Czy Renee Young powróci do Total Divas? Najle... (zobacz)
PIONIERZY WRESTLINGU #1 - STANISLAUS ZBYSZKO... (zobacz)
Gwiazdor RoH nie przejdzie do WWE, Duża walka... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Bezczelne wybory, demokracje i partie
Autor Wiadomość
SR 
Jobber



E-fed: SR-Crazy
Dołączył: 19 Wrz 2009
Posty: 118
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Skąd: Wyspa
Wysłany: 2015-06-15, 21:54   Bezczelne wybory, demokracje i partie

-----------------------
Budapeszt
-----------------------


SR-Crazy i jego zabawna trupa znajdują się w stolicy Węgier. Robią oni tam to co zwykle, czyli biesiadują. Ot swojskie życie, EWFowskiej elity. Dużo alkoholu, brzoskwiń oraz wody prosto z gór. Nic tylko żyć, jeść i spać. Ideał każdego ru-ru-ru-rurkowca. Crazy pije piwo, członkini żydowskich bojówek zajmuje się czyszczeniem swojej broni, natomiast Miszka i Smela debatowali natomiast przy stole jedząc przy okazji lody o smaku smerfnym.

Miszka: Tak dalej być nie może!

Smela: No właśnie… zauważyłeś taką ciekawą rzecz w filmie, np. ktoś dzwoni do głównego bohatera i mówi mu włącz kanał 6 tam jest coś niesamowitego?

Miszka: Puenta?

Smela: Zawsze trochę trwa zanim główny bohater włączy TV, ale jak już to zrobi, to zawsze materiał zaczyna się od samego początku, czyli od startu. Jak oni to robią? Jakieś cuda? Magia?

Miszka: Kogo to obchodzi?

Smela: Myślisz, że w EWF jest tak samo?

Miszka: W sumie głupio by było, gdyby nagle coś zaczynało się w połowie.

Smela: I tak to jest…

Miszka: No…

Smela: Jednak są ważniejsze sprawy do omówienia, przejdźmy ze stołem do kąta.

Jak powiedzieli, tak uczynili i przenieśli stół bliżej lewego kąta pomieszczenia. Crazy wyjrzał zza piwa i wrócił do siedzenia i patrzenia w swój notes. To był prawdopodobnie jego notes, gdyż był w jego posiadaniu. Czy jednak on był właścicielem tego notesu?

Smela: Mistrz nie trenuje, a niedługo walka…

Miszka: Czy ja wiem, czy nie trenuje… czy on kiedyś trenował?

Smela: Kiedyś to on choć miał gale co tydzień, a teraz? Nic tylko jeździ jako mecenas sztuki i kultury. Najpierw był w Afryce i uprawiał sport dla gentelmenów w Somalilandzie…

Miszka: Taa… teraz siedzi tylko i pisze wspomnienia z polowania na lwy.


-----------------------------------------
Wspomnień czar!
----------------------------------------


Afryka jest dzika i dawno odkryta. Znajdujemy się na jakieś sawannie tu w nowoczesnym namiocie znajduje się obóz Crazy’ego i ferajny.

SR: Ahh wreszcie mogę uprawiać sport dla gentelmenów, polowania to piękna rzecz. To dlatego każdy XIX wieczny szlachcic jeździł tutaj by oddać się tej szlachetnej rozrywce.

Miszka: Dobrze, że weszliśmy w kontakt z Szakalem, jego list polecający i wskazówki mogą okazać się cenne w przyszłości.

SR: Nonsens kolego, ale my łowcy musimy sobie pomagać.

W tym momencie na scenę wychodzą murzyni, których Crazy zabrał na ostatniej Kwietniowej Anarchii.

SR: Nie martwcie się koledzy, wiem, że ci rebelianci was trochę przyrumienili, ale ktoś wam pomoże. Sądziłem, że to będzie woda z mydłem, ale… no nie udało się. Nie martwcie się, pojedziemy do Kopenhagi, tam jest klinika i was wyleczymy…

W tym momencie Smela, który bawił się bronią przez przypadek wystrzelił w kierunku swojego mentora. Mogłaby być z tego tragedia, na szczęście jeden z murzynów zareagował i skoczył w kierunku Mistrza, dzięki czemu zszedł on z linii strzału.

SR: Gdzie mnie z tymi łapami! Choć w sumie na swój sposób uratowałeś mnie… dziękuje, gdybyś był biały to zrobiłbym to samo dla ciebie.


------------------------------------------------
Wracamy do czasów współczesnych
------------------------------------------------


Miszka: Później jeździł po teatrach, promował wystawy i stał się mecenasem sztuki, kultury, aktorek i barmanów.

Smela: Szczególnie to ostatnie było ciekawe.

Miszka: A pamiętasz jak się dowiedział, że murzyni są prawdziwymi murzynami?

Smela: Przez miesiąc chodził smutny i nawet nie chciał rozmawiać.


-------------------------------------------------------------
Kopenhaga, klinika leczenia zmian skórnych
-------------------------------------------------------------


Lekarz: Niestety nie możemy przyjąć pacjentów na leczenie.

SR: Panie oni mi normalnie zczerniali. Wylecz ich, co to znaczy nie mogę? Mówił pan, że ich wyleczy...

Lekarz: Tak, leczymy zmiany skórne, ale tu żadnych nie ma.

SR: Jak to?

Lekarz: Oni są Afroeuropejczykami z natury.

SR: Co to znaczy?

Lekarz: Są tacy z natury.

SR: Jacy?

Lekarz: Są Afroeuropejczykami.

SR: Czyli?

Lekarz: No taki mają kolor skóry.

SR: Czarny.

Lekarz: No, tak.

SR: Czarnuchy…

Lekarz: Nie mówmy tak…

SR: …


---------------------
Powrót do czasów współczesnych
---------------------


Miszka: Chłopak się załamał…

Smela: Coś w nim pękło.

Miszka: Chciał ich oddać do ZOO, nawet podrzucił ich do tego we Wrocławiu.

Smela: W końcu wyrzucił ich do Mandżurii na plantacje, to niesamowita historia.


---------------------------------------------------------
Czechy, Praga, jeden z miejscowych barów
---------------------------------------------------------


Crazy i jego trupa raczyli się czeskimi sikami, zwanymi dla niepoznaki piwem. Cały bar był zajęty przez nich, więc mieli względny spokój. Warto zwrócić uwagę, że był to typowy czeski bar, urządzony w czeskim stylu, z plakatem Krecika i logiem Skody. Tylko pepików nigdzie nie było, bo pewnie uciekli ze strachu jak w 1938 roku. Nagle tę sielankę przerwało pukanie do drzwi. W barze pojawił się Czech, który wyglądał jak typowy Czech, ale na pewno nie jak słynny Krecik. Barman próbował przegonić go, jednak ten nie przestawał niepokoić szanownych gości. Mówił coś o tym, że chce się widzieć z Mistrzem nad Mistrzami.

Crazy: Wpuście go, bo zaburza mi spokój.

Gość wpada do baru i od razu pada na kolana przed Crazy’m.

Crazy: Czego chcesz?

Gość: O Mistrzu nad Mistrzami, ucz mnie! Czy będziesz?

Crazy: Matematyki?

Gość: Ucz mnie bycia wrestlerem.

Crazy: Miałem uczniów raz. To była porażka, natomiast część okazała się czarna. To była zdrada, nie chcę więcej wchodzić w to bagno.

Gość: Tym razem będzie inaczej.

Crazy: Ech…

Smela: Kim ty w ogóle jesteś?

Gość: Czechem, jestem Czechem, wszyscy mówią na mnie Honza.

Miszka: Dobry Czech Honza… całkiem zabawne…

Smela: Czemu mielibyśmy cię przyjąć?

Honza: Bo jestem habsburskim lojalistą, na lewej ręce mam tatuaż Franciszka Józefa, a na prawej cesarzową Elżbietę!

SR: Dobry Czech Honza… w sumie co mi szkodzi. Jak chcesz dołączyć do naszej trupy to możesz, są jednak pewne warunki , po pierwsze trafisz do obozu w Mandżurii, który cię przygotuje do walk.

Dobry Czech Honza: Wszystko co rozkażesz Mistrzu nad Mistrzami.

SR: Oczywiście to nie jedyny warunek.

Dobry Czech Honza: Spełnię, każde życzenie. Życzenie, prośba, słowo, każde słowo wypowiadane przez Mistrza nad Mistrzami to dla mnie rozkaz i nakaz.


-----------------------------
Czasy współczesne
----------------------------


Smela: Dobry Czech Honza jest nawet zabawny.

Miszka: Tak… tak…

W tym momencie z nad swojego stolika wstaje Crazy.

SR: Nie wiem co tam spiskujecie, ale właśnie EWF wraca i my wracamy. Wychodzę na balkon i zacznę przemowę do ludu.


---------------------------------------
44 chwilki później
---------------------------------------


Crazy stoi na balkonie posiadłości, znajduje się na dziedzińcu nawet kilka osób. Lud węgierski zachowuje się jak mieszkańcy Europy Wschodniej w amerykańskich produkcjach filmowych. Wygląda biednie, ubrany jest jakoś szaro, wszyscy mają wąsy i brody, gadają śmiesznie, a jeden to ma nawet widły!

Crazy: Witajcie mieszkańcy Budapesztu. EWF wraca po perturbacjach naszych i federacji. Tak więc i my zdecydowaliśmy się na powrót. Nadchodzą rządy mocnych ludzi, odrobinka autorytaryzmu, i szczypta Castroizmu z dodatkiem kołtunerii i kabotyństwa. Lepszą przyszłość budować będą panowie Felipe i Vaclav, z błogosławieństwem TVN, z którym całkowicie - jak sam deklaruje - identyfikuje się nowy prezes. Za plecami nowego prezydenta obok flagi EWF nie ma już flagi wrestlerów EWF. Jest to symboliczne i po części też uczciwe. Ta federacja nie jest już budowana oddolnie. Opierać się będzie na silnych postaciach ze wsparciem mediów. Felipe nie będzie prezydentem wszystkich wrestlerów, będzie władcą tylko swojej kliki. Widzieliśmy to codziennie w mediach, gdy nie było EWF. Nad Felipe nosi się silny fetor autorytaryzmu, a z wypowiedzi oficjeli i propagandowych akolitów wyziera pragnienie zemsty. Zemsty za jego ojca. Potrzeba zmiany rosła od dawna, ale rządzący bagatelizowali echa jakie wydobywały się z czeluści koncernów medialnych. Wściekłość, oburzenie i zniesmaczenie, jakie rosło wśród przegranych i wyrzuconych z EWF w końcu zaczęło owocować na nasze nieszczęście. Władza straciła nosa, a wraz z aferą z murzynami także twarz. To śmieszne, ale władza straciła władzę. Nastał czas gnuśności i braku aktywnego wrestlingu. Brak instynktu samozachowawczego spowodował, że murzyni opanowali ostatnią galę. Ucieczka liderów, którzy polityczną sprawnością spinali wszystko do kupy… wszystko się posypało. Kraven, Szakal, Tony… nie wywiązali się z obietnicy, że uczynią życie wrestlerów łatwiejszym. – przez swe zaniechania, ale i zwykłe lenistwo, dopuścili Felipe do władzy, oddając Pałac EWFowski drugoligowemu człowiekowi i zarządcy, jakim jest Felipe. Dzisiejsze sytuacja to potężna kara za śmierć kontraktu. Ale nie ostateczna zapewne. Ta zostanie wymierzona w niedalekiej przyszłości, konsekwencje tego wyboru wrestlerzy odczuje już po fakcie w postaci „niestrawności”.


Jakieś tam odgłosy publiczności.

SR: Na następnej gali zmierzę się z siłami zła. Razem z moim przyjacielem Yoshim oraz kolegą od strzelby Szakalem, musimy się zmierzyć z obrzydlistwem i żółcią. Moi koledzy to świetni wrestlerzy. Yoshi wraca wypoczęty i mniejsza ilość w nim nudy i teatru. Szakal jest zawsze na propsie. A siły zła są Mamelukami!

Cheer

SR: Teraz coś o rywalach. Raczej o rywalu, bo tylko Vaclav nim jest. Reszta, czyli Bane i Frank to takie dodatki. Pomioty zła, kumple Belzebuba i tym podobne. Utnij głowę Vaclavovi, a reszta się rozpierzchnie. Utnij głowę Bane’owi, to Vaclav nadal będzie groźny. Podobnie z Franko. Tak więc, nie ma co się nad nimi rozwodzić, jako wrestlerzy są ok, ale jako ludzie są słabi. Poza tym są Mamelukami!

Cheer

SR: Słabo kojarzę tego Bane’a. Był taki w PCW kiedyś, ale to podobno nie ten. Psycho się tym strasznie kiedyś przejął no i wziął i zszedł na zawał z tego powodu. Jest więc Bane pogromcą Psycho. Brawo, bo to wyczyn. Psycho, mimo że nie było mi po drodze z jego specyficznym stylem, jest jednym z najwybitniejszych zawodników w historii polskiego wrestlingu. Był szalony, ale zasługuje na szacunek. Moje źródła mówią mi więc, że Bane wyrzucił Psycho z polskiego wrestlingu. Brawo. Do tego wygrał ulubiony pas Hogańskiego, a także wszedł w konflikt z Franko. No i tyle wiem, zrobili mi research w Mandżurii, to powiedziałem, co wiedziałem. Nie znam gościa, wszystko co powiem zabrzmi tylko jak jakieś pierdzenie starego dziada. Sprawdzę go na ringu i wtedy się przekonam. Nie ma co gadać. Jeśli jest dobry, to będziemy się częściej spotykać. Jeśli jest frajerem, to raz na dwa lata stoczymy walkę i tyle. Drugi gość to Franko, którego murzyni uprowadzili do Afryki. Sorry Frank, ale jak mogłeś dać się złapać?! Murzygaje znani byli z tego, że to ich łapali i z tej Afryki ich wywozili, a ty postanowiłeś zrobić na odwrót? Po co? To trochę wstyd nie. Taki mały chociaż. Wiem, wiem, to Boko Haram, wielka organizacja terrorystyczna, mają ofiary na swoim koncie… ale Frank… powiedz to sobie na głos, bo może nie do końca to do ciebie dociera: DAŁEŚ SIĘ PORWAĆ MURZYNOM Z AFRYKI!

Węgrzy są zdziwieni, bo nigdy murzynów z Afryki nie widzieli. Węgierscy murzyni to co innego. Oni chleją tokaj.

SR: Nie zrozum mnie źle, ale Frank… wywieźli cię do Afryki i cholera wie, co tam się z tobą działo. Czy bolało?

Węgrzy kiwają głowami, bo mogło boleć.

SR: Tak przemija wielkość tego świata. Wydawało się, że Franko wkroczy na drogę sukcesów, zaczął walczyć o najważniejsze pasy w federacji, pojawiać się w main-eventach… i co? Tak sobie CV spierdolić tym porwaniem do Afryki. Chcesz być EWF World Champem? Jak? Z takimi papierami? Wygrasz pas, a tu murzyni wyciągną jakieś kasety VHS z Afryki, które cię skompromitują. Kompromitując ciebie, skompromitowane zostanie EWF, a przez to my wszyscy. Franko, stań w prawdzie. Jeśli przydarzyło cię się tam coś złego, jeśli przeszedłeś na islam, podjąłeś współpracę z murzynami, posmarowałeś się pastą do butów, zostałeś kapusiem lub wstąpiłeś w szeregi wroga. To masz dwie opcje – pierwsza, przyznajesz się i idziesz do czyśćca. Druga, rezygnujesz i możesz rozpocząć karierę polityczną. Tam lubią takich. Będzie walka, będzie tag match, spotkamy się, pokażesz afrykańskie triki, ale przegrasz. A to dlatego, że nie stoisz w prawdzie. Milczysz, bo wiesz, że oni coś na ciebie mają, a jeśli nic nie mają, to tym lepiej. Wtedy będzie spoko i możesz dalej aspirować o main-eventy. Tyle mam do powiedzenia na ten temat.

Węgrzy też nie mają nic do dodania.

SR: Przejdźmy więc do Vaclava. W większości swych wypowiedzi wrestler Wacek trafia kulą w płot. Pomijam już tortury, jakie zadaje on polszczyźnie, w szczególności składni. Pomysły Vaclava są całkiem zabawną kombinacją mentalności Putina z intelektem Kononowicza. Vaclav nie jest mądrzejszy od pierwotniaka. EWF wpadła w pułapkę. Zamiast racjonalizującej emocje i ważącej argumenty poważnej wrestlerskiej debaty, mamy prymitywną tabloidową nawalankę. Dyskusje wrestlerów przypominają gadki dzieci w przedszkolu, ewentualnie rozmowy bobasów w pampersach. W telewizjach sprawy ważne są wypierane przez ciekawostki dla gawiedzi. Na przykład jakie gatki noszą członkinie mojego Korpusu. Kogo to obchodzi? Czytelnictwo książek i gazet jest wśród wrestelrów żałosne. Był jeden Jazzowski, on sprawiał wrażenie oczytanego, ale co mu po tym przyszło jak zaczął od tego wszystkiego zadawać się z murzynami.W tej sytuacji zaczyna dominować internet, w którym rządzą kliki (a więc i tu moneta gorsza wypiera lepszą), internetowe fora, które są cudownym prezentem dla ludzi o mentalności opluwaczy, nienawistników i donosicieli, oraz Twitter, gdzie - by zabłysnąć - trzeba postawić tezę prowokacyjną, czyli często głupią, ale ostrą. Takie środowisko musiało się zamienić w eldorado dla Vaclava. Kloaka, kloaka i jeszcze raz kloaka. To Vaclav z Felipe ściągnęli to szambo do EWF, tę medialną papkę. Stanowczo ostrzegam przed zwycięstwem Vaclava i zdobyciem przez niego World Title. Moim zdaniem to nieautentyczny wrestler, który przyjął rolę Mecenasa Ekstremy i po zwycięstwie może nas niemiło zaskoczyć. Rządy Vaclava będą gorsze niż komunizm, bo Wacek będzie chciał się odegrać za wszystkie lata upokorzeń jakie znosił w EWF. To wrestler nieautentyczny, który zaprzyjaźnił się z Felipe przez obietnicę World Title. Od dawna jestem wściekły na Kravena i Game’, że dopuścili do sytuacji, w której hołota zdobyła władzę nad federacją. Ba, gdyby działo się to pięć lat temu, w sytuacji spokoju, to pół biedy – uznałbym może, że ta rusko-japońsko-argentyńsko-szczecińska klika po latach rządzenia zgrała się i zużyła i kolejne lata w jej wykonaniu to już przesada. Esmeralda, Game, Kraven, Szakal, Tony... mieli władzę, mieli wszystko, było nieźle, a oni to zjebali. Czekają nas rządy bolszewickie – tak to widzę, taki jest Felipe, taki jest Vaclav. Żal, żal i jeszcze raz żal, który miesza się u mnie nawet z wściekłością. EWF było niewinne jak lilija, a na Kwietniowej Anarchii zostało zbrukane przez bandę murzynów. Teraz rządzi nami frajer z kompleksem zmarłego tatusia i kompleksem niższości, a pomaga mu gwałciciel i padlinożerca. Do czego to doszło, co się stało z naszym EWF?!

To dramatyczne wołanie sprawia, że dramat wypisuje się na twarzach wszystkich zebranych.

SR: Wrestlerzy ma prawo wykrzyczeć swój gniew, więc można zaryzykować eksperyment. Jednak w obecnej sytuacji popieram tych, którzy są przewidywalni, odpowiedzialni i sprawdzeni. Vaclav jest twarzą kloaki i jako taki muszę go zwalczać. Szkoda, że Kraven nie potrafił przygotować gejzerów energii i przez to stracił władzę…

Lud zaczyna krzyczeć: Gejzery! Gejzery!

SR: Mamy do czynienia z absolutnie cyniczną manipulacją ze strony Vaclava i Felipe. Oni stosują socjotechnikę, która była już wypróbowana przez różne osoby - kłamstwo tysiąckrotnie powtarzane staje się prawdą. EWF stała się chorą federacją, systemem, który jest kruchy, który stał się chwiejny, wewnętrznie, moralnie. Federacja stała się chora i tego wirusa w jej organizm wprowadzili określeni ludzi. I będą za to odpowiadać przed historią. Tak Vaclav, jak i Felipe. Nieustannie się nadużywa symboli EWF, które powinny być symbolami wspólnoty, które są częścią naszej historii, naszej wrestlereskiej tożsamości. Używa się do okładania maczugą, maczetą, wręcz rżnięcia przeciwników. To robi właśnie Vaclav i Felipe. Mameluki!

Mameluki! Cheer

SR: Kiedyś EWF… bardzo mnie podniecało, że po wielu latach, myśmy się znaleźli w takim momencie historii, kiedy EWF miało wielką szansę: na wolność, na niepodległość i na skok cywilizacyjny, włączenie się w europejski nurt wrestlingu, a nie funkcjonowanie na obrzeżach, kresach. To mi się wydało wielką szansą, zwłaszcza, że w dużym stopniu była to zasługa samych wrestlerów. Nie było tak, że czekali aż im Game da prezent, ten podarunek wolności był podarunkiem zasłużonym. Jednak w ostatnim roku dużo rzeczy się zmieniło. Myślę, że zabrakło też pewnej refleksji wspólnotowej, zamiast niej zaczęła dominować refleksja plemienna. Nie widzę w naszej federacji ludzi, którzy by mieli siłę sprawczą, szerszą perspektywę i odwagę, żeby się temu przeciwstawić. To groźne, bo historia pokazuje, że zawsze zwodziło EWF. Vaclav i Felipe spowodowali, że pociąg zwany EWF się wykoleił. Weźmy samego Kravena. On w jakimś sensie jest dzielny, jest pracowity, ma na pewno zmysł organizacyjny, umie sobie wiele zaplanować, a nawet spiski knuć. Ma szereg zalet. Ale jednocześnie udało mu się w krótkim czasie zrazić do siebie wielu wrestlerów. Pozamykał miejsca, w których kultura była żywa, nie spełniała obietnic wobec Grabarza, które był najwspanialszą marką tej federacji. Jego dwór, tak to określę, zachowywał się arogancko, arbitralnie i pogardliwie. I nagle zwala mu się kupa murzynów, zajmuje mu EWF. To kara za pychę. Całemu światu potrzeba jest w tej chwili większej idei, ale myślę, że w EWF jest potrzebne poczucie dużej odpowiedzialności, poczucie wspólnoty, zaufanie do siebie wzajemnie. Trzeba bardzo prostych rzeczy, nie jakiejś wielkiej idei. Potrzeba przede wszystkim edukacji, żeby wrestlerzy rozumieli na czym polega równość w wrestlingowym biznesie, na czym polega solidarność wrestlerska, na czym polegają prawa wrestlera, na czym polega godność wrestlera. Różne takie podstawowe rzeczy. To nie są wielkie idee, które trzeba wymyślić. Trzeba im po prostu nadać sens i ducha. Mam nadzieję, że zrobi to nasze nowe pokolenie…Wydaje mi się, że bardzo łatwo możemy się ześlizgnąć w rodzaj anarchii i chaosu. Jak określił to kiedyś Smela, blisko nam do wojny EWF-EWF, która jest oparta na jakichś absurdalnych podstawach, konfliktach, które nie istnieją, które nie mają żadnego mocowania. My coś takiego już przeżywaliśmy w historii EWF kilkakrotnie, kiedy już się wydawało, że może być dobrze, a sami wrestlerzy wszystko psuli. W sensie politycznym wynik i przejęcie władzy jest sensacją. Felipe ponad pół roku temu nieznany, opluwany i wyśmiewany przez byłe władze. Pokonał Kravena, który jeszcze rok temu miał prawo myśleć, że władza dana mu była na zawsze. Tą kloakę wspierał Vaclav i to on za nią jest odpowiedzialny. Kraven był dobrym szefem. Jednak skończył chujowo, a jego działania z Kwietniowej Anarchii przejdą do historii jako wybitnie nieudane, pozbawione pomysłu, planu, determinacji i pasji. Gdy Kraven, jego dwór dostrzegli falę, było już stanowczo za późno. Murzyni opanowali EWF. To…to paradoks. Przegrał Kraven cieszący się wielkim poparciem. Przegrał w sytuacji, gdy EWF jest w dobrym stanie, gdy wzrostu zazdrościli nam wszyscy. EWF znów było wiodącą siła wrestlingową w tej części świata. Ale też trudno nie zauważyć, że ta sytuacja jest raczej sukcesem wrestlerów niż władzy.

Cheer

SR: Podziwiam Vaclava i tą całą jego klikę. Tylu ludzi, tyle razy, z taką konsekwencją i bez żadnych oporów potrafi kłamać i manipulować - to jest naprawdę niezwykłe. On i jego ludzie osiągnęli mistrzostwo w odwracaniu kota ogonem. Gdy złodziej nas okrada, przeżywamy prawdziwy stres. Ale większości z nas nie przydarzyła się jednak sytuacja, gdy złodziej nas okrada, a potem oświadcza, że to my jesteśmy złodziejami. A właśnie z czymś takim mamy do czynienia. Skala bezczelności Vaclava i Felipe jest zupełnie nieprawdopodobna i obezwładniająca. Złapani za rękę wrzeszczą, że to nie ich ręka. Wstajesz i łżesz. Zero obciachu. Jazda bez trzymanki. Wielka ściema non stop. A co, luzik, robią tak od lat. Żeby była pełna jasność - ja Vaclava za te głupkowate, błazeńskie wręcz kłamstwa nie potępiam. Ja za nie dziękuję. On w ten sposób wielokrotnie pokazywał, że nie jest żadnym materiałem na World Champa. Pijący Vaclav… no może jeszcze jakoś by to przeszło, w końcu w EWF się pije… ale koleś, który zjada świnie i gwałci płody? To ma być nasz EWF World Champion? Nie rozśmieszajcie mnie.

Ktoś próbuje rozśmieszyć Crazy’ego, ale mu nie wychodzi, bo ten zachowuje powagę.

SR: Jednak drogi Vaclavie, musisz pamiętać jedno. Bycie kumplem szefa bywa pomocne, ale pasy wygrywa się na ringu. Fakt, można oszukiwać, ale dostanie World Title w prezencie uczyniłoby cię najgorszym mistrzem w historii, nawet gorszym od Tanatosa. Taka prawda. Jeśli chcesz wygrywać, to musisz mnie pokonać. Banalne, ale prawdziwe. Chcesz World Title? Musisz się ze mną zmierzyć. Nie będzie to pojedynek na wpierdalanie świń, na gwałcenie nietoperzy i innych stworów. O nie, to będzie prawdziwa walka. Wygramy, bo mamy dobrą drużynę. Wrócił Yoshi Nabeshima, może Szakal odnajdzie swoją formę. Z takimi partnerami można konie kraść, a co dopiero walki wygrywać. Polecam spoglądać uważnie na Yoshiego, ale się on wyrobił, zobaczycie. Ma gaz z nogach i silne nerki. Dobre nerki, to podstawa nowoczesnego wrestlingu. Walka będzie jaka będzie. Na pewno się rzucą na mnie, bo będzie im się chciało zdobyć World title shotu… Bane, Franko, Vaclav. Fajna komitywa, dobrali się chyba na leśnych koloniach w ten sposób. EWF powraca, takie to EWF, widać zasłużyliśmy na Castro i Vaclava. Main-event zapowiada się nieźle. Będzie dobra rozgrzewka przed jakąś sensowniejszą walką, w której będę bronić swojego mistrzowskiego pasa. Tymczasem rozgrzejemy się, popatrzymy co się zmieniło, zobaczymy kto w jakiej jest formie, kto się liczy, a kto nie. Tak traktuję ten pojedynek, jako rozgrzewkę przed większą zabawą. Dziękuję, tyle mam do powiedzenia.


Koniec zabawy. Węgrzy biją brawo.








-----------------------
Transmisja urywa się.
_________________

 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-20, 11:14   

Długo się zastanawiałem, czy bawić się w ocenę Twojego erpa, ale jak widać zdecydowałem się jednak coś napisać :) Ogólnie nie przepadam za ocenianiem swoich przeciwników, bo to jednak może budzić podejrzenia o brak obiektywizmu, chęć dodatkowego wbicia szpilki i tak dalej. Odkładając jednak na bok te spiskowe teorie: tekst jest na standardowym, wysokim poziomie. Szczególnie podoba mi się sposób, w jaki pocisnąłeś Franka i Vaclava, jednocześnie ostentacyjnie lekceważąc Bane'a - ładnie jest to zrobione i ręce same składają się do oklasków. Gdybym miał wskazać na elementy, które są mniej udane, napisałbym: przewidywalność i szczypta wodolejstwa :P Od pewnego czasu nie zaskakujesz niczym nowym, po prostu trzymasz (bardzo) mocny poziom speechów. Mnie to nie zawsze wystarczy, chyba zrobiłem się wybredny ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group