Zapowiedzi SmackDown, Mixed Match Challenge i... (zobacz)
W jakim stanie naprawdę jest Jordan? Kulisy z... (zobacz)
Kolejna kontuzja Finna Balora? Nowy turniej d... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Rozmowa o walce
Autor Wiadomość
LeeBruce 


E-fed: Won Wei
Dołączył: 01 Paź 2013
Posty: 6
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2013-11-25, 19:36   Rozmowa o walce

------
Costa Rica
------

Won Wei stoi w budce telefonicznej na jednej z ruchliwych ulic San Jose i próbuje się gdzieś dodzwonić.

Won Wei: Halo?

Odpowiada mu jakiś głos po hiszpańsku.

Won Wei: Halo? Poproszę międzynarodową do Chin.

Odpowiada mu jakiś głos po hiszpańsku.

Won Wei: Ha? Si, China.

Odpowiada mu jakiś głos po hiszpańsku.

Won Wei: Si senor, China, Golmud, China, please.

Tu chiński wrestler podaje operatorowi numer z którym chce się połonczyć. Po chwili odzywa się głos chiński, więc rozmowa przechodzi na chiński a Polscy widzowie dostają chyba napisy żeby mogli co nie co zrozumieć.

Won Wei: Halo? To ja Won Wei. To ty dziadku?

Won Fen: O! Won Wei! Jak miło! Dostaliśmy twój list z Kuby. I co? Wygrałeś?

Won Wei: Wyruchali mnie jak mongolską dziwkę, ale taką naprawdę tanią i bez godności.

Won Fen: Uuuuuuuu, to nie dobrze.

Won Wei: Nie dobrze, nie dobrze. Przegrywam, a to nie może się podobać. Co robić dziadku?

Won Fen: Musisz się skupić. Musisz być lepszym wrestlerem.

Won Wei: Trenuję dużo, daję z siebie wszystko, wyciskam na siłce siódme poty, latam po drzewach jak jakaś małpa. Jak żyć dziadku? Jak żyć?

Won Fen: No, hemoroidy trochę doskwierają.

Won Wei: Dziadku, ja nie tym. Jak zrobić karierę w EWF?

Won Fen: Musisz być cierpliwy, ciężko pracować i nigdy się nie poddawać. Słyszałem, że tam wiele osób szybko się wykrusza i to jest ich główny błąd. Napoczątku zawsze jest jest nie lekko wiem bo przecież szkolę różnych w sztukach walk chińskich od lat wielu i wiem co mówię więc ty też musisz wiedzieć bo przecież sam siedzisz w tym nie od wczoraj. Jesteś dobrym kochanym człowiekiem ale umiejętności ci jeszcze trochę brakuje.

Won Wei: Co takiego?!

Won Fen: To takiego. Myślałeś że będzie łatwo? Że wejdziesz sobie do EWF a wszyscy padną przed tobą na kolana. Nic z tych rzeczy mój drogi. Musisz uznać swoją słabość i fakt że na razie jesteś tam dziwką.

Won Wei: Dziwką?

Won Fen: Tak ale lepiej być dziwką niż darmową szmatą. A wiesz dla czego?

Won Wei: Dlaczego?

Won Fen: Bo dziwki przynajmniej dostają za to pieniądze, a szmaty puszczają się na lewo i prawo za darmo. Nie możesz być dupodajką a porządnym wrestlerem. By osiągnąć jakikolwiek sukces musisz zaakceptować swoją słabość, musisz uczynić ją częścią siebie. Na razie jesteś dziwką, ale ci za to płacą - dostajesz pensję, zbierasz doświadczenie. Jeśli odejdziesz z EWF będziesz dupodajką, więc nie możesz się poddawać! Czy chcesz by zapamiętano cię jak jakiś frajerów?

Won Wei: Nie, nie chce.

Won Fen: Więc zamknij pysk i trenuj, trenuj, trenuj, trenuj. Z kim walczysz na najbliższej gali?

Won Wei: To bedzie Bana i Coconout match, w drużynie, ale pary drużynowe nie są jeszcze znane. Może to być albo Craig Crawford, mój pogromca dwukrotny, albo Johnny Thornpike, doświadczony gość, który właśnie wrócił albo MaxiMasterMistrz, debiutant tak jak ja.

Won Fen: Z kim byś chciał być w teamie?

Won Wei: Z Crawfordem by pokazać mu, że zasługujem na szacunek, żem nie jest popierdółką, nie? Jestem wrestlerem!

Won Fen: Jesteś wrestlerem!

Won Wei: Dam z siebie wszystko!

Won Fen: Daj z siebie wszystko!

Won Wei: Rywale poważni, więc jest okazja by zarobić trochę cennego doświadczenia. Obawiam się tego Thornpike'a, on już walczył w 2008 roku, to w pewien sposób weteran.

Won Fen: O! A co wygrał?

Won Wei: Nic. W EWF wygrał tylko raz, a przegrał siedem razy.

Won Fen: To słabo.

Won Wei: Ale w jakiejś innej federacji szło mu już lepiej. Był tam nawet szanowanym zawodnikiem, wygrał cztery walki i należał do jakiejś stajni potężnej. Obawiam się go trochę.

Won Fen: To leszcz. Dawaj kolejnego.

Won Wei: Craig Crawford, mój nemezis. Walczem z nim od dwóch gal i nie mogem wygrać. Nie wiem dziadku, co ze mną nie tak a może ten koleś jest po prostu przekozakiem i mnie tak rozjebuje. Naprawde nie wiem bo chciałbym go pokonać i udowodnić mu że za usługe u Won Weia trzeba płacić! Teraz jednak chce być z nim w drużynie bo już go trochę znam i lepiej go mieć po swojej stronie. Szczenscie mu sprzyja bo wygrał już cztery walki z rzędu a to budzi szacunek.

Won Fen: Dobra, to zrób tak byś był z nim w drużynie.

Won Wei: Dobra. Zostaje MaxiMasterMistrz, polski nacjonalista.

Won Fen: Kopnij go w dupę. Za tobą stoi cała potęga Chin Komunistycznych.

Won Wei: Ale my nie jesteśmy komunistami dziadku przecież.

Won Fen: Tu chodzi o Chiny a on je obraża swoim tempym nacjonalizmem. Wszystkie narody są równe, tak gadał przewodniczący Mao.

Won Wei: Nacjonalizm śmierdzi, a więc MaxiMasterMistrz też śmierdzi. Masz rację dziadku, kopnę go mocno w dupę, że wyleci z Costa Rica i zatrzyma się dopiero w Kolumbii!! Nie będzie mnie Polski śmieć obrażał, co on sobie myśli. Wypatroszę go i zrobię z niego bigos, to taka polska potrawa, śmierdzi jak Maxi. Maxi, jak to w ogóle brzmi, jak reklama środku przeczyszczającego. Zresztą on mnie brzydko potraktował na ostatniej gali i trzeba się zemścić.

Won Fen: Musisz to zrobić! Pomścij honor rodu Wonów!

Won Wei: Maxi to idiota. Jak on się zachowuje, jak jakiś kmiotek ze wsi. To tak jakby tu pańszczyzny jeszcze nie znieśli i ten koleś wylazł z błota. Zrobię mu tak, że wróci do dojenia swoich krów, które będą oczywiście bardzo polskie.

Nagle z telefonu zaczął wydobywać się jakiś głos po hiszpańsku.

Won Fen: Co to?

Won Wei: To Costa Rica.

Won Fen: Co takiego?

Won Wei: To takie państwo, Costa Rica, tu właśnie z EWF jestem i tu bende walczył na najbliższej Wrestlepaloozie o honor i sławę rodu Wonów. To urzondzenie mówi, że rozmowa zaraz się skończy, a ja już nie mam pieniędzy.

Won Fen: Dobra, Wei. Trzymaj się i wygraj coś wreszcie.

Won Wei: Tak! Wygram!

Won Fen: Jak wygrasz to przyślij jakieś banany albo kokosy.

Won Wei: Spoko. Pozdrów rodzinę.

Won Fen: Cześć wnuczku!

Won Wei: Pa dziadku!

Koniec rozmowy.







------------
Koniec
------------
Wielkie dzięki za porady pod poprzednią pracką. Proszę o kolejne!
_________________

 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2013-11-25, 22:39   

Cytat:
Won Fen: O! Won Wei! Jak miło! Dostaliśmy twój list z Kuby. I co? Wygrałeś?

Won Wei: Wyruchali mnie jak mongolską dziwkę, ale taką naprawdę tanią i bez godności.


Ten tekst skradł całego erpa. Nie ma to jak trochę dystansu do samego siebie, to naprawdę pomaga w EWF ;)

Twoje teksty są przyjemne i tak właściwie to pozostaje Ci je tylko rozwijać, żeby tego co dobre było coraz więcej i więcej. Staraj się też poświęcać więcej uwagi przeciwnikom - im bardziej obnażysz ich słabości, tym lepiej. Zresztą ta uwaga nie dotyczy tylko Ciebie, większość nowych zawodników powinna ją sobie wziąć do serca. Pracuj nad ortografią, bo ciągle masz z tym kłopot. Fajnie, że wziąłeś pod uwagę dyskusję jaka rozgorzała po Twoim pierwszym erpie. Powoli do przodu, zwycięstwa w końcu nadejdą ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group