Czy Renee Young powróci do Total Divas? Najle... (zobacz)
PIONIERZY WRESTLINGU #1 - STANISLAUS ZBYSZKO... (zobacz)
Gwiazdor RoH nie przejdzie do WWE, Duża walka... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
Zagrajmy w Golfa
Autor Wiadomość
Przemk0 



Wrestler: Bam Bam Bigelow
E-fed: Szakal, Chris More Attitude
Wiek: 36
Dołączył: 04 Lis 2003
Posty: 5165
Podziękował: 20
Podziękowano mu 10 razy w 3 Postach
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2015-06-30, 16:12   Zagrajmy w Golfa

Pole golfowe w Binowie pod Szczecinem - http://www.binowopark.pl/pl/

Panuje piękna, można powiedzieć nieskazitelna pogoda. Ptaszki ćwierkają, muszki latają, a członkowie klubu spokojnie grają w golfa. Wszędzie panuje sielska wiosenna atmosfera. Przenosimy się, zatem w okolice ósmego dołka, gdzie ktoś będzie znajdował się w znakomitej sytuacji do jego zaliczenia. Piłeczka jest blisko dołka, tak powiedzmy na metr od niego. Nagle (!) z oddali słychać elektryczny wózek golfowy, który pędzi na pełnych obrotach w naszą stronę. Co pewien czas słychać trąbienie, a głośne niecenzuralne słowa. Wózek zakręca przy drzewie prawie na jednym kole i rusza już prosto w stronę dołka. Są w nim dwie osoby. Pasażer wyraźnie pospiesza kierowcę... Łysy pasażer... Jeszcze chwila i rozpoznamy... tak to senator Szakal, który popędza prowadzącego wózek Mumina.

Szakal - Zobacz już widać piłkę! Ale pierdolnąłem! Zobacz, kurwa! Mistrzostwo świata i okolic!

Wózek zatrzymuje się z piskiem opon przy dołku. Robi to tak dynamicznie, że można mieć obawy o położenie piłeczki... Czy nie przesunie się o kilka centrymetrów? Rusza się? Nie... została na miejscu.

Szakal - No kurwa zobacz, centymetry. Dawaj puttersa! Dobijemy ją!

Mumin podaje Szakalowi kij do dobijania piłeczek z bliskiej odległości. Szakal koncentruje się i... uderza. Obserwujemy piłeczkę w milczeniu i podążamy za nią do dołka... wleci... wleci... a jednak nie (!)... zatrzymała się obok... obok dołka... 5 do 6cm obok!

Szakal - Kuuuuuuuuurwa! $@#%$@$%@#!

Szakal zaczyna okładać kijem wszystko, co ma blisko Siebie, a jest to głównie trawa i nieszczęsny wózek golfowy za którym skrył się Mumin.

Szakal - No do kur... #$@$$%@$%! Jak to możliwe. A mówiłem Sobie... Idź pograj sobie w polo, ale gdzie ja tu kurwa pogram w polo. Tylko ten $%@#@#$@#$! golf mi został. Jak to kurwa możliwe. Na boga, komu ja jestem coś winny. Dlaczego?! To jeszcze bardziej wkurwiające niż Vaclav. #!$#@#$@#$!

Szakal po chwili ataku furii uspokaja się i siada na boku wózka golfowego. Z zza wózka wyłania się ręka z napojem chłodzącym, który instynktownie Szakal odbiera i zaczyna uzupełniać płyny mamrotając jeszcze... ślurp ślurp kurwa ślurp ślurp...

Pozdrowienia z Parku... w Binowie.

------

Bliżej nieznana lokalizacja

Znajdujemy się w pustej przyciemnionej lekko hali z wrestlingowym ringiem tam gdzie powinien być ring. W sumie wszystko wygląda tak jakby zaraz miała rozpocząć się gala, tylko publiczności brak. Hala to też nie Ergo Arena tylko mniejszy budynek, taki idealny na House Show.

Po chwili oczekiwania zapalają się białe kierunkowe światła padające na wejście na halę z czymś w rodzaju biedniejszego FeliXtronu. Zza czarnej kurtyny wychodzi znany wszystkim Łysy weteran polskiego wrestlingu. Z boków zostaje puszczony biały dym, przez który łysy przebija się pewnym krokiem. Ubrany jest w czarne spodnie dresowe z trzema białymi paskami i koszulkę z dużym białym napisem "8%". Szakal dzierży w rękach kij golfowy i nie ma zadowolonej miny. Idzie w stronę ringu, a światło podąża za nim. Gdy już jest na nim to znajduje po środku zostawiony mikrofon (na długim kablu), który sprawnie podnosi i zaczyna swoje promo.

Szakal - Zadowolony Felipe? Masz, co chciałeś! Masz zawodników, masz Wrestlepaloozę! Jestem tutaj w ringu tak jak inni wrestlerzy będą. Ci, którzy przez miesiące protestowali przeciwko twojej władzy. Nie ma mnie w radzie nadzorczej, nie kieruję nią. Jestem tu na ringu! Jako wrestler... i wiesz co? (uśmiecha się podstępnie) Chyba, jako wrestler zgłoszę swoją kandydaturę na prezesa Związku Wrestlerów Polskich. Co ty na to Felipe? Wiesz, doświadczenie na tym stanowisku już mam. To czemu nie? Jeśli tylko nie sfałszujesz wyników, to czemu nie? Czemu nie, Feliepe? Ty potrafiłeś na ten stołek wsadzić tylko tego pijusa i twojego lizusa Vaclava. Przy takim poprzednim przewodniczącym to będę na tym stanowisku jak powracający Bóg w lśniącej szacie.

(Szakal podchodzi bliżej kamery)

Szakal - Drodzy wyborcy, koledzy wrestlerzy. Moje dokonania mówią same za Siebie. Grzechem zaniechania byłoby na mnie nie głosować. Przekonałem? (Uśmiecha się po swojemu i cofa się nieco)

Szakal - To oczywiście jeszcze nie czas na agitacje wyborcze, ale tylko groźba kubańska gnido. Nie będziesz miał ze mną tutaj łatwo (Grozi kijem do kamery). Znam swój kontrakt, bo sam go pisałem. Będę walczył, kiedy i gdzie chcę i jak chcę. Przed Tobą stoi autonomiczna republika senatora Szakala stanowiąca 8 procent całego EWF. Republika jest wolna i niezależna przede wszystkim od Ciebie! Wszędzie gdzie będę się przemieszczał strefa w promieniu 2 metrów jest wolna od twoich rządów.

Szakal wyjmuje z kieszeni kredę i zaczyna kreślić na ringu duży okrąg. Może nie spełnia on założeń wypowiedzianych przed chwilą przez senatora, ale za to zajmuje prawie cały ring.

Szakal - To jest mój kawałek EWF, ostatnia enklawa wolności w naszej federacji. Musisz wiedzieć, że nie masz władzy nad zawodnikami, a bez nas wrócisz się do tego bagna, w którym byłeś pól roku temu. Walczymy, bo zależy nam na polskim wrestlingu i EWF. Nie walczymy dla Ciebie.

Szakal - A tak przy okazji walczenia, to widziałem Siebie w main-evencie Wrestlepaloozy. Gdzie są twoje gwiazdy Felipe? bo ja tutaj widzę praktycznie... jakbyś to powiedział... stary EWF'owski beton. Czyżbyśmy podnosili Ci oglądalność i sprzedaż? (Szakal uśmiecha się po swojemu) Prawda jest taka, że nie potrafiłeś wypromować nowych gwiazd i z ulgą na sercu przyjmujesz porozumienie z nami. Dobrze, zatem usiądź Sobie wygodnie w Gdańsku i obserwuj jak się robi wrestling.

Szakal - A więc co tutaj mamy. Trzech na Trzech, czyli dobra stara rozpierducha. Kogo mam po drugiej stronie? Franko, Bane i Vaclav. Hmm... Jeden wraca po dłuuugiej kontuzji i nawet nie wiadomo czy ma jeszcze cokolwiek do pokazania... Drugi wraca po dłuuugiej podróży z Afryki i nawet nie wiadomo czy ma jeszcze równo pod sufitem... Trzeci zapewne tego dnia wróci z dłuuuugiej podróży po Trójmiejskich barach. A nie zaraz... w Gdańsku pewnie tych perłowych sików nie podają. To drogi Vaclav spędzi ten czas upijając się w hotelu. Zresztą mam w dupie gdzie go spędzi, czekam tylko na nasz czas na ringu. Drogi Wacławie. Na ringu wstąpisz do republiki senatora Szakala gdzie lepkie łapki Feliepie i jego sługusów (do których się zaliczasz) Cię nie uratują. (Szakal sięga po kij) Zagram twoją głową w golfa, ale zamiast w dołki będziesz trafiał w kolejne narożniki. Zagramy do czterech. (Szakal pokazuje na każdy z kolejnych narożników ringu) Jeden... dwa... trzy i przy czwartym znów raz dwa trzy! Koniec! Pozdrowienia z Parku Sztywnych, a Ty już praktycznie sztywny jesteś!

Szakal - Sztywny i w trakcie wędrówki do Piełka. Przekraczając ten okrąg (Szakal pokazuje na to, co nasmarował sam kredą) wchodzisz do środka swoich najgorszych koszmarów. A co jest twoim najgorszym koszmarem? Brak możliwości napicia się piwa? No tak... tym kijem tak poprawię Ci twoją kaprawą gębę, że do końca życia będziesz wpierdalał dożylnie Gerbery i pił wodę dupą.

Szakal - Już wiesz, że zagrasz na tej Wrestlepalozie w filmie Golfiarze i będziesz grał piłkę. Trenowałem dużo i wymach mam naprawdę wyśmienity. Tak szybko odbiję twoje wątłe ciało o liny, że nawet nie zarejestrujesz, kiedy nabijesz się na mój łokieć. Odlecisz daleko... tak daleko, że zostanie mi tylko wysłanie Ci pocztówki... Pocztówki z Parku Sztywnych!!!

(Mała pauza po emocjonującym speechu w stronę głównego wroga Szakala)

Szakal - A co do reszty to wiem ile musiał przejść Franko, aby tutaj wrócić. Wyrwanie się z niewoli wymagało zapewne heroicznych czynów i tytanicznej pracy. Tylko pytanie czy rzeźnik doszedł już do Siebie czy odzyskał, chociaż 20% swojej zawodniczej sprawności? Franko, będę Cię oszczędzał chłopie! Zgoda? No chyba tak, bo czy masz inne wyjście? (Szakal wymierza kij w stronę kamery i uśmiecha się ponownie w swoim unikalnym stylu)

Szakal - Jest tylko jedna zasada w tej umowie (grozi palcem). Nie wchodź mi w drogę! Jesteś gościem w republice Szakala i lepiej, aby tak zostało. Uwierz mi, nie chcesz być wrogiem tutaj. Przyglądaj się bacznie na Wrestlepaloozie to zobaczysz, co się dzieje z wrogami republiki. Zobaczysz to na przykładzie Vaclava. Stawiam sprawę jasno i nie ma tutaj żadnego podstępu. Po prostu trzymaj się z daleka i już... Przeżyjesz... tak jak Afrykę.

(Malutka pauza)

Szakal - I został nam tylko Bane... Nie ogarniam kurwa typa zbyt dobrze, bo niby dlaczego. Nie oczekuje od niego zaangażowania w obecne problemy EWF, bo niby dlaczego. Zakładam, że wracasz po kontuzji, chorobie czy co tam kurwa Ci się stało. Wracasz i chcesz powalczyć. No to tą walkę dostaniesz. Jeśli będę rzucał Vaclavem tu i tam... to rzucę nim też w Ciebie. Jeśli podejdziesz mi pod ręce to poczujesz jak to jest walczyć z żywą legendą EWF. Jestem był mistrzem EWF, były Prezesem Związku Wrestlerów Polskich, były przewodniczącym rady nadzorczej EWF... a Ty jak się postaram będziesz znów byłym wrestlerem. Pamiętaj, że wracasz po dużym urazie. Chcesz kolejny raz wrócić do Szpitala? Znów przechodzić długą rehabilitację?

(Szakal parodiuje scenkę, która mogłaby się odbyć w salce rehabilitacyjnej)

Szakal - Teraz rączka w prawo i druga w lewo. I powtarzamy 3 razy. Nie może Pan? Do dobrze to zaczniemy od czegoś prostrzego. Bla bla bla...

(Szakal wraca do normalnego speechu)

Szakal - Jesteś wrestlerem i twoje miejsce jest na ringu. Nie spierdol tego! Powalcz tutaj przynajmniej z rok, a nie ryzykuj w pierwszej walce po powrocie. Pomyśl, choć pewnie z myśleniem u Ciebie ciężko. To może po prostu posłuchaj bardziej doświadczonego ekhem... powiedzmy "kolegi". To dobra rada i rzadko się zdarza, że takie daję i to za darmo. Przyjmij ją, zakoduj sobie i wykonaj. Zrozumiałeś? Inaczej w tym kręgu... w republice 8 procent EWF.. dostaniesz 100% wpierdolu i na 100% wrócisz skąd przybyłeś. I nawet nie wyślę Ci tam pocztówki... (ciszej) nie wyślę.

Szakal upuszcza mikrofon na ring i zabiera się z niego razem ze swoim kijem golfowym.

------
THE END
(C) 2015
_________________
Dość postrzegania wrs jako rozrywki dla smarków. Dziecięcy umysł nie jest w stanie pojąc złożoności fabularnej większości storyline'ów oraz ringowego kunsztu zawodników. (Vaclav, 28.10.2015)
 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-07-01, 19:37   

Kurczę, mam poważny problem z napisaniem czegoś sensownego na temat tego erpa... Stwierdzę więc tylko, że dyskretny urok oldschoola przemówił do mnie, a sam tekst sprawił mi sporo radości ;)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group