Reigns na majowym tourze w UK, spoilery z SD... (zobacz)
Kolejne walki w karcie WrestleManii 35, wydar... (zobacz)
Jimmy Uso uniewinniony, Brie Bella kończy kar... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
P!erdolona era Crazyego
Autor Wiadomość
Vaclav 
Upper Midcarder



Wrestler: Raven, Mick Foley, CM Punk
E-fed: Vaclav
Wiek: 32
Dołączył: 25 Wrz 2004
Posty: 1854
Podziękował: 28
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Łuków
Wysłany: 2014-01-21, 21:23   P!erdolona era Crazyego

Lubię piwo. Dużo piwa.

Głos Vaclava wyprzedził tylko o sekundę rozjaśnienie się ekranu. Mecenas Extremy zasiada na barowym krześle z rozstawionymi ramionami opierając się plecami o połyskujący blat baru wykonany z jasnego drewna. Po stanie lady widać, że ów mebel został ledwie co ustawiony i oddany do użytku. Ale dzięki Vaclavowi niezbyt długo będzie on cieszył oczy gości widokiem świeżo lakierowanego drewna. To za sprawą metalowych suwaków u rękawów ramoneski wciśniętych w blat. Bo oczywistym jest, że Wróg Ludu tradycyjnie na plecach ma zarzuconą swoją skórzaną kurtkę, spod której wyłania się –o dziwo – biały t shirt z nadrukiem przedstawiającym plamę krwi i ulokowanym po środku białym napisem Perła. Jak nietrudno się domyślić, jest to zmodyfikowana wersja logo lubelskiego browaru. Ubiór Vaclava domykają ciemnoniebieskie jeansy z nogawkami opadającymi luźno na czarne glany.

Vaclav: Gdy zaschnięta krew mego przeciwnika zostaje starta z moich pięści, a fragmenty szkła, drutu kolczastego czy drzazgi pochodzące z złamanego stołu usunięte z mego ciała, wtedy sięgam po zimną jak moje sumienie butelkę Perły i zaspakajam jedyne pragnienie większe od mej chęci zameldowania cię dwa metry pod ziemią z wpisem w dziale z nekrologami – wypicia dobrego piwa.

Na potwierdzenie tych słów Mecenas Extremy chwyta stojąca nieopodal butelkę Perły Chmielowej i zażywa Big Łyka. Z uwagi na opaskę przysłaniającą mu lewe oko musi dokonać tej czynności przy użyciu prawej ręki.

Vaclav: Wybór jest prosty jak droga mej pięści w okolice twej twarzy – Perła. Głęboki niczym nacięcie ostrzem żyletki smak masakruje zmysły jak eksplozja ładunku wybuchowego.
Ponowny łyk.

Vaclav: Perła Browary Lubelskie oferują szeroki asortyment wyrobów, czym zyskały sobie me uznanie i spokój ducha swoich pracowników wracających po pracy do swoich domów bez konieczności nerwowego oglądania się przez ramię. Każdy może poczuć się jak Mecenas Extremy w czasie najdzikszych pojedynków dzisiejszego wrestlingu przebierając w piwnym arsenale Perły, Trybunału, Goolmana, Lubelskiego i Zwierzyńca.
Kolejne eksponowanie przyjemności spożywania napojów alkoholowych.

Vaclav: Swoje zdanie i sądy względem piwa lepiej zostaw przed drzwiami. Mogą one być przyczyną uszczerbku na twoim zdrowiu i życiu. Nie, nie wypatruj mnie za swoimi plecami. Perła broni się sama swą jakością, a powyższe konsekwencje dotyczą wyłącznie konsumentów innych marek piwa.
Znów ubywa piwa w opakowaniu szklanym.

Vaclav: Chcesz mi coś powiedzieć? Pamiętaj tylko jedno – ja zdania w dyskusji kończę kropką będącą limem pod twym okiem a zdania rozwijam z przecinkami połamanych pod podeszwą glanów palcami. Że niby wiesz, co jest sikami, a co nie? I dobrze oceniasz swoją wiedzę, bo to właśnie spływa wewnątrz nogawek twoich spodni gdy masz to nieszczęście stanąć mi na drodze. Mógłbym teraz wstać i oszczędzając sobie czasu i trudu wbić ci cały ten przekaz przy użyciu niezawodnych pomocy dydaktycznych: obitej twarzy i okopanego cielska, ale wtedy musiałbym ponawiać lekcje za każdym razem gdy przyjdzie ci podjąć najważniejszą decyzje swego życia – jakie piwo wybrać. Na szczęście dla twego uzębienia i pozostałych elementów układu kostnego muszę posłużyć się bardziej wysublimowanymi metodami.

Nagle za ramieniem Vaclava pojawia się Felek dla najbardziej hardcoreowego wrestlera roku 2013.

Vaclav: Ja zdobyłem owe odznaczenie łamiąc granice dobrego smaku i definiując na nowo pojęcie wizualnej przemocy. Perła zdobywa nagrody i rzesze miłośników przekraczając granice narzucone przez inne browary i ucząc nas wszystkich na nowo, czym powinno być dobre piwo. Zaś co do wspomnianej konkurencji, to szkoda mi słów…

Zmiana kadru. Kamera podąża za plecami Vaclava, który kieruje się do łazienki. Nie korzysta on z pisuaru, lecz wchodzi do jednej z kabin. Znów zmiana kadru i obiektyw kamery znajduje się z boku, tuż nad podłogą. Co ciekawe przed obiektywem znajduje się Puchar trzech sołtysów z przylepionymi do niego etykietami innych marek piwa. Są one podniszczone, co nie przeszkadza przy drobnym wysiłku na odgadnięcie poszczególnych nazw. Po chwili widać złoty strumień i słychać charakterystyczny plusk. Wszystko zostało zmontowane w ten sposób, że wydaje się iż mocz trafia bezpośrednio do pucharu. Wracamy przed ladę baru.

Vaclav(odstawiając butelkę po wypiciu kolejnego łyka): Możesz oczekiwać że inne piwa dostarczą ci tej samej satysfakcji co Perła, ale za objaw takiej głupoty natura powinna wyeliminować cię zaraz po urodzeniu poprzez zakonserwowanie płodu w beczce. A na zabójstwie życia od momentu poczęcia to ja się znam… Dlatego nie skazuj się na bycie ofiarą i już 6 stycznia zorganizuj własny pochód trzech króli – trzech dowolnych piw od Browarów Lubelskich na galę EWF, lub na piwną strefę kibica i zostań świadkiem przestępstwa z artykułu 159 kodeksu karnego – udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Miejscem zbrodni będzie teren lubelskiego browaru, zaś w protokole jako ofiara zostanie wpisany ktoś z grona: Bubba, Żubr, Craig Crawford, Ordinary Mortal i człowiek z celownikiem umieszczonym na swoim ramieniu pod postacią mistrzowskiego pasa – Super Crazy. To może twoje zeznania pozwolą zidentyfikować leżące truchło ofiary.

Vaclav unosi butelkę do ostatniego łyka…

Vaclav: Nie ma hardcoreu bez alkoholu!

I dopija końcówkę złocistego płynu odstawiając następnie butelkę na ladę. Po chwili pojawia się jakiś młody człowiek, zapewne zatrudniony tu w charakterze barmana, który chce zabrać butelkę ale krzywi się na widok takiego traktowania lady baru. Widząc to Vaclav chwyta za butelkę i rozbija mu ją na głowie Nieszczęśnik pada na ziemie w akompaniamencie rozbitej butelki i odłamków uderzających o podłogę. Zmiana kadru, widok z perspektywy nieszczęśnika na przechylonego przez ladę Wroga Ludu.

Vaclav: Butelka bezzwrotna, bo szklane opakowanie może służyć czemuś więcej niż odbiorowi kaucji.

Całość była materiałem filmowym wyemitowanym na płaskim ekranie telewizora. Odbiornik przytwierdzono do ściany naprzeciw skórzanej kanapy. Na owym meblu zasiadają Felipe Castro oraz Vaclav. Syn nieodżałowanej pamięci brodatego brodacza ubrany jest jak zwykle w drogi garnitur. Mecenas Extremy nie grzeszy elegancją stroju – wojskowa koszula narzucona na czarny t shirt z logiem zespołu Danzig i bojówki moro kontrastują z ubiorem jego współpracownika. O boczną krawędź skórzanego mebla opiera się porzucona ramoneska. Laureat Felka pije już kolejną butelkę Perły, a na szklanym stoliczku ustawionym przed kanapą stoją dwie kolejne, lecz niestety opróżnione butelki. Jedna po Zwierzyńcu, a druga po piwie Lubelskim.

Felipe Castro: I ty uważasz, że oni zgodzą się na emisję tego spotu? To wizerunkowe samobójstwo. Nie pierwsze w twoim wykonaniu.

Vaclav: Filip, Filip… Znów zaczynasz? Dobrze wiesz, z kim masz do czynienia od chwili naszej pierwszej rozmowy. Zapewne też prześledziłeś moją dotychczasową karierę co powinno dać ci jasność co do moich metod załatwiania spraw. Chcesz realizacji naszych celów?
Felipe Castro: Tak, chcę. I nie nazy…

Vaclav(wcinając mu się w słowo): Przemoc uwieczniona w obiektywie kamer i strach przyśpieszający prace serca, tymi metodami osiąga się cele w EWF. Mało kto odważyłby się ich użyć, o odpowiednim stosowaniu nie wspominając. Dlatego zwróciłeś się do mnie. Chcesz kogoś z dobrym piarem? Zadzwoń do Nassa, albo Bidama – chętnie siądę w kafeterii i zobaczę jak oni radzą sobie w roli egzekutora wrogów rodu Castro. Tylko nie przyłaź z płaczem i kratą Perły gdy okaże się, że żaden z nich nie chciał sobie pobrudzić rąk i zaszkodzić swojemu wizerunkowi.

Felipe Castro: Wiem, tylko… Sikanie na portret Putina? Próba zbezczeszczenia miejsca kultu? Nie mówiąc o tym filmiku Nassa i Hogańskiego. Trudno jest mi utrzymać koalicje przeciw obecnym władzom EWF gdy mój przedstawiciel zraza wszystkich dookoła.

Vaclav: Twoi prawnicy mieli zająć się Nassem i Tonym.

Felipe: Pracują nad tym.

Vaclav (po łyku piwa): Dobrze. Przynajmniej raz w życiu zasłużą na ten ciężki hajs który wypisujesz im w poleceniach przelewu. A mógłbyś kupić tyle piwa. Tak dużo piwa.
Felipe: O moje finanse się nie martw. Tak jak zasugerowałeś, poprosiłem świat mediów o umniejszaniu roli Weroniki. Nie będzie przedstawiana jako aktorka, czy też modelka. W mediach będzie konfigurowała wyłącznie jako żona Nasa. Po co to wszystko?

Vaclav: Co robi każda sucz po sprowadzeniu jej do roli operatorki ściery na domowej podłodze?

Felipe: Chcesz wejść jej na ambicje?

Vaclav: Jaką znów ambicje? W jej przypadku to ośmieliłbym się stwierdzić, że ona jest taką samobieżną ścierą co swoim tyłkiem nie jedną podłogę przetarła podczas gdy ktoś inny operował… kijem od mopa.

Felipe: Musisz być tak wulgarny?

Vaclav (dopijając piwo i odstawiając butelkę na stolik): Wracając do mego pytania – taka sucz ujada wniebogłosy ku wkurwieniu swego fagasa. To powinno czymś zając Nasa.

Felipe: A jeżeli odkryje źródło tego spadku popularności? Będziecie widzieli się na balu pretendentów…

Vaclav: Jeżeli zacznie ujadać w mym kierunku to nacisnę ją jednym ruchem dłoni z miejscem lądowania na jej twarzy.

Felipe: Nie jest dla mnie problemem uwierzenie, że byłbyś do tego zdolny.

Vaclav: Zaufaj mi, Filip, mało jest rzeczy do których nie byłbym zdolny. A tym sposobem mógłbym przyklepać z Nasem inicjatywę podgrzania atmosfery na tym.. balu.
Mecenas Extremy z wyraźnym grymasem otwiera zębami butelkę Zwierzyńca wypluwając kapsel na podłogę.

Vaclav: Do czego to doszło? Nie o takiem EWF żem walczył i walczę Dawniej zagrażała nam kultura, teraz panoszą się tutaj salonowe zwyczaje. W Extreme Wrestling Federation, instytucji napędzanej przelaną krwią poruszającej się według drogowskazów przemocy i nękania telewizyjnych cenzorów po nocach. Blichtr i elegancja stały się wizytówkami federacji. Dwie rzeczy, które powinny mieć tyle wspólnego z wrestlingiem co fakt, że nikt tych słów nie powinien stawiać w jednym zdaniu. Dziś wymawiając litery EWF większość spodziewa się w ustach posmaku kawioru który przepłuczą lampką szampana. A potem czują rozgoryczenie, bo zalatuje od nich setą czystej w odmętach której dryfuje kiszony ogórek. Super Crazy może zaklinać rzeczywistość na 1000 i 1 sposobów zaczerpniętych z książeczki towarzysza Mao, ale okrutna prostota pozostanie esencją wrestlingu. Pełnię tutaj rolę smutnego przypomnienia o tym fakcie.

Duży łyk zwierzyńca na przepłukanie gardła

Vaclav: Jego szaleńca mość może bawić się w dwór… do czasu. Szczerze, Filip, to ja lubię sobie przechylić kielicha, posłuchać muzyki i pobyć w ciekawym towarzystwie. Tylko że na imprezie Crazyego znajdę tylko to pierwsze, pod warunkiem że i Perła znajdzie się w menu. Cały ten przepych przemawia tylko za jak najszybszym strąceniem wariata z mistrzowskiego tronu. Tak kończy się monarchia – z łoskotem upadającej głowy oddzielonej od szyi władcy przy wrzaskach pobudzonego widokiem czerwonej posoki tłumu. Że zacytuje klasyka – polecą głowy! Oj polecą! Z wyżyn kultury sali balowej odcięta głowa wariata upadnie na chłodną posadzkę piwnicznej izby. Wizja naszej konfrontacji w miejscu tak mi bliskim będzie jak ten groch z bajki – nieważne pod iloma poduszkami komfortu i beztroski Crazy będzie starał się go ukryć. On będzie uwierał go bez przerwy, aż nasz bajkowy książę spadnie z pieleszy komfortu by wylądować w błocie po którym muszą stąpać inni, w tym ci którzy pragną zając jego miejsce.

Felipe: Crazy spinował cię w ostatniej walce. Może wcale nie chcieć z tobą walczyć.

Vaclav(odstawiając piwo po łyku): Wtedy czeka go coś gorszego niż wymiana ciosów z mną. Będzie musiał żyć z świadomością rachunku krzywd wystawionego przez kogoś innego. Może to być jego kumpel Bubba. Bawi mnie pastwienie się nad ludźmi z jego otoczenia. Wpierw Don Pedro, który padał na kolana przed jego obliczem i całował ziemię po której on stąpał. Wszystko to z wdzięczności za przywrócony wzrok. Pederasto zapomniał jednak, by nie przyzwyczajać się do tego, co raz ci ofiarowano. Bo zawsze możesz to stracić. Jedni poświęcają swoje umiejętności ku pożytkowi innych, inni ku ich zgubie i nieszczęściu. Jeżeli istnieją ręce które leczą – to muszą też istnieć te, które okaleczają. I czerpię ogromną satysfakcję z tego, że owe ręce należą do mnie. Dzień dobroci dla inwalidów zakończył się wraz z nadejściem wiecznej nocy desperacji dla Pedrosa, W królestwie ślepców to jednooki jest królem – tak rysuje się sytuacja w ZWP. Bubba może być następny. Czy może być coś bardziej destruktywnego, niż skruszenie jednego z głównych filarów EWF? To ja chce być tym, który sprawi iż Bubbowski wypuści z dłoni swój nieodłączny znak STOP. Mógłbym go sprzedać na skupie złomu, a za otrzymane pieniądze zakupić butelkę Perły. Spożyłbym ją na oczach milionów fanów EWF dobitnie pokazując, że ich bohaterowie odeszli, zostali wyrzuceni na śmietnik historii a ogrom ich poświęceń nie jest wart więcej niż kilka butelek piwa. Crazy mógłby wtedy kontynuować działalność pisarską spisując memorandum Bubbowskiego. Niestety dla niego, nie znajdzie się nikt kto wyświadczyłby podobną przysługę dla jego królewskiej osoby.

Felipe: A jeżeli będziesz walczył z kimś innym?

Vaclav(po dwóch łykach, bo pić się chce): Crawford, Żubr – to typowe ofiary. Mogą stawiać opór, mieć nawet jakąś strategię – ale nawet najświetniejszy plan traci na znaczeniu po pierwszym przyjętym ciosie Potem zostaje płacz, kwilenie i pozycja obronna. Nie będę tracił na nich czasu. Jeżeli rozegrają to mądrze, to skończy się na kilku siniakach i kompresie z mej śliny zmieszanej z piwem. W przeciwnym razie czeka ich wycieczka zapoznawcza z krzywizną moich glanów i topografią moich pięści połączona z pobytem w miejscowym szpitalu.

Felipe: Pamiętam, że…

Vaclav: Że Ordinary Mortala i Backstabbera spiekłem na skwarkę na 100 edycji Paloozy? Dobrą masz pamięć, Filip. Dasz wiarę, że Stabber mówił o sobie hardcoreu pan? Szybko wyprowadziłem go z błędu i on również musiał zgiąć kark pod pręgieżem mego mecenatu. Nie on jeden, ale to wątek na inną historię. Nie wiem co obaj z Mortalem zamierzają osiągnąć i nie obchodzi mnie to. Mówiąc krótko – mam wyjebane. Ordinary jest niczym więcej jak psem spuszczonym z smyczy i lepiej by Backstabber go na tym zardzewiałym łańcuchu trzymał. Lepiej dla ich poczucia bezpieczeństwa, które równe będzie zeru w przypadku gdy ów psychiczny burek będzie pałętał mi się pod nogami. Mogę takiego kundla kopnąć, mogę dla frajdy wyłupić oko jak zrobiła zgraja nastolatków na pewnej wsi w czasie sylwestra, a mogę i zabić poprzez wykonanie powerbomba. Następnie przejdę się do właściciela i obwiąże mu szyje smyczą, by krwawy ślad przypominał mu, że zadarł z niewłaściwym członkiem rosteru. Mogą posłużyć za przykład tego, że zatarg z mną to natychmiastowy wpis do ewidencji gatunków zagrożonych wyginięciem. Miał to szczęście, że uszedł w jednym kawałku przy poprzedniej walce, na drugi taki los w loterii wpierdolu niema co liczyć.

Wróg ludu dopija piwo i zabiera się za następne. Po wypluciu kapsla od Lubelskiego bierze łyka i wstaje. Kieruje się on do dwuskrzydłowych drzwi. Felipe stara się go zatrzymać gestem, ale jest już za późno. Z pomieszczenia słychać tylko…
Głos: Dyrektor jest zajęty. W odpowiednim czasie poprosi Pana do sie…
Słychać tylko huk i łoskot. Oraz krzyki wybiegającej z pomieszczenia sekretarki.

Felipe (do siebie): Panie daj mi sił i mniej mnie w swej opiece, bym wyszedł cało z tej współpracy…

Koniec transmisji
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group