Czy Renee Young powróci do Total Divas? Najle... (zobacz)
PIONIERZY WRESTLINGU #1 - STANISLAUS ZBYSZKO... (zobacz)
Gwiazdor RoH nie przejdzie do WWE, Duża walka... (zobacz)

AttitudePL na Facebook AttitudePL na YouTube AttitudePL na Twitter Nasz kanał RSS

Poprzedni temat «» Następny temat
To Niemców wina.
Autor Wiadomość
SSAN-jak-rzeka
Jobber


Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 153
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-07-25, 23:36   To Niemców wina.

*** NAS NA CZARNYM LĄDZIE S01E03 ***



Ten dzień w Afryce zaczął się jak każdy inny. Poranne zorze tradycyjnie unosiły się nad wioską, do której na grzbiecie wieloryba trafił Nas Jazzowski. Chociaż nikt nie zna tu pojęcia czasu, bowiem wszystkie zagarki już dawno temu zostały wykorzystane przy produkcji zapalników, natura wzorowo spełnia tu swoją rolę i harmonijnie wyznacza rytm dnia. Pomimo pierwszych, nieśmiałych promyków słońca, dla tubylców zbyt wcześnie było na pobudkę. Małe, duże, a także i średnie murzynki drzemały błogo w swoich lepiankach, zapominając o przykrych troskach dnia codziennego- cholerze, kile, malarii, hivowi, aidsowi, upierdliwych muchach tse-tse, krwiożerczych leopardach, braku elektryczności, braku wody, braku jedzenia i kilku innych, mniej uciążliwych rzeczach.

Nie wiedzieli także, że ten właśnie, niepozornie zapowiadający się dzień, a także kolejne, które po nim nastąpią, na zawsze odmienią ich spokojny, zawieszony w próżni terrorystyczny żywot...



(Kamera oddala się i ukazuje oczom widzów stojącego na skale Nasa Jazzowskiego, który w ręku trzyma łańcuch... z uwiązanymi trzema lwami)

Nas- (krzyczy a jego głos rozchodzi się wraz z echem) Pobudka śpiochy! Kto ma dziś ochotę zostać prawdziwym terrorystą?!


(Jazzowski opuszcza na ziemię łańcuch, a lwy nie czekając na polecenie pędem ruszają w kierunku wioski. W tle pojawiają się napisy i grać zaczyna znana z filmu „W Pustyni i w puszczy” piosenka Bajm- Rzeka Tajemnic.)



***
Tak oto rozpoczął się dwutygodniowy kurs motywacji i zdolności terrorystycznych, który przekształcił odrzuconych przez główny odłam Boko Haram nieodrajdów, w ludzi, którzy na zawsze zmienili obliczę Extreme Wrestling Federation... ***



(Kamera wraca do Nasa Jazzowskiego, który stoi na skale i wykrzykuje do stojących u jego stóp afrykanerów motywacyjne hasła)


Nas- Musicie trenować swoją wytrzymałość...

(Jeden murzyn wbija drugiemu stopniowo dzidę w pośladek)


Nas- Musicie naśladować najlepsze wzorce...

(Nassjasz stoi w środku utworzonego przez murzynów kółka, w ręku ściska szyję małpy i demonstruje swoim serdecznym przyjaciołom w jaki sposób poprawnie wykonuje się na niej chokeslama)


Nas- Musicie przebić każdy mur...

(Tym razem murzyni stoją ustawieni w sznureczku, kamera podąża za jednym z nich, który to wyrywa się z szeregu, biegnie, biegnie, biednie... i przypierdala SPEAREM w pancerz nosorożca! Stojący nieopodal Nas z mieszanymi uczuciami macha głową na boki.)


Nas- I wspiąć się na każdą przeszkodę...

(Siedzący przy samej głowie żyrafy Nas, pokrzykuje na wspinającego się po jej szyi murzyna.

Nas- Dawaj kurwa! Jeszcze trochę.. co, nie dasz rady? Zaraz masz łeb niedojdo.. dawaj.. łeb jest szczytem.. łeb jest twoim celem! Niech cię poliże!

Jazzowski demonstracyjnie nadstawia policzek przed pysk żyrafy, a ta go posłusznie liże.)



Nas- Musicie być przebiegli i bezszelestni...

(Na środku pustyni murzyn stoi schowany za drzewem, obserwując leoparda szykującego się do konsumpcji wcześniej upolowanej antylopy. Murzyn według wskazówek, bezczelestnie wychodzi z ukrycia, na palcach, zbliża się w kierunku drapieżnika, przebiegle go zachodzi i... zapierdala sprzed nosa świeżutką antylopę!)


Nas- Zarazem szybcy...

(Opisany wcześniej murzyn, ze skradzioną antylopą, schowaną nigdzie indziej jak pod pachą, biegnie przez pustynię, uciekając przed jej prawowitym właścicielem)


Nas- I odpowiedzialni za siebie...

(Schowany za innym drzewem murzyn wyciąga z kieszeni kamień i ciska nim w łeb leoparda ścigającego jego kumpla. Murzyńscy przyjaciele przybijają piątki.)


Nas- Ścisłe więzy są bowiem najważniejsze

(Jeden murzyn, ściśle związuje liną trzech swoich kompanów)


Nas- Bo wtedy, i tylko wtedy dotkniecie nieba i zbliżycie się do Allaha...

(Związani wcześniej murzyni umieszczeni zostają w łyżce bambusowej katapulty i po odcięciu linki wylatują wysoko w górę, nadal ściśle do siebie przylegając)


Kamera ponownie pokazuje oblicze przemawiającego Nassjasza.


Nas- Każdego dnia pamiętajcie o udzielanych przeze mnie lekcjach, bowiem tylko za ich sprawą, możecie przestać być terrorystycznymi platfusami. Teraz natomiast...


Obraz odrobinę się oddala i dostrzegamy, że Nas nie stoi już na skale. Teraz siedzi on na słoniu i przemawia do usadowionych na tych samych środkach lokomocji murzynów. Wartym odnotowania jest też fakt, iż bojownicy przez minione dwa tygodnie nabrali znacznej tężyzny fizycznej, przez co ich hebanowe klatki pięknie błyszczą się na słońcu.


Nas- (wali słonia w zad) Zalejmy Europę!


WOOOOO, Nas, ale im dałeś wycisk w tej Afryce! Lepiej niż Chodakowska na Fit24!



Aksamitny głos kochanej Weroniki Anny Miley Passent oznajmił nam oto, że nastąpił koniec trzeciego odcinka przygód Nasa na Czarnym Lądzie. Co więc naturalne, teraz nie jesteśmy już w Afryce, tylko w miejscu znacznie mniej egzotycznym- w salonie domu Nasa Jazzowskiego. W Białymstoku. Mentor nigeryjskich terrorystów zasępiony stoi przy oknie, zupełnie jakby niezainteresowany widowiskiem, w którym przyszło mu odgrywać główną rolę. Z drugiej strony, po co ma oglądać? Był, przeżył, do szczęścia mu to specjalnie niepotrzebne. Weronika zupełnie inaczej, do tej pory była zafascynowana, ale widząc smutne oblicze swojego partnera odchodzi od telewizora i zmierza ku niemu.


WAMP- (zagląda Nasowi przez ramię) O dżizas! Znów te durne baby drą ryja? Weź je wygoń!


Nas- (wzdycha głęboko) Obawiam się, że to nie będzie takie łatwe.


WAMP- (czule obejmuje Nasa) No weeeź.


Nas- Dobrze, spróbuję, jutro rano.


WAMP- No to spoko, jak je przegonisz to ja nie wiem. Wuja Wojtek też miał taki przypał i se z nim umarł. A on był generałem, czaisz? Czaisz Nas, będziesz lepszy od Generała!


Nas- (zamyślony nadal patrzy w okno) Broni czy brygady?


WAMP- Eee... no chyba broni, bo bronił. Zresztą, nevermind, idę grać w Kyudo.


Nas- (przerażonym wzrokiem mierzy swoją partnerkę) W co?


WAMP- W Kyuto.


Nas- Po chuj?


WAMP- (facepalm) LoooL! Jak ty zadasz pytanie to serio... Przecież cała Warszawka teraz ciupie w Kyudo. (tupie stópką ubraną w baletki) Ale nie, tobie się zachciało Białystoku. Tu nadal ludzie nie kumają czemu im nikt fotek nie folluje na tym głupim inscie. Whatever.. (patrzy na zegarek) Lecę, wezmę tylko sprzęt. Papatki. (macha oddalając się) Serwus heloł!


Nas- (ponuro uśmiecha się pod nosem) ... czy naprawdę tylko o to w życiu szło?


Nas jakby tylko czekał na odejście Weroniki, bowiem już kilka sekund po jej wyjściu wyjmuje z kieszeni telefon i wybiera jakiś numer.


Nas- Jazzowski... z Castro... tak, Felipe...


Nassjasz czekając na przełączenie do odpowiedniego biura, zapala kolejnego papierosa i nie spuszczając wzroku z protestujących kobiet, nieopacznie (bądź pacznie) przypala firankę.


Nas- To ja.. tak, tak.. 18 lipca będę w Krakowie.. (dłuższa przerwa) .... zmieniłem zdanie.. muszę kończyć.


Oj musi, musi, albowiem WAMP, przed którą skrzętnie ukrywał swoje zamiary, wcale na kyudo nie pojechała.


Głos WAMP z oddali- Naaaaaaas!!! Naaaaaaass!!! (oddal staje się coraz bliższa) NAS!


Weronika jak oparzona wpada do pokoju.


WAMP- Nas! Na parterku, w moim schowku na kyuto są murzyni! Weź im idź coś powiedz żeby się przesunęli, bo mnie nie słuchają.


Tym razem Jazzowski, bez zbędnego gęgania i pytania „po chuj?”, schodzi na dół, otwiera wskazane przez swoją partnerkę drzwi... a z pomieszczenia zaczynają wypadać bezwładni (lecz ciągle żywi i w doskonałej formie) murzyni!!! Nas rozsądnie odskakuje na bok, żeby mu ta lawina krzywdy przypadkiem nie zrobiła, natomiast WAMP nie mogąc powstrzymać zaciekawienia, zagląda do pokoju. W środku oczywiście nie jest lepiej- murzyn na murzynie, murzynem pogania, i ogólnie czarno jak wiadomo gdzie.


WAMP- Czemu oni wszyscy tu siedzą? Nie możesz ich schować do tamtego pokoju?


Weronika podchodzi do następnych drzwi, naciska klamkę, pociąga... i z tego pomieszczenia także wypada kilkunastu murzynów!


WAMP- WTF! (kolejne drzwi, znowu to samo) Fak! (kolejne- to samo) Woooot (to samo)...


Obraz oddala się i ukazuje nam dość niezwykły widok. Nas i WAMP stoją przytuleni do siebie na środku sporej wielkości holu, który niemal w całości wypełniony jest przez afrykańskich przyjaciół Jazzowskiego.


WAMP- Mówiłeś przecież, że zaleją Europę a nie nasz korytarz..


Nas- (drapie się po głowie) Oczywiście, oczywiście, Europa jest punktem docelowym.. to wszystko tylko tymczasowe.


WAMP- (tupie nóżką) Ale ja nie mogę się teraz dostać do mojego Kayudo! Oddaj ich gdzieś!


Nas- (zakłopotany) Trochę się ich nazbierało.. to raczej nie będzie takie łatwe.


WAMP- Dla ciebie nic nie jest łatwe! Ani te drące ryja baby, ani zaadoptowanie komuś murzynka. (nad jej głową pojawia się żarówka) O, może one chcą! Będą miały z kim protestować! (pokazuje palcem na jeden z pokoi) Wy, chodźcie!


Nas nie zdążył nawet zaprotestować przeciw temu niedorzecznemu pomysłowi, nim jego ukochana małżonka zanurzyła się w gąszczu wiadomo czego i zniknęła wiadomo z kim.


=== Próba Pierwsza- WAMP ===



Weronika Anna Miley Passent na czele korowodu smutnych murzynów, zbliża się w kierunku protestujących matek zaginionych w Afryce wrestlerów. Jak można się łatwo domyślić, widok ten nie wywołuje w pogrążonych, w żałobie kobietach specjalnego entuzjazmu. Już z oddali rzucają w kierunku biednej WAMP agresywne komentarze.


Matka #1- Gdzie ten morderca?!


WAMP- (ogląda się przez ramię) A który?


Matka #2- Twój mąż!


WAMP- (zdziwiona) Nas?! No co wy pleciecie (z lekceważeniem macha ręką) jaki tam z niego morderca.


Matka #3- To niech odda nam nasze dzieci!


WAMP- (dąży do konfrontacji) Ty, lala, uważaj sobie- my żadnych dzieci nie mamy, nawet swoich. To znaczy Nas ma jedno, jakąśtam córkę czy coś, ale ja jej nie znam. Jego pytajcie.


Matka #2- Nasze dzieci, które ten podły gad zesłał do Afryki!


WAMP- (bystrzeje) Do Afryki? To wam chodzi o tych murzynów? (pokazuje palcem o których) No to spoko, bo ja właśnie w tej sprawie, żebyście je sobie ich wzięły. Nam oni niepotrzebni, cały parterek ich mamy.


Matki Chórem- CO?


WAMP- No dżizas.. Prosta sprawa. Nas miał jechać do Nasturcji, żeby wstąpić do zakonu, ale zamiast tego na wielorybie dopłynął do Afryki i tam se wyszkolił jakieś plemię murzynów i ich przywiózł do Polski żeby zrobili distroj EWF. Jak zrobili distroj EWF to Nas ich wziął do domu pozamykał na parterku oni się między sobą ten-tego i o. Czaicie?


Matki chyba nie czają, co więcej, sądząc po tym co maluje się na ich twarzach- one zupełnie nie dowierzają opowiedzianej przez Weronikę historii.


WAMP- (robi maślane oczy) No to jak, przygarniecie murzynka jak Angelina? Pliiiiska...


Rodzicielki zaginionych w Afryce wrestlerów zbierają się w kółku i zaczynają coś między sobą konsultować...


WAMP- (półszeptem) Podobno nawet Vaclav i Tool wzięli jednego na spółkę.


... po czym wyjmują ze swoich torebek jajka i zaczynają nimi rzucać w Weronikę! Oh jak paskudnie zafajdany został jej fartuszek do Kyudo! Jak paskudnie! WAMP nie próbuje nawet prowadzić dalszych negocjacji, natychmiast wbija się w szwadron murzynów i pod ich parasolem, zrozpaczona ucieka do domu.


=== Próba Druga- NaS ===



Sfrustrowana Weronika wbiega do swej hacjendy, zatrzaskując przed nosem drzwi szwadronowi smutnych murzynów, którzy chwilę wcześniej ocalili jej kyutowy fartuszek od całkowitej zagłady. Cóż za paskudna niewdzięczność! Co więcej, WAMP jest nadąsana do tego stopnia, że bez słowa mija w korytarzu zaszokowanego jej stanem Nasa, i nadzwyczaj dynamicznym, jak na siebie krokiem, zaczyna zmierzać po schodach na górę.


Nas- Co się sta..


WAMP- (przytrzymując się na trzecim schodku) Gó.. Jak oni stąd nie znikną to ja jadę do taty do miasta albo nawet do Włoch. O!


Nadąsana Weronika odchodzi, miejmy nadzieję, że tylko po to aby zmienić fartuszek i spokojnie pojechać na kolejną sesję ciupania w kyudo, a nie do jakichś Włoch. Nas natomiast jeszcze przez chwilę stoi w miejscu, drapie się po czubku głowy i duma co z tym fantem zrobić. Najwyraźniej nic mu jednak do łepetyny nie przyszło, bo w końcu wychodzi na podwórko i staje naprzeciwko posmutniałych, oczekujących pod drzwiami murzynów.


Nas- Sami rozumiecie.. (jęk zawodu) No inaczej się z nią nie da. (jęk zawodu) Wy mi w żaden sposób nie wadzicie. (jęk zawodu) Kurwa, murzyni! Czy tego was uczyłem na swoim kursie motywacji i doskonalenie zdolności terrorystycznych?! Nosy do góry.. nie będzie źle.. BA! Będzie nawet lepiej niż było. Za mną!


Jazzowski przeprowadza swoich afrykańskich kompanów przez podwórko, tajemniczym kluczykiem otwiera równie tajemniczą, zakamuflowaną bluszczem furtkę i wprowadza ich do ogrodu, którego 3/4 pokryte jest wielką foliową plandeką.


Nas- (siłuje się z plandeką) Pomóżcie mi.


Kilku murzynów ochoczo doskakuje do Nasa i z wielkim zaangażowaniem pomaga mu szarpać się z plandeką. Ciągną ją, ciągną, aż wreszcie ściągają... a naszym oczom ukazuje się dziesięć w pełni uzbrojonych wyrzutni radzieckich rakiet typu Topol !!!


Nas- (widząc błysk w oczach terrorystów, grozi palcem) No, no, ale to tylko do celów lokomocyjnych! (bierze rozbieg i okrakiem wskakuje na swoją rakietę) Na co czekacie? Wsiadajcie!


Murzyni pędem ruszają do swoich rakiet, a że jest ich trochę dużo, to po kilku sekundach zaczyna brakować wygodnych miejsc i wszystko wygląda mniej więcej tak- http://dereks-taxis.co.uk/img/bus.jpg . Jakiś się zagalopował i próbował dosiąść się do Jazzowskiego, ale ten przypierdolił mu łokciem w zęby i było po sprawie. Dowódca podróżuje sam.


Nas- Wiśta wio!


Jazzowski naciska guzik, rakieta zaczyna wibrować, brum, brum, brum.. i wziuuuuu! Już jej nie ma.


Murzyni Chórem- Woooooo! Ale poszła!


Chwilę później, oni też wzbili się w przestworza.


==== Przestrzeń powietrzna- Warszawa ====



Wesoła afrykańska ekipa pod przewodnictwem Nasa, zapakowana na radzieckie rakiety typu Topol, w mgnieniu oka przebyła drogę dzielącą Białystok od Warszawy. Oczywiście Nigeryjscy terroryści nie mogli przy tym nadziwić się pięknu polskich krajobrazów, tym polom krasnym, kwiatom polnym, rzekom błękitnym i przeroczystym taflom jezior. Urokliwe to wszystko, owszem, stokroć od piachu i piachu atrakcyjniejsze, ale trochę jednak z ich perspektywy bezwartościowe, bo niewysadzalne. Dlatego też trudno się dziwić, że właśnie teraz, kiedy Nas Jazzowski wskazuje łopatą na szczyt PkiN...


Nas- Oto i ona.. Warszawa! Cel naszej podróży!


... ich radość osiąga apogeum. Murzyńscy bojownicy euforycznie podskakują na swoich rakietach, upatrują najbardziej ruchliwych miejscówek, palcami wskazują na potencjalne cele, żywo dyskutują o adekwatnych do ich wysadzenia ładunkach. Niektórzy w tym całym poruszeniu i rywalizacji o lepsze miejsca widokowe z rakiet spadają, pozostali z wielkim taktem machają im na pożegnanie. Jednym słowem, jest odlotowo.


Nas- Teraz róbcie to co ja!


Murzyni na rakietach robią dokładnie to co Nas. Najpierw pochylają się do przodu, potem ściągają topola na prawo, a na końcu z całych sił radziecką rakietę w dół... i BUM! BUM! BUM! BUM!


Nas- (wychodząc z kurzu) To chyba Plac Józefa Piłsudskiego! (rozgląda się na boki i cmoka z uznaniem) Nonono, całkiem tu spoko. Całkiem niezłe miejsce na osiedlenie. (gwiżdże na palcach) Zbiórka!


Murzyni posłusznie ustawiają się w dwuszeregu.


Nas- Weronika ma racje- czas iść z duchem czasu i przenieść stolicę do Warszawy. Z tego co mi wiadomo, o tutaj o (pokazuje łopatą gdzie) stał niegdyś przepiękny Pałac Saski, zanim Niemcy rozjebali go w czasie wojny. Jakiś ruch planuje jego odbudowę w 2018 roku, ale nie ma co się tyle pierdolić. Będziemy pierwsi (Nas wbija łopatę w kostkę na placu) No, zaklepane. Budujcie Pałac Saski!



Wśród murzynów wybucha poruszenie, afrykańscy przybysze szepcą coś do siebie, żywo gestykulując. W końcu jeden z nich odważa się przemówić.


Niezidentyfikowany murzyn z szeregu #1- (nieśmiało) A nie lepiej Pałac Brühla?


Przez tłum przechodzi szum aprobaty dla zapropanowanego pomysłu.


Niezidentyfikowany murzyn z szeregu #2- Mniej zachodu!


Niezidentyfikowany murzyn z szeregu #3- Racja! Rokoko łatwiejsze od neoklasycyzmu!


Niezidentyfikowany murzyn z szeregu #4- I zostałby zachowany porządek chronologiczny, ponieważ najpierw powstał Pałac Brühla a dopiero potem dostawiono Saski.


Nassjasz, który zdawał się być centralną postacią tego projektu, został niejako przez rozważania murzynów odsunięty na boczny tor. Sądząc po minie, nie specjalnie przypadła mu ta rola do gustu. Przez dłuższy czas nie może w ogóle dojść do słowa, ale w końcu, jakimś cudem udaje mu się przebić...


Nas- Cisza! Cisza! Będzie Pałac Saski, koniec dyskusji. Pałac Brühla ma swój urok, ale jest za mały żebyśmy mogli się wszyscy w nim pomieścić. Chcecie żeby Weronika znowu was ganiała? (wszyscy przecząco kręcą głowami) No to postanowione.


Niezidentyfikowany murzyn z szeregu #1- Ale...


Nas- (próbując się oddalić) Powiedziałem- koniec dyskusji, bierzcie się do roboty.


Niezidentyfikowany murzyn z szeregu #84- Ale szefunciu, materiały!


Nas- (zatrzymuje się i popada w zamysł) Wykombinujcie coś, rozbierzcie tamto straszydło (pokazuje palcem na Pałac Kultury i Nauki) albo nie wiem. Ja się na budowlance nie znam. (przypomina sobie, że w ręku trzyma łopatę Grabarza) O, masz! (rzuca łopatę do murzyna) Wpadnę kiedyśtam, zobaczyć jak postępują prace.



**** Kraków, 18 Lipca, EWF House Show ****



Światła na hali gasną a na Felkotronie wyświetlone zostaje...


PROMO


W tle gra wzruszająca melodia Coldplay- The Scientist, a na ekranie wyświetlane są kolejne obrazki z kariery Nasa Jazzowskiego.

Come up to meet you, tell you I'm sorry
You don't know how lovely you are


*** Nas- (unosząc w górę EWF Evolution Title) Ten tytuł jest nasz.. ten tytuł jest efektem naszej wspólnej pracy.. bo bez was nigdy nie byłbym tym kim jestem! W końcu możecie z dumą podnieść głowy i powiedzieć- mamy swojego mistrza! ***

I had to find you
Tell you I need you


*** ... Jazzowski widząc to pośpiesznie zbliża się do Apostoła Smutku i atakuje za pomocą 99 crusher!! Jazzowski przechodzi do pinu, sędzia pojedynku Lech Grudziński odlicza 1...2...3 (Zwycięzcami i nowymi EWF Tag Team Championami są: Nas Jazzowski i Y2J!) ***

Tell me your secrets
And ask me your questions


*** Nas- To właśnie tu wszystko się zaczęło a historia zatoczyła koło.. to właśnie tu 8 lat temu odbyła się pierwsza w historii Wrestlepalooza.. to właśnie tu wyłoniony został pierwszy w historii World Champ.. to właśnie tu Nas Jazzowski po raz pierwszy w swej karierze wystąpi w main evencie ! ***

Oh, let's go back to the start

*** Jazzowski położył rękę na nieżywym Toolu. Szakal natomiast wkracza do akcji i zaczyna wykonywać swoją pracę.. pin. 1...2...3!!! (Zwycięzcą i nowym EWF FTW Champem jest: Nas Jazzowski!!)

Jan Kowalski – Kto by się tego spodziewał! Jazzowski wygrywa FTW title! Cóż za błyskawiczna kariera!

Tony Hogański – Zważywszy na to, że FTW title jest ostatnio przedsionkiem do World title to faktycznie. Aż zacząłem się bać. ***

Nobody said it was easy
It's such a shame for us to part


*** Szybki flasz: Main Event Wrestlepaloozy 100… Zdobycie tytułów tag team z Vaclavem…. Zwycięstwo w War Games 4... Remis z Toolem.... Main Event Kwietnowej Anarchii IV... Pin na Psycho w Teamie z Toolem ***

Nobody said it was easy
No one ever said it would be this hard


*** Nas- Incipit vita nuova! Tu rozpoczyna się nowe życie! Jako zbiorowe dzieło wszystkich fanów.. stoję tu.. i jestem gotów cierpieć.. jestem gotów przyjąć każdy cios.. Mogę zniszczyć własną karierę.. ale Extreme Wrestling Federation nieuchronnie zmartwychwstanie.. stanie się ponownie obiektem kultu! ***

Oh, take me back to the start…



CISZA. Lekkie wzruszenie. Zaszklone oczy. Tak właśnie zachowuje się i wygląda krakowska publiczność.


Nas Jazzowski w towarzystwie kilkunastu bojowników Boko-Haram doszedł w międzyczasie do ringu i z kamiennym wyrazem twarzy ogląda najważniejsze epizody ze swojej kariery.


Obraz proma urywa się na dłuższą chwilę, ale cisza na hali nadal trwa.


**** Ruthless wymierza Jazzowskiemu kilka potężnych ciosów łokciem w twarz, a także kilka uderzeń pięścią w głowę, a następnie nic już nie stoi na przeszkodzie by mógł wykonać Death Around the Corner [Rockbottom] wprost na stolik komentatorski!! Kompletnie go przy okazji demolując i rozbijając na kawałki!! (EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!) ****



Publika milcząca, odrobinę wręcz wzruszona dotychczas wyświetlanymi ujęciami, nagle zamiera w przerażeniu. Co się dzieje? Co to wszystko oznacza? Żaden z dwudziestu tysięcy widzów nie ośmiela się szepnąć nawet słowa. Wziąć głębszego oddechu. Wszystko zamilkło w oczekiwaniu na pierwszy ruch Jazzowskiego. Ten natomiast zaczyna.. KLASKAĆ... zimnym wzrokiem patrzy na swoje zwłoki i żarliwie klaszcze.


Nas- (krzycząc z całych sił do mikrofonu) EWF! EWF! EWF! EWF! (bije brawo) Brawo! Brawo! Gdzie wasza radość? Cieszcie się całym sercem.. Teraz, kiedy nie jesteście skrępowani fałszywą przyzwoitością wolno wam więcej.. Teraz, kiedy skończył się czas żebrania o moje autografy, zdjęcia, uściski dłoni.. kiedy Nas Jazzowski nie jest wam do niczego potrzebny.. możecie wreszcie pełnią piersią wyrażać radość z tego tchórzliwego aktu jaki się na mnie dokonał.. (pauza) Cieszcie się kurwa! (ogromny heel heat) Doprawdy nie rozumiem czemu mają służyć te okropne jęki.. nie potraficie pojąć, że jestem tu wyłącznie w dobrej wierze? Że tradycyjnie niosę wam radość? Odradzano mi to.. zalecano ścieżkę obraną przez większość waszych ulubieńców.. nagrywanie prom w piwnicach, pubach, barach, studzienkach kanalizacyjnych, polach golfowych.. Jak najdalej od was.. Niemniej jednak, jak już wspomniałem- jestem tu z jak najlepszymi intencjami.. niosę prawdę i nie mam prawa niczego się obawiać.. Jestem tu po to, aby zaspokoić waszą nieposkromioną ciekawość.. aby wyjaśnić motywy zbrodni, która dokonała się na Kwietniowej Anarchii.. Nim jednak to nastąpi, chciałbym abyście dokładnie zapoznali się z tym video, które pokazuje...


**** Scyther wykonuje Nasowi Death Around the Corner na stolik komentatorski
(EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!) ****



Nas- ... że jesteście pozbawioną honoru, uciekającą odpowiedzialności, żądną niskich doznań hołotą, (przedziera się przez ogromny heel heat).. która w przypływie nostalgicznego amoku jest w stanie skończoną gnidę obwołać bohaterem, a z cierpień prawdziwego bohatera uczynić radosne igrzyska.. (bierze głęboki oddech) Byłem więc głupi.. dałem omamić się waszym oklaskom, waszym czułym słówkom, waszym judzącym okrzykom.. i jakkolwiek byście nie ujadali- nigdy nie tego nie zagłuszycie.. nigdy nie zagłuszycie prawdy.. NIGDY! (artykuuje bardzo dokładnie) Nas Jazzowski przez całą karierę robił to, czego od niego oczekiwaliście.. (pokazuje palcem na publiczność) Ty, ty i ty.. Na wasze życzenie dokonałem największego z poświęceń.. wycofałem się z pogoni za najważniejszym trofeum, żeby raz na zawsze rozwiązać problem Scythera.. którego tak przecież nienawidziliście, który budził w was taką odrazę.. (zaczyna niekontrolowanie chichotać) .. i co mnie za to spotkało?


**** Scyther wykonuje Nasowi Death Around the Corner na stolik komentatorski
(EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF! EWF!) ****



Nas- Zamiast więc zgrywać cnotliwych idiotów, przerażonych skalą dokonanych zniszczeń.. przyjmijcie do wiadomości, że to co wydarzyło się na Kwietniowej Anarchii było jedynie egzekucją waszej woli.. WASZEJ WOLI.. (ogromny heel heat) tego co wcześniej usankcjonowaliście oklaskami, gdy wielokrotnie stawałem w tym ringu i mówiłem o konieczności głębokiej sanacji Extreme Wrestling Federation.. Teraz natomiast, kiedy zaspokoiłem wasze dzikie pragnienia, macie czelność wybuchać świętym oburzeniem? Niszczyć mój domowy spokój wynajętymi prowokatorami, oskarżającymi o śmierć ich dzieci?! Wy.. parszywe, zakłamane gnidy...


Tym razem przerwa w speechu jest dłuższa niż zwykle, bo Jazzowski z tej frustracji odrobinę się zagotował. Dyszy wściekle, pfuka, pluje jadem jak jakiś Niesiołowski. Dopiero kiedy po kilkunastu sekundach dochodzi do siebie, zupełnie spokojnie kontynuuje przemówienie.


Nas- Kogo teraz omamicie? Komu zostanie powierzone dokonanie zemsty? Czy do łaski wrócą wytarte, niegdyś wielbione nazwiska? Takie jak.. Kraven? Czy chodzące zakały słowiańskiego rodu.. narodu zdrajców, zdrajców własnej krwi, niewdzięczników odwracających się plecami od własnych braci.. (ogromny heel heat) padną na kolana przed autorem tych, jakże zresztą celnych, słów? (uśmiecha się przebiegle) Czy po raz kolejny wewnętrzne interesy Najjaśniejszej Rzeczpospolitej zostaną powierzone naszym rosyjskim.. „prijaciołom”? Szczerze mówiąc, znając waszą chwiejną moralność, nie byłoby to dla mnie specjalnym zaskoczeniem.


Oczywiście publice takie wpychanie w ramiona Moskwy się wcale, a wcale nie podoba, dlatego też kwituje je żarliwym „Wypierdalaj! Wypierdalaj! Wypierdalaj!”.


Nas- (uśmiecha się chytrze) Oh, nie? Może więc wyciągniecie, kogoś nowego? Kogoś kto jeszcze wami nie gardzi? (popada w zamysł) Franko? (okrzyki z publiczności Franko! Franko! Franko!) No tak.. czego innego mógłbym się spodziewać? Pragniecie zemsty.. zemsty krawawej, okrutnej i bolesnej.. jednocześnie jednak wasze wątłe rączki są zbyt słabe, aby unieść jej ciężar.. Plujecie na moje plakaty, wycieracie gęby moimi koszulkami i organizujecie żałobne spędy pod moim domem próbując zastraszyć plemiennymi okrzykami.. Wykonujecie tysiące symbolicznych, bezwartościowych gestów w naiwnym przeświadczeniu, że któryś z nich uczyni mi prawdziwą krzywdę.. Jakże moglibyście więc uwielbiać kogoś innego? Kogoś ponad swoje lustrzane odbicie? Kogoś kto bardziej odzwierciedla wasze możliwości? (bije brawo) Wybraliście najlepszego z najlepszych teoretyków zemsty.. człowieka, który przez kilka miesięcy planował krwawy odwet, cierpliwie kwitując odbiór paczek z członkami członków swojej rodziny.. (popada w zamysł) Nassjasz nie może jednak pomnąć, kto ostatecznie stał się jej ofiarą.. kto odpowiedział za swoje przewinienia nieziemskim cierpieniem z ręki Rzeźnika.. czy ktoś jest w stanie mi to przypomnieć? (heel heat) Cóż.. jeśli miałoby to nadać jego działaniom jakiejkolwiek dynamiki, jestem skłonny i tamte bestialstwa dopisać do swej niedorzecznej litanii oskarżeń.. cóż to bowiem wadzi? To już pewnego rodzaju norma, że wszelkie nieszczęścia napotykające tego nieudacznika są z mojej winy.. każdy hańbiący epizod w jego życiu jest efektem mojej intrygi.. moje imię stało się w jego ustach zaklęciem, przywołującym aurę chroniącą przed śmiesznością.. mam rację, Franiu? Gdyby nie ja, musiałbyś przyznać iż to nie kto inny jak dwóch zacofanych murzynów z dzidami obezwładniło ciebie.. człowieka obwołującego się mianem profesjonalnego wrestlera.. że to dwóch murzynów z dzidami wywiozło cię do Afryki i traktowało jak szmatę.. że to nie mi, tylko tym dwóm zacofanym murzynom pokornie usługiwałeś.. i teraz, po kilku miesiącach, kiedy ubłagałeś ich o uwolnienie, wracasz i oczekujesz zapłaty.. ODE MNIE?


Nassjasz zaczyna nerwowo chodzić po ringu, kręcąc z niedowierzaniem głową.


Nas- Zapamiętaj to sobie.. Nassjasz.. ja.. (klepie się po klatce piersiowej).. JA.. NIE JESTEM CI NIC WINIEN.. Jeżeli śmiesz czegoś ode mnie oczekiwać to będzie to tylko i wyłącznie transakcja obustronna.. czysty barter.. cios za cios.. zemsta za zemstę.. Jeżeli tak bardzo zależy ci na jej przyklepaniu.. gwarantuję ci, że wbrew optymistycznym założeniom, będzie to ostatni deal w twojej karierze.. (lekki heel heat) Dość mam bowiem tych niedorzecznych oskarżeń.. dość mam bagatelizowania mojej rzeczywistej potęgi.. dość mam drwin ze strony zdziczałych alkoholików, koreańskich żebraków i nieudolnych mścicieli, dla których apogeum kariery stanowi Evolution title.. Wytnę was kurwa wszystkich w pień.. wytnę, spalę i zasypię solą, tak aby wasze kariery już nigdy się nie odrodziły.. w HVW, WSF czy jakimkokolwiek innym gównie, gdzie zwykło mnożyć się wszelkie robactwo, a do którego mieliście swego czasu pewne ciągoty.. (heel heat) Zrobię dokładnie to samo, co zrobiłem na Kwietniowej Anarchii.. tym razem bez oporów.. bez litości.. bez zbędnych sentymentów wobec dalszych losów EWF.. Jeżeli bowiem ma ono istnieć w obecnej, karykaturalnej formie.. jeżeli jej słabość ma w was wzmacniać urojone przekonania o własnej wielkości.. jeżeli macie dostępować w niej najwyższych zaszczytów.. to ulżę temu schorowanemu człowiekowi polskiego wrestlingu.. W zastępstwie Pacino wejdę w rolę poczciwego doktora Jacka i dokonam eutanazji.. (pstryka palcami) a Extreme Wrestling Federation zniknie.. (ogromny heel heat)


Publiczność heel heatuje, Nas natomiast po raz kolejny nerwowo przemieszcza się po ringu.


Nas- I co kurwa wtedy? Co wtedy.. Rzeźniku?! Do tej pory zapewne miałeś złudzenia.. w swojej błogiej naiwności wierzyłeś, że zawarte w karcie klauzule stanowić będą usprawiedliwienie dla niedotrzymanych obietnic.. że odłożysz zapowiadaną zemstę na bliżej nieokreślone później i tanecznym krokiem, w akompaniamencie Skaldów, z Helenką pod pachą, doczłapiesz się do World Title shota.. a potem wedle ludowej zasady, że do trzech razy sztuka.. po raz trzeci przepierdolisz swoją szansę.. (macha przecząco głową) Niemożliwe.. Nawet to jest niemożliwe.. ZAPEWANIAM CIĘ.. że choćbyś masował mi stopy, wycierał pot z czoła i organizował wszelkie możliwe udogodnienia, by nie zostać posądzonym o złamanie reguł.. TO SIĘ NIE ZDARZY.. Porzuć naiwną wiarę w moc dyktatu białych kołnierzyków.. w tej federacji zasady piszą bowiem oni (pokazuje na armię murzynów) przy moim błogosławieństwie! (heel heat) Więc albo potulnie wykorzystasz zesłaną ci z niebios szansę i dotrzymasz złożonych na poprzedniej Wrestlepaloozie obietnic.. albo.. (waha się przez chwilę, robiąc smutną minę) zawiedziesz tych wspaniałych kibiców, którzy tak w ciebie wierzą!


Przez dłuższą chwilę Jazzowski próbuje powstrzymać się od śmiechu, co publika tradycyjnie kwituje ogromnym heel heatem.


Nas- Bądźmy jednak poważni... ALBO.. odkurzę w twojej głowie te najmroczniejsze wspomnienia.. ponownie, wyryję w twoim mózgu akty cierpienia bliskich.. najbliższych.. jednych których posiadasz..


W tym momencie na Felkotronie pojawia się zdjęcie uśmiechniętego Bidama, oczywiście wcinającego kurczaka.


Nas- Czy jest to jednak wystarczająco wymowne? Czy los tego małego, pokracznego żebraka jest wart więcej od nawet płonnej wiary w zdobycie najcenniejszego trofeum Extreme Wrestling Federation? Nassjasz szczerze wątpi.. niemniej jednak, w tym akurat wypadku jego prywatne odczucia.. jego obiektywna ocena.. nie mają tu nic do rzeczy.. Ten bowiem śmierdzący zlepek mięsa i skóry, kreowany uporczywie przez tutejszą propagandę na istotę ludzką.. poczęty prawdopodobnie z in vitro.. (ogromny heel heat) Ta oto poczwara.. z zupełnie nieznanych mi przyczyn, stanowi dla mojego przyszłego oprawcy istotną wartość.. Nassjasza ciekawi natomiast- jak bardzo istotną? Jak wielkich rozmiarów musi być jego klęska.. jak wiele kości musi zostać złamanych.. jak wiele krwi musi zostać przelanej.. aby pokrzyżować twoje chłodne kalkulacje? Jak wiele cierpienia muszę położyć na jednej szali, aby druga.. z World Title shotem.. poszybowała w górę? (popada w zamysł) Owszem, masz prawo mi nie wierzyć.. Nassjasz miał już możliwość zdeptania tego robaka.. mógł to uczynić na ostatniej gali.. mógł to uczynić przy jego pierwszych wierzgnięciach.. (tłumi w sobie śmiech) GROŹBACH.. jednak jaki miałoby to wtedy sens? Jaki sens miałaby projekcja, której nie byłbyś naocznym świadkiem, Rzeźniku?


Nassjasz obraca się w stronę wyświetlonego na Felkotronie Bidama.


Nas- Wszystko dzieje się za twoją sprawą i tobie jest Rzeźniku podporządkowane.. Tylko dzięki twojej osobie.. dzięki więziom jakie łączą cię z tą zdziczałą, pozbawioną ludzkich obyczajów kreaturą, przedstawia ona dla mnie jakąkolwiek wartość.. Nie żadne splamione jej dotykiem tytuły, które brzydziłbym się przejąć i nosić na swoim ramieniu.. Nie żadna wątpliwa chwała wynikająca z jej unicestwienia.. Nawet nie pragnienie odwetu za słowa, które wyjęczała w moim kierunku przed swą ostatnią klęską.. (uśmiecha się nieznacznie) te bowiem zostały już odpowiednio zweryfikowane.. naiwnie obiecywane przez niego preludium, mające wprowadzić mnie w nastrój grozy.. wywołać dreszcze.. strach przed kolejnymi aktami widowiska zemsty, z tobą w roli głównej.. zostało przerwane zaledwie po kilku pierwszych akordach.. Starcie z tymi wrestlerskimi popłuczynami, obwołującymi się mianem FTW Champa.. posiadaczem trofeum, którym sam niegdyś się szczyciłem, nie stanowiło dla powracającego po niemal dwuletniej absencji Nassjasza.. ŻADNEGO WYZWANIA.. (heel heat) Nie, nie, nie, to jeszcze nie czas na salwy śmiechu. (zwraca się do publiczności) Najzabawniejsze jest bowiem to, że wasz pierdolony pomazaniec nie uwierzy w ANI JEDNO moje słowo.. Opisuję mu dokładnie jakie konsekwencje będą miały podejmowane przez niego decyzje, a on siedzi na kanapie z palcami w uszach i mechanicznie powtarza pod nosem słowa „Zemsta! Zemsta! Zemsta!”.. wierząc, że jego ulubiony lump dysponuje zdolnościami, pozwalającymi stawić Nassjaszowi skuteczny opór.. Problem polega jednak na tym, że to był ostatni akt mojej łaski.. ostatnie ostrzeżenie.. Na Wrestlepaloozie CXXVII wyjdę do ringu i ZMIAŻDŻĘ część tej rzekomo mistrzowskiej drużyny.. a jeśli zajdzie taka konieczność, urządze jej regenerującym się w szafie zwłokom powtórkę z Jedwabnego.. (ogromny heel heat) To natomiast, drogi Franiu, nie tylko zapewni mi rozkosz z upadalania twoich najbliższych.. ale także utoruje drogę do ponownego zdobycia Tag Team titles...

Nassjasz opuszcza mikrofon i prawdopdobnie to samo chce zrobić także z ringiem, jednak w ostatniej chwili coś nowego wpada mu do głowy...

Nas- ... ponownie z Vaclavem.
 
     
Grishan 
Lower Midcarder



E-fed: Franko The Butcher
Dołączył: 17 Sie 2010
Posty: 383
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-07-26, 14:08   

Fachowa robota, chociaż mógłbyś dać większą czcionkę - ta tutaj jest trochę za mała jak na moje schorowane oczy ;) Większość erpa przeczytałem sobie ot tak, bez emocji, a konkretniej po mordzie dostałem dopiero przy okazji speecha, który jest ładny i soczysty. Zresztą, zawsze miałeś gadane (pisane?) i wysoka jakość tego akurat elementu Twojego tekstu mnie nie dziwi. Trochę szkoda, że olałeś Pana Senatora, ale w jakiś dziwny sposób pasuje to do tej walki - Franko będzie polował na Szakala, a Nas na Bidama, co tylko podkreśla animozje, które dzielą ten tag team.

Podsumowując: wydaje mi się, że nabierasz rozpędu. Nie bez zadowolenia stwierdzam też, że nasi rywale muszą się nieźle postarać, żeby przeskoczyć postawioną przez nasze erpy poprzeczkę :P
 
     
SSAN-jak-rzeka
Jobber


Dołączył: 02 Gru 2012
Posty: 153
Podziękował: 0
Podziękowano mu 0 razy w 0 Postach
Wysłany: 2015-07-26, 19:52   

Grishan napisał/a:
Fachowa robota, chociaż mógłbyś dać większą czcionkę - ta tutaj jest trochę za mała jak na moje schorowane oczy ;)


No właśnie nie bardzo, bo nie wiem jak. :P Zacząłem to cholerstwo kolorować i powychodziły jakieś takie dziwne rzeczy, ale to broń Boże nie z mojej woli!
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Google
 
Copyright © 2001-2010 Attitude      Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group