Czy Renee Young powróci do Total Divas? Najle... (zobacz)
PIONIERZY WRESTLINGU #1 - STANISLAUS ZBYSZKO... (zobacz)
Gwiazdor RoH nie przejdzie do WWE, Duża walka... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Wiwat!
Autor Wiadomość
Bidam

Dołączył: 01 Kwi 2010
Posty: 40
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-27, 15:14   Wiwat!

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Kilka godzin po Kwietniowej Anarchii VII
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Murzyni opanowali Kraków. Zgwałcili Wandę, co Niemca nie chciała, splugawili lajkonika i wyruchali Smoka Wawelskiego. Tak, Boko Haram to krwiożercze bestie. Nikt ich nie docenił, wszyscy myśleliśmy, że to zwykła banda czarnuchów z dzidami. Tak nie było, oni splugawili cały Kraków, wyruchali EWF, wyjebali Polskę. Bidam był załamany. Wszystko wskazywało na to, że Franko został uprowadzony przez tę bandę. Cały w szoku błąkał się po okolicach hali.

- Franko!!!! – krzyczał, a raczej wył – Gdzie jesteś?!

To zwróciło uwagę dwóch murzynów z Boko Haram, którzy zabezpieczali teren. Głupi Bidam, mógł uciec, ale nie, wolał kręcić się po okolicy. Tak zachowuje się człowiek w wielkim szoku psychicznym, zapewne tak zostałby usprawiedliwiony przez jakiegoś specjalistę od głowy. Murzyni ruszyli w stronę Bidamczyka i zaczęli gadać do niego po swojemu.

- Wandaro benaro ewagu! – krzyczał pierwszy.
- Benaro ewagu! – a to już krzyczał drugi.
- W pizdu z wami! – tak krzyknął Bidam.

Doszło do szarpaniny. Bidam dostał w ryj, najpierw jeden, potem drugi raz, później trzeci. Nie stawiał oporu, chciał by mu czarnuchy po prostu wpierdoliły. W pewnym momencie jednak furia w nim była tak wielka, że aż eksplodował. Gdyby to był Dragon Ball to włosy zrobiłyby mu się takie złotawe, cały by promieniał i zmieniłby się w tego Super-Say-cośtam, czy tam Super-Wojownika. Ale to było życie, nie Dragon Ball. Bidam wyprowadził kilka celnych uderzeń i sprowadził murzynów do parteru. Następnie chwycił metalową rurę – te w czasie gal EWF zawsze walają się po okolicy – i zaczął ich napierdalać.

- Gdzie jest Franko?! – krzyczał w szale. Krew lała się strumieniami i obryzgała twarz Koreańczyka z mongolskim paszportem. Murzyni nic nie odpowiedzieli, byli całkowicie nieprzytomni. Miejmy nadzieję, że nie martwi, bo byłaby sprawa karna.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jakiś czas później.
Kilka dni? Może tygodni?
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


- Tak Helenko, załatwię to. Nie martw się – Bidam rozmawiał przez telefon. Dysponował takim urządzeniem, kupił sobie za wypłatę, taki pieprzony srajfon, takie w modzie, to kupił taki, a nawet dwa, bo go stać. Trzeciego też kupił, ale oddał bezdomnemu – Rozmawiam właśnie w sympatycznym oficerem dyżurnym.
- Przepraszam pana, ale nie możemy nic zrobić.
- Co on pierdoli? Przepraszam Helenko, to nie do ciebie. Przepraszam panie oficerze, to nie do pana.

W takim razie do kogo?

- Kończę, pa – teraz zwrócił się już otwarcie do pana policjanta – Słuchaj kolego, uprowadzili mi najlepszego kumpla.
- Tak… murzyni z Afryki. Ja też oglądam EWF i wiem, że to tylko work.
- Co takiego?
- No angle, storyline.
- Nie, to wszystko prawda.
- Pan z rodziny?
- W sumie to nie.
- W sumie to nie mogę przyjąć zgłoszenia.

Bidam odwrócił się na pięcie i nie wyszedł. Policja tu nic nie pomoże, a na pewno nie w Krakowie, bo oni nadal myślą, że to Franz Joseph i Galicja.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jakiś czas później.
Cholera wie kiedy.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Protest przed siedzibą Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Polsce. Bidam protestuje, bo domaga się sprawiedliwości.

- Wypuśćcie Franko! Wypuśćcie uprowadzonych wrestlerów! To polscy obywatele, powinniście dbać o polski interes! Mediujcie! Paktujcie! Zróbcie coś!

Na twitterze Radek Sikorski napisał, że to prawicowa prowokacja, a przecież Bidam nie był z prawicy. On się wychował w kraju koreańskiego komunizmu i do pewnego momentu wierzył w te wszystkie brednie.

- Musicie coś zrobić! Oni tam cierpią! Giną! Ludzie giną, rozumiecie? Giną!

Centrum Warszawy to i przechodniów sporo. Bidam próbował wręczać im ulotki by zainteresować ludzi sprawą. Większość ignorowała go, udawała, że Azjata nie istnieje. Hipsterzy spoglądali na niego pogardliwie, widać było, że nie tutejszy, że nie miał dziadka powstańca, oni zresztą też nie mieli, ale ćpając pod tęczą udawali, że mają. Ktoś szturchnął go, ktoś odepchnął, ktoś nazwał bydłem i natrętem. Wieczorem Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalny komunikat:

„W NIGERII NIE PRZEBYWAJĄ ŻADNI UPROWADZENI OBYWATELE POLSKI. TO WYMYSŁ MEDIÓW.”


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jakiś czas później.
Nigeria.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Bidam przybył osobiście do Nigerii by odnaleźć uprowadzonych zawodników. Pomógł mu trochę rząd na uchodźctwie zwany z ruska Stawką EWF Corporation i kierowany przez Kravena. W Polsce chaos, EWF nie działało, trwał strajk, nikt nie chciał walczyć dla Felipe Castro. W Nigerii Bidam próbował wtopić się w tłum, co było bardzo trudne, bo on był żółty a oni czarni. Nowosibirski miał swojego informatora.

- Wiesz coś o uprowadzonych Polakach?
- Nie.
- Pokażę ci teraz zdjęcia. Skup się czy ich rozpoznajesz.

Pierwsze zdjęcie: Bidam w szlaforku.

- Nie.
- Na pewno?
- Na pewno.

Drugie zdjęcie: Bidam z owczarkiem niemieckim.

- Nie.
- Jesteś pewien?
- W 100%.

Trzecie zdjęcie: Bidam na plaży.

- Nie – informator kręci głową.

Czwarte zdjęcie: Bidam wśród kwiatów.

- Też nie. Przepraszam.
- Nic nie szkodzi.

Nowosibirski przewrócił nagle stół.

- Jesteś jednym z nich! To byłem przecież ja!
- Azjaci wyglądają dla mnie tak samo!

Bidamczyk sprał swojego informatora na kwaśny owoc mango. Jabłek tu chyba nie mieli. Musiał znaleźć nowego. Namierzył go przy pomocy „Poradnika Młodego Skauta”. Był to dorodny murzyn, który niegdyś dostarczał banany terrorystom. Oni lubili banany z Beninu. To wiele wyjaśnia w tej części świata.

- Pokażę ci teraz kilka zdjęć. Jeśli kogoś rozpoznasz, to mów.

Pierwsze zdjęcie: Bidam w pidżamie.

- To przecież ty!
- Bingo! Jesteś dobrym informatorem. Teraz będzie trudniej.

Kolejne zdjęcie: Franko w stroju bojowym, tzn. gotowy do walki.

- Znam tego włochacza! Pracował w kopalni!
- Jesteś pewien?
- Tak.
- Zabierzesz mnie tam?
- Tak.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jakiś czas później.
Nigeria (nadal).
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

- Co tu się kurwa stało? – mówił do siebie Bidam – Ja pierdolę, ja pierdolę.

Siergiejewicz Nowosibirski wraz ze swoim przewodnikiem znaleźli się w obozie pracy, a raczej w ruinach obozu. Przed maksimum kilkudziesięcioma godzinami albo doszło tu do wielkiej egzekucji albo do jednej wielkiej rozpierduchy. W tle widać było zniszczone i spalone zabudowania, po ziemi walała się broń, a najgorsza była krew, fragmenty ludzkich bebechów, jakieś ręce, nogi, normalnie jak po gali BGW w Syrii… do tego pełno dzikich psów i innych afrykańskich zwierząt, które przyszły tu na ucztę. Ktoś tu zrobił niezły rozpierdol! Bidam wdepnął właśnie w jelito jakiegoś martwego murzyna.

- Kurwa mać! Buty za pięć stów! Nigdy nie pozbędę się teraz tego smrodu.

Bebechy wydawały z siebie śmieszne dźwięki, jak takie galaretki albo cholera wie co.

- Czy to Chickasaw? Nie, na pewno nie.

Siergiejewicz nawet nie spojrzał w stronę zwłok.

- Twoja opinia? – zwrócił się do przewodnika.
- Masowa egzekucja. Robotnicy próbowali uciec, więc Boko Haram ich rozstrzelało i porzuciło. To też ostrzeżenie dla sąsiednich wiosek. Współpracujcie albo zginiecie.
- Muszę znaleźć Franko albo chociaż jego ciało…

Bidam padł dramatycznie na kolana.

- Trzeba go pochować w Polsce. Pod wierzbą, na małopolskich polach, które tak ukochał. Franko, to moja wina, gdybym tylko przybył tu wcześniej.
- Może przenieśli go do innego obozu?
- Nie ma już we mnie nadziei. Chodź czarny bracie, szukamy.

Szukali godzinę, szukali drugą, w trzeciej znaleźli.

- Czy to ten? – zapytał informator.
- To chyba Forlani. Szukam dalej.

Kolejna godzina, i kolejna i kolejna… zapadł zmrok.

- Musimy stąd odejść. Za moment przybędą tu nocne drapieżniki. Jego tu nie ma albo został już pożarty.
- Zaraz, zaraz. Co tam błyszczy?

Bidam rzucił się pod jakieś drzewo. Znalazł tam posrebrzany breloczek z lajkonikiem.

- To… to… należało do Franko. Kupił to na krakowskim rynku tuż przed Kwietniową Anarchią VII. Helenka mówiła, że przyniesie szczęście. On że nie wierzy w takie pierdoły, bo to racjonalny gość był, wiesz? No ale Helenka namawiała, ja w sumie też… no i kupił. Trafił tu… a teraz go nie ma. Nie ma go już.
- Nie łam się. Na pewno umarł z bronią w ręku.
- Wezmę to i pochowam pod małopolską wierzbą.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jakiś czas później.
Małopolska.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Pod małopolską wierzbą Bidam pochował czarne pudełko z brelokiem lajkonika. Zbił z dwóch desek prosty krzyż, zmówił prawosławną modlitwę i usiadł jedząc kurczaka.

- Tu Franko będzie ci dobrze. Małopolskie pola, małopolska wierzba. Cisza, spokój. Będę cię odwiedzał, wiesz?

Bidam jedząc kurczaka czuł się wzruszony, a tłuszcz kapał na małopolską trawę.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jakiś czas później.
Barbados.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Na plaży Bidam się smaży, zwłaszcza jak ma się pieniądze. Od grudnia 2012 roku pieniądze nie były wielkim problemem, bo Siergiejewicz dorobił się żony, a do tego córki rosyjskiego oligarchy. Aleksandra Władimirowna Balanowska, jego żona z przymusu, urodzona w 1995 roku, była nawet ładna, a do tego w bikini prezentowała się świetnie. Trochę rozpuszczone było to dziecko, ale co zrobić. Bidam też chciał być rozpuszczony, ale jedyne co reżim Kimów w Korei rozpuszcza to trucizny w żarciu i bat.

- Powiedz, Bidamczyk, jak często mnie zdradzasz? – jego małżonka sączyła jakiegoś egzotycznego drinka.
- No, nie za często, staram się wcale, a co?
- Tak z ciekawości pytam. A z kim? Z Esmeraldą?
- Za wysokie progi na Bidama nogi. Za wysoka zresztą, nie sięgnę.
- Cassandra Tisserant?
- Kusząca, ale nie.
- Te inne? Obrenowicie? Sorele? Ostrowskie?
- Nie, wcale.
- Helenka?
- Ty jakaś kwerendę robiłaś? Nic z tych rzeczy.
- Jak tam chcesz. Nasmarujesz mi plecy?
- Mogę.

Zadzwonił oligarchiczny telefon małżonki oligarchicznej. Odebrała.

- Halo? To do ciebie. Dzwoni twoja kochanka.
- Halo? – Bidam odebrał – Helenka? Co?! Franko żyje?! A ja go pochowałem w Małopolsce! Sam mu grób usypałem! Sam krzyż zbiłem! Co tydzień go odwiedzam i przynoszę kurczaka. Wrócę jak będę miał czas, teraz jestem obrażony.

Wrzucił telefon do oceanu.

- Hej! To mój! – wrzasnęła małżonka.
- Kupię ci nowy. Franko żyje.
- To ten twój kumpel?
- Tak.
- Co teraz będzie?
- Nie wiem.
- Chcesz spłodzić syna?
- Nie.
- Ja też nie.

No i dogadali się.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Czerwiec 2015 roku.
Gdańsk, Polska.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Co można robić w Gdańsku? Wiele rzeczy, ale Bidam nie był z tych, którzy robią wiele rzeczy. On lubił żyć, bo w dzieciństwie nieomal życia nie stracił, a przez kolejne kilkanaście wiosen, każdy dzień był zagrożeniem spotkania ze śmiercią. Korea Północna to nie zabawa, to piekło na ziemi, z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy i myślą, że memy z Grubym Kimem są śmieszne. On by wam łby upierdolił, taka prawda. Bidam o tym wiedział. Wiedział też, że w Korei Północnej czekał na niego wyrok śmierci i miał nadzieję, że nigdy EWF nie zorganizuje tam gali, bo miałby przejebane. Siedział sobie teraz w gdańskim parku i na selfie-sticku nagrywał selfie-video albo samojebanyspeech.

- Drogie dzieci. Jak dobrze, że EWF wróciło. Wujcio Bidam wraca też, bo bez EWF nudno w jego życiu. Upadek naszej drogiej federacji rok temu bardzo mnie zasmucił. Szukałem naszych kolegów po całym świecie, szukałem jak mogłem, robiłem wszystko, bo dobro EWF zawsze leżało mi na sercu. Tu traktowano mnie wreszcie jak człowieka, a ostatnio nawet jak main-eventera, co bardzo mi się podobało. Wreszcie zarabiałem pieniądze, zyskałem sympatię fanów, szacunek rywali, przyjaźń, nawet żonę przez EWF znalazłem, chociaż nie bardzo chciałem wiązać się węzłem małżeńskim, no ale stało się. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie trzy osoby – Felipe Castro, Vaclav i Nas Jazzowski. Ten pierwszy miał chyba syndrom niekochanego dziecka, bo bardzo chciał rządzić federacją, ale mu się nie udawało. Był nawet przy korycie dawno temu, był przecież komisarzem, ale zjebał sprawę. Jakby nie patrzeć to przez tego gościa EWF upadało trzy razy. Najpierw w 2007 roku chyba, gdy rozjebał wszystko w związku ze śmiercią tatusia. W 2010 roku może to nie on, ale był komisarzem, więc odpowiedzialność spada po części na niego. No i rok 2014 i jego brawurowa murzyńska inwazja na EWF. To przejdzie do historii, żeby na nas murzynów-terrorystów napuszać? Człowiek człowiekowi wilkiem, ale żeby murzynem? Nie, to skandal nad skandale. No ale Felipe ma to, co chciał, zyskał władzę, dogadał się jak trzeba, strajk się skończył i EWF startuje na nowo. Przepraszam, muszę nakarmić wiewiórkę.

Bidam karmi wiewiórkę.

- Drugi koleś to Vaclav. To w zasadzie syjamska cipa Felipe Castro, albo brat, a może siostra. On w zasadzie chce tego samego, ale nie władzy a EWF World Title. Samemu mu się nie udawało, więc skumplował się z Felipusem Castrusem. Cały poprzedni rok niszczył EWF od wewnątrz. Zjadał świnie, gwałcił kobiety, zjadał płody, dokonywał aborcji, niszczył sanktuaria na antypodach, a także pożerał tamtejsze święte zwierzęta. To obrzydliwy gość, ten Vaclav. To druga osoba odpowiedzialna za upadek EWF. Przepraszam, muszę nakarmić kaczkę.

Bidam wstał z ławki, podszedł do stawu, który znajdował się nieopodal i nakarmił kaczkę. Wrócił wkrótce na swoje miejsce.

- Trzecim gościem jest Nas Jazzowski. Celebryta wśród wrestlerów, choć w sumie nie wiem czy to jest wrestler. Taki Crazy jest magnatem, ale swojskim magnatem, dekadenckim, ale swojsko dekadenckim, jest przy tym bardzo sympatyczny. No a Nas Jazzowski? On ma jakiś problem ze sobą, to widać wyraźnie. W sumie czego się spodziewać po gościu, który debiutował w HVW. To piętno ma wyryte na czole, że startował w gorszej federacji i będzie to zawsze miał w papierach. Na zawsze, na amen. Wdepnął w takie gówno, że nie będzie w stanie się nigdy z niego wyplątać. Stąd jest tak rozpierdolony emocjonalnie jak kobieta z PMS – była żona, córka, mesjasz wrestlingu, przyjaźń z Grabarzem, zdrada Grabarza, romans z celebrytką/aktorką, ślub z takową, różne przygody, wahania nastrojów, problemy natury urologicznej, mesjanizm urojony, odejście do zakonu, wyjazd do Afryki, skumplowanie się z murzynami, powrót do EWF i zniszczenie federacji. Oto Nas Jazzowski. Przepraszam, ale muszę zrzucić napalm na arabską wioskę.

Dziwnym trafem widać Bidama, który w przepoconym stroju US Marines znajduje się na pokładzie amerykańskiego Black Hawka (ale nie Downa) i zrzuca napalm na arabską wioskę.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Czerwiec 2015 roku.
Gdańsk, Polska.
Tak, to nadal Gdańsk.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


Bidam z misiem Vitora Hernandeza (pamięta go ktoś jeszcze?) paraduje po ulicach Gdańska. Niektórzy go rozpoznają i robią sobie z nim zdjęcia. Bidamczyk nie odmawia, a do tego robi głupie miny. Jakiejś nastolatce dał autograf na staniku, niby nic ciekawego, a można się poczuć jak gwiazda. Bidam właśnie tłumaczy coś panu Romkowi. To tzw. typowy Janusz, chodzi w sandałach ze skarpetami i takie tam.

- No, ale wpierdolisz temu babochłopowi, co? – pytał podchmielony pan Romek. Był w Gdańsku na wycieczce z zakładu pracy. Żona go akurat dzisiaj nie wkurwiała.
- Komu?
- Polla Pilzner, taki śpiewający facet przebrany za babę. No, mitologiczna baba z brodą. Okazuje się, że one jednak występują w przyrodzie, a nie tylko w westernach i filmach animowanych z Królikiem Bugsem.
- Nawet nie wiedziałem, że mamy kogoś takiego w EWF. Mówisz, że to facet, którzy przebiera się za kobietę, a do tego śpiewa?
- No, gwiazda telewizji, estrady i tak dalej – Spluwa z januszowską pogardą – w naszej spokojnej Polsce takie rzeczy.
- Kim ja jestem by go oceniać?
- Jesteś Bidamem, EWF FTW Champem, ulubieńcem mas. Może nie jesteś pierwszym wyborem jeśli chodzi o idola narodu, to miejsce zajmuje SR-Crazy, dalej są Szakal i chyba Franko, ale jesteś zdecydowanie w TOP5.
- Wow, ale jestem zajebisty. Ja przecież jestem Azjatą, Mongołem i nie mogę nikogo dyskryminować.
- Jaki Mongoł, jaki Mongoł, Bidam! Ty jesteś nasz żółtek, nasz polski żółtek! Nasz Mongoł!

Nogi nieomal się pod Bidamczykiem ugięły. Został… zaakceptowany przez polskie społeczeństwo? Po tylu latach?

- Ale… ale… ja? Naprawdę?
- Tak, ty, Bidek! Właśnie ty! – Pan Romek klepnął go po plecach – Jesteś zajebisty! Jak Olisadebe normalnie! Grasz w naszej kadrze! W naszym EWF!

Tyle pochwał, tyle szczęścia. Bidamowi aż zakręciło się w głowie.

- Odpowiem na to zaufanie! – aż krzyknął pełen emocji – Nie zawiodę was! Chcecie bym łoił dupę Austriakom, to będę! Tyle przez nich Polska wycierpiała! Najpierw przysyłali tu swoje królowe, chcieli jakiegoś Maksymiliana na tronie osadzić. Później chuje wypięli się na was… na nas… za Wiedeń! A my im dupy uratowaliśmy!

Wokół Bidama zebrała się już banda ludzi januszopodobnych, którzy kiwają głowami, mówiąc m.in.:

- Racja, prawdę mówi.

Bidam był tym bardzo przejęty.

- Zero wdzięczności. Później rozbiory! Jak oni śmieli! Później się przecież Hitler u nich narodził! A to był chuj to sześcianu! On tam też zaszkodził. Tylko Stalina z Austrii brakuje, ale kto wie, kto wie. Może był w Wiedniu i tam się tym syfem zaraził? A teraz ta Polla, jak mówicie? Pilzner? Śmieszne, nazywa się jak piwo. Ten Apoloniusz, podobny nawet trochę do Tajnera, może obrażony syn, co chciał zostać córką? W końcu Austriacy dobrzy w skokach i rywalizowali z naszym Adasiem Małyszem!!!

To przeważyło szalę sympatii. Wspomnienie wspaniałego Adama Małysza sprawiło, że januszowscy kibice zaczęli nieomal jeść Bidamczykowi z ręki.

- Tak, to ci piekielni Austriacy. Teraz przysyłają nam babę z brodą by zabrudzić nasze EWF. To skandal, ile syfu może wyjść z takiego małego kraju. Kto by przypuszczał. Ten koleś dodatkowo niszczy muzykę, bo udaje że jest muzykiem, a na pewno śpiewa z playbacku. Ja przejrzałem te wszystkie gierki, ja wiem o co w tym wszystkim chodzi. To austriacki spisek. Przecież już Vegard Jacobsen wspominał o tym w 2010 roku. Szkoda, że go nie ma, bo to był swój chłop. Teraz Austria znów przybywa do Polski by zaszkodzić naszemu wrestlingowi. Czy na to pozwolimy?!

- Nie! Nie pozwolimy! – Janusze odpowiedzieli gromko, nieomal śpiewnie.
- Nie będzie Austriak pluł nam w twarz! – krzyknął Bidam, też gromko.
- O nie!
- Kto jest szamanem?

Cisza. Tej przyśpiewki nie podłapali, a Shaman nie wyszedł z hydrantu.

- No dobra. Walka z Austrią to poważna sprawa, bo to przecież imperium zła, a Polla Pilzner jest najlepszym tego przykładem.
- Czy ona nie nazywa się czasem… - chciała się wtrącić jakaś kobiecina, ale Bidam nie pozwolił jej.
- To nieważne jak się nazywa, ważne co sobą reprezentuję. Słyszałem, że ma zadatki na dobrego zawodnika, więc pewnie będziemy spotykać się częściej. Wtedy chętnie porozmawiam jeszcze o imperium zła. Teraz czas przeorać grunt, przywitać się, zapoznać się i zobaczyć kto to taki. Polla, Polla… nie obchodzi mnie to, że lubi ubierać się w damskie ciuszki. To nie mój problem, nie mnie to oceniać, jestem tylko Bidamem. Skoro jednak większość Polaków, większość polskich kibiców tego nie akceptuje, to moim obowiązkiem jest spełnić wole ludu i unicestwić śpiewającą brodaczkę. Za naszą i waszą wolność!

Janusze wyjęli skądś flagi, gdzie mieli powypisywane miasta, skąd przyjechali.

- Za naszą i waszą wolność! – krzyczeli wszyscy.
- Co do Nasa Jazzowskiego to powiem krótko. Za zesłanie Franko do Afryki należy się zemsta. Nie ja jednak będę zemstę wymierzał. To należy do Franko, zostawiam to wszystko jemu, to jego sprawa, nie moja. Ja oczywiście solidaryzuję się z nim i podtrzymuję opinię, że Nas Jazzowski to rozchwiany emocjonalnie chłystek. Gość, który mentalnie tkwi nadal w HVW, bo niby jest wielką postacią obecnego EWF, ale tak naprawdę się boi. Myśli, że gra z dużymi chłopcami, ale tak naprawdę ciągle strzela fochy. Zupełnie jak jego nadęta małżonka. Choć w sumie ona akurat jest spoko, może mógłbym się z nią zaprzyjaźnić. Nas, rozjebałeś EWF rok temu i choćbyś nie wiem jak przekonująco się tłumaczył, jakie dowody wyciągał, to prawda jest taka, że pomogłeś Felipe Castro przejąć władzę i zniszczyć wszystko, co ceniliśmy. Za to należy ci się stryczek. Będziesz wisiał, ale katem nie będę ja, ja cię tylko przygotuję, ja cię przećwiczę i przepuszczę przez ścieżkę zdrowia. Katem będzie Franko i przygotuj się na spotkanie z nim, bo to będzie ostatnia rzecz jaką w życiu zrobisz. Co do stypulacji. Stoczniowcy Lumberjack match? Świetny pomysł. Bidam jest teraz z polskim narodem, a stocznia gdańska uosabia Polskę. To w niej zaczęła się ta poroniona polska wolność, przynajmniej tak wmówiono ludziom i biednym stoczniowcom. Teraz nie ma stoczni, nie ma niczego, jest propaganda sukcesu. Będzie jednak lepiej, ja to wiem. Stoczniowcy tez wiedzą skąd wieje wiatr, a on wieje od wschodu. Od stepów Mongolii…







^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Koniec
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-06-27, 23:51   

Nie od dzisiaj wiadomo, że lubię Twoje erpy. W tym przypadku nie mam nic nowego do napisania, to się po prostu nie zmienia ;)

Motyw z pogrzebem breloczka kompletnie mnie rozpieprzył. Trzeba przyznać, że fajne miejsce mu wybrałeś - widać, że Bidam rozumie naturę swojego tag partnera :P
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group