Zapowiedzi SmackDown, Mixed Match Challenge i... (zobacz)
W jakim stanie naprawdę jest Jordan? Kulisy z... (zobacz)
Kolejna kontuzja Finna Balora? Nowy turniej d... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Craig Crawford nie żyje
Autor Wiadomość
Craig 

Wrestler: Jeff Hardy
E-fed: Craig Crawford
Wiek: 27
Dołączył: 26 Cze 2009
Posty: 20
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2014-01-15, 21:12   Craig Crawford nie żyje

[Detroit, USA. Noc z 31.12.2013 na 1.01.2014]

Znajdujemy się w jednym z najwyższych apartamentowców w tej części Stanów Zjednoczonych. To tutaj organizowana jest impreza sylwestrowa, którą zorganizował sam Craig Crawford dla swoich najbliższych znajomych oraz dla jedynego prawdziwego przyjaciela, jakim okazał się Eric. W środku luksusowego apartamentowca widać parę stołów zastawionych jedzeniem oraz różnymi alkoholami. Po pokojach przechadzają się ludzie, a w okół panuje ogólnie przyjazna atmosfera. Craig spoglądając po zebranych gościach wziął do ręki widelec i parę razy uderzył nim o kieliszek od szampana

- Moi drodzy! Mam nadzieję, że bawicie się doskonale! Ta impreza noworoczna ma również swój drugi podtekst. Jak wiecie w tym roku wróciłem do EWF i wygrałem jak do tej pory wszystkie swoje walki. Przekonujący powrót, prawda? Chciałem podziękować wszystkim zebranym gościom za tak liczne przybycie - trzymajcie za mnie kciuki w nadchodzącym roku i bądźcie dobrej myśli! Mam nadzieję, że na następnej takiej imprezie będę już posiadaczem pasa mistrzowskiego EWF!

Craig zaśmiał się delikatnie pod nosem. Zaraz po tym zajął swoje miejsce obok Ericka.

- Widzisz Craig? Wszystko idzie zgodnie z Naszym planem! Pięć wygranych walk i ani jednej porażki! Jesteś prawdziwym materiałem na mistrza!

- I za ten materiał się napijmy!

Craig wraz z Erickiem sięgnęli po kieliszki napełnione wysokoprocentowym alkoholem wypijając go na raz. Impreza zdawała się nie mieć końca. Mnóstwo było na niej śmiechu, tańców, przeróżnych zabaw oraz oczywiście co za tym idzie alkoholu. Zbliżała się godzina 24:00 - czas nadejścia nowego roku. Erick już mocno podpity powędrował do pobliskiej lodówki po schłodzonego szampana wykrzykując na cały głos:

- CRAAAAAIG! ZA CHWILE 24:00! GDZIE JESTEŚ!? CRAAAAAAAAAAAAIG!

Niestety zdawała odpowiadać mu się głucha cisza - Crawforda nie było nigdzie w pobliżu. Goście zebrali się przy małym naściennym zegarze, jednocześnie obserwując miasto przez sporej wielkości przeszkloną szybę. Gdy wybiła upragniona godzina wszyscy radośnie przywitali nowy rok. Wszyscy za wyjątkiem Craiga, który gdzieś się zapodział. Erick odpuścił już całkowicie poszukiwania swojego przyjaciela, a skupił się na zabawianiu wesołej blondynki, której ewidentnie wpadł w oko. Niestety cały urok prysł, kiedy do apartamentu wbiegł jeden z gości wykrzykując:

- Craig Crawford stoi na dachu i chce popełnić samobójstwo, słyszycie!? CHCE SKOCZYĆ!

Erick w przeciągu paru sekund otrzeźwiał podbiegając do owego gościa, chwytając go mocno za klapy marynarki przyciągając do siebie.

- Co Ty wygadujesz, gdzie on jest!?

- Chcieliśmy zobaczyć z dachu miasto, jak witają nowy rok, ale zastaliśmy tam Crawforda stojącego na krawędzi - nie jest z nim dobrze, idź do niego!

Erick szybko ruszył po schodach przemierzając dwa piętra, aż w końcu dotarł do niewielkiej drabinki, którą wspiął się na dach. Zastał tam lekko przerażający widok. Craig rzeczywiście znajdował się niedaleko krawędzi dachu zataczając się co jakiś czas.

- Craig, pogięło Cię!? Co Ty tam robisz!?

Craig spojrzał na swojego przyjaciela, uśmiechając się do niego.

- To koniec Erick. Nigdy nie zostanę prawdziwym wrestlerem... spójrz tylko na mnie. Do tego to cholerstwo, które siedzi w mojej głowie od czasu Wyspy2009. Wiesz, że znowu dzisiaj do mnie wróciła? To właśnie ona mnie do tego wszystkiego namówiła i pierwszy raz się z nią zgadzam. Nigdy nie potrafiła podnieść mnie na duchu, być ze mną, ale teraz przejrzałem na oczy dzięki niej. Muszę to skończyć Erick...

- O czym Ty wygadujesz!? Kto Ci kazał skoczyć!? Jaka ona!?

- Erick, nie zrozumiesz tego. Czas skończyć ze mną, czas skończyć z tym wszystkim. Ona ma rację...

Craig zbliżył się do krawędzi budynku jeszcze bardziej. Dwa kroki dzieliły go od śmierci, jednak cały czas coś jakby go powstrzymywało. Z drugiej strony jednak rzecz, która siedziała w jego głowie kazała mu skończyć swój marny żywot.

- Craig, posłuchaj mnie! Nie możesz tak myśleć! Co z Twoimi walkami!? Co z Twoim zwycięskim runem, który trwa!? Co ze zbliżającą się galą!? Z fanami!?

- Erick, zamknij się już. Jesteś moim managerem, a nic nie potrafisz załatwić. O swoich walkach dowiaduje się trzy godziny przed rozpoczęciem gali, jesteś do niczego.

- Nie to nie tak! Spójrz, mam tu coś, co chciałem Ci pokazać!

Erick wyciąga z marynarki mocno pognieciony kawałek papieru rozwijając go zaczynając bełkotać tekst, który jest tam napisany.

- No więc przyjacielu... Craig, posłuchaj. Po nowym roku jedziemy do Lublina gdzie zostałeś nominowany do dwóch walk! Dwóch naprawdę bardzo ważnych walk, a w dodatku możesz wygrać Puchar Szczęściarza!

- Jak myślisz, długo zajmie mi lot?

Craig wychylił lekko głowę poza krawędź budynku, jednak ilość wypitego alkoholu tak mocno zakręciła jego błędnikiem, że ten zaraz upadł na tyłek.

- Posłuchaj mnie! Zostaliście podzieleni na grupy. W Twojej znajduje się Vaclav, Żubr, Bubba, Ordinary Mortal i to Ci się spodoba... SR-Crazy.

Craig przechylił głowę w stronę bełkotającego Ericka lekko kiwając nią z niedowierzaniem oraz rezygnacją. Po paru chwilach Crawford odbełkotał mu

- Myślisz, że to powstrzyma mnie przed skokiem? To już koniec Erick. Zawalczyć z SR-Crazym... kiedyś marzenie, a dzisiaj może się spełnić. Czy nie byłoby to wspaniałe zakończenie tego roku? Wyszedłem spod jego skrzydeł, a teraz mogę z nim zawalczyć aby sprawdzić swoje umiejętności. Co z tego...

- Nie, masz rację! To trzeba zrobić Craig! W dodatku Puchar Szczęściarza! Won Wei, MaxiMasterMistrz, The Chickasaw, Żubr. Obawiasz się ich?

- Skaczę.

Craig podniósł się chwiejąc się, ponownie zbliżając się do krawędzi - tym razem na naprawdę niebezpieczną odległość.

- NIE, STÓJ! Craig, chodź tu głupku! Obiecuje Ci, że od teraz będę lepszym managerem! Dopełnię wszystkiego czego tylko oczekujesz! Spełnię każdą Twoją zachciankę, każdą Twoją prośbą! A pierwszą rzeczą którą dla Ciebie zrobię będzie załatwienie walki z samym mentorem. Na najbliższej gali. Ty kontra Mentor. To to czego pragnąłeś! Tylko proszę Cię nie skacz! Zawalcz tylko w Lublinie!

- Czy to ma sens?

- Jeżeli rzeczywiście coś jest z Tobą nie tak to jutro wsiadamy w samochód i będziemy jeździć po całych Stanach Zjednoczonych, aż znajdziemy lekarza, który Ci pomoże. Mam już pewien pomysł - to może wypalić, spróbujmy tego. Jeżeli to nie przyniesie skutku, a później przegrasz w Lublinie - obiecuje, że daje Ci spokój i będziesz mógł zrobić co tylko zechcesz. Możesz wtedy skakać skąd chcesz, decydować o czym tylko chcesz tylko błagam Cię - zejdźmy już na dół...

Craig niepewnie odsunął się od krawędzi łapiąc się za głowę - tak, jakby coś trafiło go w sam jej środek. Crawford mocno zaczął się zataczać, jednak dotarł spokojnie do swojego przyjaciela

- Jeżeli Twoje obietnice się nie spełnią skoczę w Lublinie.

Obraz zanika

[4.01.2014 - Detroit]

Dość sporej wielkości gabinet lekarski gości dwóch przyjaciół, którzy czekają przy niewielkim szklanym stoliku na dwóch skórzanych fotelach. Mina Craiga jest daleka od przyzwoitej - jest wyraźnie przybity samą wizytą w tym miejscu. Erick zrywa się na równe nogi gdy tylko lekarz wchodzi do gabinetu. Szybko podchodzi do niego ściskając jego dłoń

- Dzień dobry doktorze! Jesteśmy tak, jak się umówiliśmy. Ten na fotelu to Craig, pański dzisiejszy pacjent.

- Dobrze, dobrze. Proszę usiąść.

Erick posłusznie ląduje tyłkiem na wcześniej zajmowanym fotelu, a Craig nieśmiało podchodzi bliżej doktora zasiadając przy jego biurku.

- Pan Crawford. Słyszałem od Pańskiego przyjaciela, że cierpi Pan na dziwnego rodzaju paranoje z którymi nie może Pan sobie dać rady to prawda?

- Doktorze, naprawdę nic mi nie jest.

- Dobrze, dobrze. Niech Pan pozwoli, że sam się o tym przekona. Z rozmowy z Pańskim przyjacielem wynika, że leczył się Pan u wielu specjalistów, jednak żaden z nich nie potrafił jednoznacznie określić co tak naprawdę Panu dolega, ani pomóc w stu procentach

- Dlatego nie wątpię, że Pan może w jakikolwiek sposób mi pomóc.

- No cóż, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy.

Lekarz paroma zgrabnymi ruchami wygrzebał ze swojego biurka mały wisiorek, który położył przed Craigiem na blacie. Uśmiechnął się nieznacznie, kontynuując swoją wypowiedź.

- Skoro tomografię ani specjalistyczne badania nie potrafiły przynieść odpowiednich rezultatów spróbujemy hipnozy. Jest to prosta rzecz, która nie sprawia bólu, a pomoże dotrzeć mi do Pańskiej głębi.

- To żart?

Craig spojrzał prześmiewczo na doktora, a zaraz po tym na Ericka rzucając do niego:

- Lepiej znajdź mi jakiś wysoki budynek w Lublinie

Doktor złapał za wisiorek, odsunął się od biurka i podszedł na wprost Craiga. Rozwinął przedmiot w ręce tak, aby wisiał całkowicie swobodnie i zaczął nim rytmicznie machać raz w lewą raz w prawą stronę

- Tak, proszę tym machać...

Craig wyraźnie znudzony wpatrywał się w kołyszący wisiorek. Po upływie dziesięciu minut stało się to, co miało się stać. Crawford zapadł w sen hipnotyczny, a doktor kontynuował swoje badanie

- Panie Ericku. W tej chwili postaramy dowiedzieć się co tak naprawdę siedzi w głowie Pańskiego przyjaciela.

- Craigu. Chce, żebyś przywołał w sobie wspomnienia z roku 2009. Dokładniej to, co stało się z Tobą w programie Wyspa2009 zaraz po tym, jak odłączyłeś się od grupy i zaginąłeś.

Craig milczał przez dłuższą chwilę, jednak po paru sekundach jego usta się uchyliły i zaczął opowiadać to, co pamięta:

- Zwierzęta. Pełno zwierząt wokół mnie. Ryk małp, wszystkie drzewa się kołyszą... jest tutaj okropnie gorąco, nie mam co pić. Co to było? Czy to znowu pantery? Tygrys? Cholerne małpy, AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! Mentorze! Krzaki znów się poruszyły, gdzie ja jestem!? Cholernie głodny... czy małpy mnie prześladują? To znowu tygrys! Albo małpy. Nikt mnie tutaj nie odnajdzie żywego, zaraz co to!? Płomień!? Tracę przytomność. Nagie ciało, kobieta? Tutaj? Wymalowane znaki na twarzy... To Ty, kochanie! Dlaczego kazałaś mi skoczyć? Nie chcesz, żebym żył? To Ty nauczyłaś mnie przetrwać na wyspie, bez Ciebie już bym nie żył. Nie zostawiłem Cię, odnaleźli mnie! Nie jestem darem od niebios, jestem zwykłym wrestlerem... Craigiem... czy jestem Craigiem? Czy... cz... skok... AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

Craig wyraźnie wyczerpany rzucał się przez chwilę na krześle po czym jego głowa opadła w dół - zupełnie tak, jakby stracił przytomność. Doktor przetarł krople potu ze swojego czoła rzucając wzrok na Ericka, który był wyraźnie w szoku.

- Czy wiedział Pan o tym?

- Nie doktorze. To znaczy wiedziałem, że się zgubił i go odnaleźli, ale całej historii tak dokładnie nie znałem. To jest jego największy problem. Wydaje mi się, że jest on pod wpływem tej kobiety o której mówił. Dzięki niej żyje i to coś siedzi cały czas w jego głowie. Da się coś z tym zrobić?

- W tej chwili kontroluje jego umysł. Mogę wmówić mu wszystko co jest tylko potrzebne. Teraz do Pana należy decyzja, jako jego przyjaciela

- Nowy Craig!? Kocham go takiego, jakiego go poznałem - to mój przyjaciel od zawsze. Z tym, że parę dni temu chciał popełnić przez to wszystko samobójstwo... A gdyby tak...?

- Proszę mówić!

- Gdyby tak to, co przeżył na wyspie odwrócić? To znaczy zrobić z tych paranoi jego mocną stronę? Przecież przetrwał tam dzięki swojemu hartowi ducha dostosował się do życia w takich warunkach. Zupełnie, jak zwierzę... tak! TAK! Doktorze czy może Pan to zrobić!? Może Pan to wszystko co przeżył na wyspie zamienić w dobre wspomnienia!?

- Nie wiem jakie tylko będą tego konsekwencje. Jego zachowanie może zupełnie się zmienić.

- Oto chodzi! Nie pozwolę mu zginąć, a dzięki temu, że te wszystkie paranoje przekształcimy w jego zalety... stworzymy nowego starego Craiga! Zwierzę! Tak doktorze do roboty!

Doktor przytaknął Erickowi podnosząc głowę Craiga zaczynając do niego mówić wszystko to co przed chwilą usłyszał. Przekształcanie osobowości Crafworda właśnie zaczyna nabierać tempa. Wychodzi z niego zwierzę, wychodzi z niego Wyspa2009, wychodzi z niego jego prawdziwe oblicze. Po paru naprawdę dłuższych chwilach doktor odpadł z sił na swoje krzesło, a Craig powoli wybudzał się z hipnozy

- Craig?

Erick niepewnie spojrzał na swojego przyjaciela. Ten odwdzięczył jego spojrzenie, jednak nie uśmiechnął się do niego. Szybko skierował swoją głowę w stronę doktora.

- No i co!? Miało pomóc!? Pomogło!? PYTAM CZY POMOGŁO!?

Craig energicznie uderzył rękoma w biurko doktora zrywając się z krzesła podbiegając do lekarza, chwytając go za "szmaty" wywlekając na środek gabinetu

- Mówiłeś, że terapia pomoże!? POMOGŁA!? CZY POMOGŁA!? NIE!

Craig chwycił doktora jeszcze mocniej niż wcześniej, uniósł go lekko nad ziemię po czym cisnął Nim wprost na szklany stolik, który stłukł się rozpadając na wiele części. Erick siedział w fotelu, jak wryty, spoglądając na poczynania Craiga.

- Nigdy więcej mnie nie oszukuj, nigdy! Teraz czas na Ciebie, skurwysynu! Idę po Ciebie Tornpike!

Craig wybiegł z gabinetu doktora wprost na klatkę schodową. Erick lekko zmieszany cała sytuacją złapał swoją kurtkę i pobiegł za swoimi przyjacielem. Dogonił go dopiero na półpiętrze, chwytając za ramię mocno przyciskając do ściany.

- Craig, Craig! CZEKAJ! Tornpike Ci nie ucieknie, moment!

Craig mocno dyszał ze złości, jednak słowa przyjaciela pohamowały jego temperament na tyle, żeby przystanąć na klatce schodowej i wysłuchać Ericka, sam zaczynając rozmowę

- Ty też mówiłeś, że ta wizyta mi pomoże! Nie wydaje mi się, żebym się zmienił! CZY SIĘ ZMIENIŁEM!?

- Craig, uspokój się! Wizyta u doktora to pierwsza rzecz aby dotrzeć na szczyt! Uwierz mi, że od dzisiaj wszystko się zmieni! Zobaczysz na zbliżającej się gali, że to dopiero początek! Pamiętaj, że czeka Cię walka z SR-Crazym! To Twój Mentor! Wielki mistrz federacji, wielka osoba, pamiętaj o tym!

- Czasy Mentora się skończyły. Teraz jestem ja! Liczę się tylko ja i nikt mnie nie zatrzyma w drodze po mistrzowski pas! Chce walczyć z Mentorem! Chce walki z SR-Crazym, chce się sprawdzić! Chce walki uczeń kontra mistrz! Załatw mi to! MASZ MI TO ZAŁATWIĆ!

- Tak Craig! Będziesz mieć tą walkę! To nie wszystko, ochłoń, uspokój się. Pamiętaj, że masz przed sobą dwie walki. Został jeszcze Puchar Szczęściarza!

- Moje trofeum! MOJE SŁYSZYSZ! Craig Crawford z Pucharem Szczęściarza!

- No właśnie, Craig. Posłuchaj mnie. Skoro zaczynamy zmiany i zaczęliśmy od Ciebie na Tobie skończmy. To co widziałem na górze w gabinecie - jestem pewien jednego. Jesteś teraz zupełnie kimś innym. Powiem wprost - musimy zapomnieć o dawnym Craigu. Musimy skupić się na tym, co jest teraz. Na tym kim teraz jesteś! Kim jesteś!?

- Jestem zwycięzcą!

- Jesteś przede wszystkim wrestlerem EWF. Skup się tylko na tym! Przypomnij sobie co ocaliło Cię na wyspie...

- Pierdolić tą cholerną wyspę! Przeżyłem dzięki temu, że byłem przebiegły, jak pantera! Szybki, jak gepard! Drapieżny, jak lew! Zawsze w pojedynkę! Zwinny, jak małpa!

- Właśnie Craig... byłeś... nie, jesteś, jak zwierzę! Nie ma już Craiga. Jest Animal. Słyszysz mnie Animal!

- To mi się podoba Erick. Animal wkracza w ramy EWF i w dalszym ciągu kroczy po mistrzowski pas! Pierwszym przystankiem jest Puchar Szczęściarza! Pamiętasz moją ostatnią walkę? Wiodłem prym w tym cholernym ringu - tak będzie im tym razem. Nie obchodzi mnie kogo dostanę, jako przeciwnika! W 2014 nie zaznam smaku porażki, wspomnisz moje słowa. Craig Crawford właśnie umarł, narodził się Animal. EWF, nadchodzę! Ale najpierw... TORNPIKE, SKURWYSYNU! IDĘ PO CIEBIE!

Obraz zanika
--------------------------

Po pierwsze przepraszam za spóźnienie. Po drugie - eRP zgodnie z tym co pisał Game miał być luźniejszy dlatego skupiłem się na dokładnym opisaniu przemiany Craiga w Animala. Szczerze powiedziawszy już mnie nudziła postać baby face'a, dlatego postanowiłem zrobić podwaliny do heel turnu i mam nadzieje, że poczujecie przekaz, który starałem się tutaj zamieścić. Niestety pierwotna wersja eRP'a usunęła mi się i musiałem go pisać na nowo - to też pewnie obecny trochę utracił na jakości. Mam nadzieję, że wystarczająco poruszyłem tematy walk - nie mogę doczekać się gali :)
 
     
Prinse 
Jobber



Wrestler: Brock Lesnar,Kurt Angle,Y2J
E-fed: Żubr
Wiek: 21
Dołączył: 13 Lip 2012
Posty: 168
Podziękował: 4
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2014-01-15, 23:25   

Miły RP. Szkoda że taki troszeczkę krótki ale można zrozumieć dlaczego. Mam nadzieję że rozwiniesz w przyszłości motyw tej kobiety, jest interesujący. Zainicjowanie heel turnu również uważam za dobry pomysł. Aktualnie w EWF brakuje takich prawdziwych skurwieli z krwi i kości.
_________________

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group