo) Do zakonu daleko… (patrzy przed siebie) Trochę tych murzynów szkoda…

No szkoda, liberyjscy kowboje robią im bowiem z dupy jesień średniowiecza, jeden co prawda dostał kamieniem w czubek kapelusza, ale łeb ma twardy i nawet z konia nie spadł. Do zemsty się jednak zobligowany poczuł. Zakręcił lassem, złapał murzyna za nogę i ciągnie go w swoim kierunku, z już wycelowanym w głowę rewolwerem. Pozostała trójka też strzela, lud plemienny, dotąd tak dumny, pada jak muchy.

Nas- (przybliżenie na twarz) A chuj.

Jazzowski zrywa się z miejsca, idzie w kierunku brzegu, chwyta wcześniej zgubioną grabarzową łopatę i zaczyna kopać w piasku.

Nas- Oh shit! Gold! Gold!

Kowboje słysząc te krzyki natychmiast zaprzestają rzezi. Z natury swej są brutalni, to prawda, ale pazerni są jeszcze bardziej. Zeskakują z koni i idą w kierunku Nasa, żeby zobaczyć jaką to żyłę złota odkrył.

Kowboj- Where is gold?

Nas- (pokazuje palcem na wcześniej wykopany rów) Wot, here!

Czterej kowboje z Liberii zgodnie, z wielką uwagą pochylają się nad dziurą… I kurwa jak jeden nie dostanie w łeb łopatą z całej pety! Potem drugi, aż mu tytoń z gęby wyleciał! Trzeci trzonkiem dostał w krtań, a czwarty w potylicę, bo zaczął już uciekać i tyłem był obrócony.

Nas (odrzucając na bok łopatę) Badziewie do badziewia.

Nassjasz obraca się na pięcie i widzi jak oto tłum murzynów leży plackiem. Leży plackiem ku jego czci.

***** Kilkanaście minut później *****

W wiosce panuje atmosfera święta, czarne kobiety ochoczo wywijają swoimi krągłościami, czarni mężczyźni z pasją przygrywają im na tamburynach i harfach, czarne dzieci murzyńskie śpią w swoich lepiankach, a biały Nas siedzi przy kociołku, wcina kawałek mięsa i rozmawia z jakimś miejscowym mędrcem.

Nas- Mówicie więc, że was wypędzili? Tak po prostu?

Mędrzec- Powiedzieli, że jesteśmy nieudacznikami i nawet porządnego zamachu nie potrafimy zrobić. (spuszcza ze wstydem głowę) Spójrz na tych ludzi- każdy z nich próbował! Jednemu urwało rękę, drugiemu nogę, niektórych rozerwało na tysiące kawałków- a ofiar w ludziach zero!

Nas- Zero?!

Mędrzec- No mówię ci, kompletne zero.

Nas- Jak pech to pech…

Mędrzec- Kiedyś to my mieliśmy życie! Bomb, granatów, maczet, broni potąd! (pokazuje pokąd) A teraz zabrali nam wszystko- i weź walcz! Weź i walcz! Kamieniami zamachy robić? Czasem pójdzie się do miasta, wybije jakąś szybę, ale co to za zamach?

Nas (macha z dezaprobatą głową) Dziś już pora spać, ale od jutra… Przysięgam ci przyjacielu, wasza terrorystyczna działalność odbije się echem na całym świecie…

KONIEC



W NASTĘPNYM ODCINKU

****
Nas stoi na wielkim kamieniu i przemawia do stojących u jego stóp murzynów

Nas- Dość! Czas powiedzieć dość tym upokorzeniom, tej biedzie, tej niemocy! (pokazuje palcem na północ) Tam jest lepsze życie! Tam pójdziemy! Razem!

****
****

Murzyni robią fikołki i ćwiczą ciosy karate

(W tle krzyk Nasa)
Nas- Naszą bronią będą nasze pięści! Nasze ciała! Nasze umysły!

****
****

Nassjasz stoi przy budce telefonicznej na środku pustyni. W tle widać kilkadziesiąt słoni z murzynami na grzbietach.

Nas- Tato? (przerwa) Potrzebuje dwustu wiz wjazdowych do Europy…
****
****
 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-30, 00:43   

Takie erpy zwykłem nazywać "profesjonalnymi" ;) Naprawdę dobra robota, chociaż nie osiągnąłeś w nim według mnie poziomu tych Twoich tekstów z przeszłości, które po prostu rzucały mną o ziemię. Podejrzewam, że to kwestia rozpisania się - wcześniej czy później skończę z opadniętą szczęką :P
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group